BAŁKAN ROADTRIP 2017 – wrażenia z największego, podróżniczego wyzwania 2017 roku!

17 lipca 2017 20:27 0 2441
_DSC0700-2

Nigdy nie było tyle państw (12!), tylu osób (16!), tylu samochodów (2!) ani tylu dni(18!) pod namiotem!
A co najważniejsze – nigdy aż tyle odpowiedzialności!!

Sama nie wiem, co nam odbiło, kiedy ot tak, z minuty na minutę zdecydowaliśmy się na drugi samochód. Cóż… była potrzeba. My tylko na nią odpowiedzieliśmy… Dopiero po chwili zrozumieliśmy, ile na siebie wzięliśmy. Ile odpowiedzialności, ile organizacji, ile obowiązków. Ile ryzyka!! I po co? Dla marzenia? Mogliśmy poprzestać na pierwszych 7 czy 8 miejscach… Dla $$? No nie tym razem, nie mieliśmy jeszcze zbyt wiele do zaoferowania… A więc? Chyba tylko dla doświadczenia… Ale kto normalny bierze na drugi raz już nie 3, a 14(!!) całkowicie nowych, nieznanych sobie wcześniej osób?! Kto normalny, deklaruje się do odpowiedzialności za największe wyzwania w tripie, nie rekompensując sobie przy tym zbyt wiele? Kto w razie jakiegoś niepowodzenia, bierze na siebie winę?

Ehh… My chyba nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy zrobili coś powoli, krok po kroczku… Nie no. My to już od razu milowe kroki, milowe doświadczenia, ale i odpowiednio większe kopniaki w tyłek :-|  Bo takowe były. Chociaż i tak jakoś nie mocno i niedługo bolały, w porównaniu z tym, co mogłoby się gorszego stać. Tym bardziej, że działo się sporo!  ;-)

_DSC0313-2

   >JAK ZAPANOWAĆ NAD GRUPĄ? – LEKCJA PIERWSZA
Co byś zrobił, gdybyś pojechał w tripa z ludźmi, w większości de facto dorosłymi (przynajmniej z peselu :-P ), of course bez żadnych umów, wszkaże to żadne biuro podróży. Ot kilkunastu takich, co im odbiło na punkcie podboju świata :lol:  I z jednej strony presja, że jak coś nawali – to będzie Twoja wina, ale jak nad nimi zapanować, jeśli mają ochotę się kąpać w rzece UNESCO? :lol:  Albo jak im na granicy państwa odwali, że będą się ganiać jak te dzieciaki i buty sobie zabierać? :lol:  Ale żebyśmy sami byli lepsi… Przecież to my ich namawialiśmy, żeby się włamali do opuszczonego hotelu!! :roll:  No tak. Na tym wyjeździe wszystko mogło pójść nie tak… A jednak los chciał inaczej i wyszło jak wyszło – myślę, że zajebiście, nie licząc kilku naszych małych spin.

_DSC0435

   >EMOCJE – LEKCJA DRUGA
Częściej naszych – w sensie moim i Damiana, ale ciężko nie dać sobie upustu nagromadzonym emocjom, stresowi, odpowiedzialności czy po prostu zwykłemu zmęczeniu. A komu się obrywa? Zawsze temu, kto jest z nami najbliżej. Wyrzywamy się na nich, bo wiemy, ile są w stanie znieść… Nie twierdzę, że to dobre rozwiązanie, ale nie ma co się oszukiwać – też jesteśmy ludźmi, też popełniamy błędy.

_DSC0460

   >ANAZLIZA BŁĘDÓW – LEKCJA TRZECIA
A tych na wyjeździe było bez liku… brak umów, brak regulaminu i jasno określonych reguł, zbyt wielki angaż emocjonalny, brak zaplecza gotówkowego, podejście do tak wielkiej grupy uczestników jak do 5 osób, kiepskie zabezpieczenie na w razie wu, zdecydowanie zbyt lekka ręka, w szczególności do nieletnich uczestników wyjazdu itd. itd. itd.

_DSC0099-3

   >ODPOWIEDZIALNOŚĆ – LEKCJA CZWARTA
Odpowiedzialni ludzie tak nie robią, ale z drugiej strony przecież od zawsze głosimy, że każdy ma się uczyć brać odpowiedzialność za siebie i swoje błędy. My tylko organizowaliśmy wyjazd w kwestii technicznej, nie zaś w kwestii prowadzenia za rączkę i spełniania oczekiwań uczestników. Mimo wszystko i tu staraliśmy się dawać z siebie więcej, niż początkowo mieliśmy, gdyż chcieliśmy ten wyjazd potraktować nie tylko jako czystą podróż, ale również jako lekcję i sprawdzian – w końcu nie ukrywamy, że chcielibyśmy w przyszłości robić takie rzeczy zawodowo!

Łącznie z Lubym wzięliśmy na siebie tę wielką lekcję i przyjęliśmy ją z pokorą, chociaż nie zawsze łatwo było. Ostatecznie jednak chyba nie mogę się czepiać, bo mimo naszych małych spin, ostatecznie wróciliśmy w sielskich nastrojach z setkami nowych wspomnień!

_DSC0342-6

   >“TEN PIERWSZY RAZ” NA #BALKANROADTRIP2017
Wróciliśmy z nowymi wspomnieniami, z nowym spojrzeniem na otaczający nas świat i możliwości. Wróciliśmy gotowi by walczyć o lepsze jutro! Wróciliśmy silniejsi! Mądrzejsi! Bogatsi w doświadczenia! Widzieliśmy wiele pięknych miejsc, poznaliśmy mnóstwo nowych smaków, wielu z nas miało tam swoje “nietypowe pierwsze razy” – czasem tak niewiarygodne, jak pierwszy wschód słońca!! Pierwszy nocleg w namiocie, pierwsze włamanie, pierwsze spanie pod gwiazdami, pierwszy skręt z lokalsami, pierwszy autostopowicz, pierwszy quad, pierwsze mycie czy kupa w terenie :mrgreen: :lol:   Tak, tak. Sporo tego było. I jeszcze więcej  :-P

_DSC0374-5

   >TECHNICZNIE
Było zadowalająco i wbrew pozorom i tak los nam sprzyjał. Nie mieliśmy problemów ze znalezieniem miejscówek do spania – wręcz przeciwnie, kilka z nich było naprawdę pięknych i niezapomnianych! Nie mieliśmy problemów z higieną, chociaż wskazówki na termometrze nie raz sięgały 40°C. Był zlew, były prysznice, nierzadko campingi, które udało się naszym najlepszym negocjatorom wynegocjować za stawkę już od 1,20€ od osoby! A przy 1,60€ był nawet kajaki w cenie!! No właśnie… Dla mnie to właśnie był ten pierwszy raz  :-D ;-)

Nie zabrakło nam kartridży z gazem, mieliśmy zestaw do zmywania, worki na śmieci, dodatkowe śledzie, łaty na namioty, 2 apteczki a nawet Panią pielęgniarkę i jednego wiecznie chorego, co lubił zwiedzać lokalne apteki :-P Zmieściliśmy się z całym bagażem bez problemu (pomimo zaledwie 1 bagażnika), nikt nas nie okradł, fury (z niewielkim uszczerbkiem jedna), koniec końców wróciły do Polski w całości! Nie licząc kilku stłuczeń i drobnych skaleczeń, wszyscy wrócili cali i zdrowi!

_DSC0520-2

   >AUTKA
Tylko jedno autko nawaliło nam po drodze (cholerny GPS, poprowadził nas jakąś gównianą drogą i żeśmy tylko niepotrzebnie te autko nadwyrężyli!), chociaż tak naprawdę to i tak mieliśmy szczęście – bo akurat był piątek, 5 rano, ostatni pracujący dzień tygodnia… Spuściliśmy autko z gór, doczłapaliśmy do miasta, a stamtąd zabrał nas jakiś Pan, którego zaczepiliśmy na ulicy. Zawiózł do mechanika, tam jeszcze czekaliśmy „ze dwie godzin” zanim otworzył, po czym nie szybko, ale doraźnie pomógł nam je ogarnąć. Nie mówił po angielsku, my po grecku, ale dogadaliśmy się, że autko brum brum do Polski :-P  Potem jeszcze wytarte klocki wymieniliśmy u drugiego mechanika i doraźnie zapobieżonym usterkom mogliśmy wyruszyć dalej, chociaż nieco już zmodyfikowaną trasą. „Bez gór, bez kiepskich dróg, nie nadwyrężając auta na 1 i 2 biegu. Nie przegrzewać. Wody nieustannie dolewać.” Ja wiem, brzmi skomplikowanie, ale wcale takie nie było. Pomyślnie wróciliśmy do Polski, rezygnując tylko z tego nieszczęsnego Olimpu, Transylwanii i Lwowa, do którego i tak już sie nikomu potem z Polski na granicy stać nie chciało…

_DSC0198

   >ROADTRIPOWI KIEROWCY
Największy problem mieliśmy chyba z kierowcą, który wystawił nas na 3 dni przed podróżą (teraz już wiemy, że trzeba nakładać odpowiedzialność umową…) i gdyby nie fakt, że 2óch naszych uczestników zgodziło się wspólnymi siłami przemierzyć tę trasę to byśmy pewnie musieli odwołać cały wyjazd 8-O Całe szczęście, że jednym z uczestników był zawodowy kierowca :lol:  Jednakże dla Damiana, który przejechał całą trasę sam – było to zdecydowanie za duże obciążenie, bo częstokroć padał po całym dniu w upale – wyobraźcie sobie 40 stopni na plusie i auto, w którym padła klima… Czysty masochizm…  8-O

_DSC0345-4

   >UCZESTNICY
Uczestnicy za to, to taka “mieszanka studencka” – niby każdy inny, ale jakoś do siebie pasują. Dwoje nas + 14 “ich”, w tym dwoje nieletnich… Kobiety, mężczyźni, jedna para, więcej singli. Młodsi, starsi, ale jednak z przewagą tych młodszych. Dzikich, narwanych, nie doświadczonych i często bez pokory do życia. Ale z wielkimi ambicjami i gotowych do poszukiwań tego swojego miejsca w świecie. Odważnych, bezapelacyjnie bardzo odważnych. I głodnych wrażeń :mrgreen: Jeden “Dziadzia”, który rozwalił system swoimi ciętymi ripostami i nieustannie wyciąganymi z rękawa żartami. Jedna podróżniczka, która podobnie jak my pragnie odwiedzić każdy kraj na świecie. Kilku uczniów i absolwentów, którzy dopiero poszukują swojej wymarzonej drogi i kilku (choć mniej) takich, co tę drogę już odnalazło i powoli człapie sobie do celu. Każdy ze swoją własną, unikalną historią. Z własną przeszłością, problemami, życiowymi dylematami. Poszukują siebie. Czasem doskonalą. W każdym razie – życie swe zmieniają. Piszą swój własny scenariusz…

_DSC0544

   >EPILOG
Mam nadzieję, że każdy z nich znalazł to, czego szukał na tym tripie. Niezależnie czy była to tylko dobra zabawa, czy też jakaś głębsza myśl, bodziec, impuls, a może nawet… decyzja!? Mam nadzieję, że każdy z nich będzie wspominał tę wyprawę równie dobrze jak my, nawet jeśli nie wszystko nam się udało zrealizować. Mam też głęboką wiarę w to, że doświadczenie to, zapewne wyjątkowe w życiu każdego z nas – pomogło nam wszystkim otworzyć oczy, lepiej zrozumieć świat i ludzi nas otaczających oraz wniosło do naszego życia coś, cokolwiek, co sprawi, że będzie ono lepsze i bardziej wartościowe. Dziękuje Wam wszystkim za to, że chcieliście to z nami zrobić!!  :mrgreen: Do następnego moi mili!!  :mrgreen:

_DSC0264-5

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

up