Biznesowe realia po 2 miesiącach działalności na Teneryfie

30 maja 2017 20:11 8 9218
główne

Casa Antonia przyjmuje gości już od 2,5 miesiąca – dacie wiarę? Guesthouse, który był do tej pory tylko marzeniem w naszych głowach – dzisiaj istnieje naprawdę i przyjął już grubo ponad 200 gości!! Marzenie stało się rzeczywistością!!

Sama nie mogę uwierzyć jakimi szczęściarzami jesteśmy, że możemy nazywać (już oficjalnie!) Teneryfę naszym drugim domem :mrgreen:  Fakt, początki nie były łatwe (do nadrobienia w poście: Ostatnie 2 miesiące na Teneryfie…), ale upór, cierpliwość i determinacja zwracają się z nawiązką! Casa Antonia w końcu ruszyła i działa! Dała schronienie już ponad 200 gościom w czasie zaledwie 75 dni funkcjonowania i to w najniższym z możliwych sezonów! Opinie gości również są dobre, albo bardzo dobre, ale to jeszcze wcale nie oznacza, że jest dobrze :P Pojechaliśmy więc na własne oczy zobaczyć, jak działa Casa Antonia! W końcu swojego trzeba pilnować, czyż nie?!

Jak spisuje się Miguel na miejscu? Czego brakuje gościom? Jakie mają obiekcje? Rady? Co moglibyśmy poprawić dla ich komfortu?! Na te pytania nie da się znaleźć odpowiedzi, nie będąc na miejscu! W końcu sama podstawa podstaw – kim są nasi goście? Z jakich pochodzą krajów? Czym się zajmują? Co lubią? Z kim przyjeżdżają? Itd. itd.

z ludźmi 
z Agnieszką i Markiem – czytelnikami naszego bloga <3

Okazuje się, że nasi goście to ludzie z całego świata, z naciskiem na Europę (chyba nie dziwne, nie? :-P ). Zdecydowana większość to Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Ludzie, którzy na co dzień zarabiają w euro i nie mają więcej jak 4-5 godzin lotu :) Osoby młode i stare, bez wyraźnej dominacji jakiejkolwiek grupy wiekowej. Pary. Zdecydowanie 95% pary. Bywa, że homoseksualne :P No i Wy… albo Wasi rodzice! 8-O  Tak, tak. Ja całkiem serio! Jedna z naszych czytelniczek zafundowała rodzicom pobyt w naszym guesthousie na ich 30 rocznicę ślubu!! :-o  Czyż to nie wspaniałe?!

Jestem niebywale wdzięczna za możliwość poznania kilkorga z Was i czas, który razem spędziliśmy! To były fantastyczne, zapewne nigdy nie zapomniane chwile! Nocna wspinaczka na wulkan z Kasią i Filipem, albo poszukiwania żółwi z Agnieszką i Markiem <3 Za to z Waldim… no nieważne :P Ale było mega zajebiście z każdym z Was! Cieszę się bardzo, bo nawet nie brałam tego pod uwagę marząc o pensjonacie na ciepłej wyspie! Nie spodziewałam się nawet wówczas, że moją pracą będzie… spędzanie z Wami czasu  :mrgreen:

Oczywiście z pewnymi obowiązkami, ale najważniejszym z nich jest chyba “zapewnienie dobrej atmosfery”, co kończy się nieustannie pochłanianymi litrami wina i grillem co trzeci wieczór :mrgreen:  W końcu każdego, kto przyjeżdża, interesuje nasza historia :P Jak się tu znaleźliśmy i jak to zrobiliśmy?! Rozmowy do późnych godzin nocnych, wspólne wycieczki, długie godziny spędzone na poznawaniu ludzi, ich historii, życiorysów, marzeń, celów czy planów. Poglądów. Kultury. Próbuję poznać ich wszystkich i od każdego nauczyć się czegoś nowego! To wspaniała przygoda, wymarzona praca :mrgreen:  Jednakże jak każda posiadająca też swoje minusy – nieustanne niewyspanie i potencjalne narażenie na alkoholizm :P Haha, no tak, śmiechem żartem, ale trzeba trzymać nad sobą kontrolę…

_DSC0656widok z naszego tarasu <3

Od strony czysto biznesowej rozwijamy się powoli. Czasu było niewiele, ale udało nam się zrobić piąty pokój (przerobiliśmy jeden z nieużywanych salonów), zrobić okno do pokoju, w którym go nie było i podpisać kilka papierków. Przy okazji wyremontowaliśmy kuchnię, którą zresztą sam Damian spalił… Nasz pierwszy pożar :roll:  No cóż, kolejne doświadczenie. Co nie zabiło – wzmocni! Chociaż ktoś chyba czuwał nad nami, bo było blisko… Ale wracając do kuchni – mamy teraz nową kuchenkę, okap i kolor, a także wino, jakby ktoś miał ochotę na lampkę do kolacji :D

Przeżyliśmy też pierwszy atak mrówek, i to dosłownie – atak! Bo o ile normalne jest występowanie mrówek (faraonek) w lecie, o tyle nie jest w żadnym wypadku norMalne, żeby wchodziły komuś do łóżka… Zdarzyło się nam to tylko raz i po dziś dzień nie wiemy… Gdybiemy… Obstawiamy, że najpewniej dziecko (bo akuratnio było przez cały wieczór w pokoju) może coś jadło w tym łóżku i nakruszyło, zapaszyło itd. Może. Ale nadal to tylko hipoteza…Nasi goście (owego wydarzenia) wyskoczyli jak z procy i popędzili do innego hotelu. Cóż, jakoś wcale im się nie dziwię… Całe szczęście, nigdy potem (ani przedtem) takie miejsce nie miało wydarzenia! A mrówki na chwilę obecną wytępiliśmy ;)

I w sumie to już chyba tyle naszych przygód podczas tego wyjazdu… Wcale nie tak chudo jak na 18 dni wyjazdu :roll:  Cóż… Wróciliśmy bogatsi w doświadczenia!

Pewnie interesuje Was kwestia finansowa? Powiem tylko tyle – z uwagi na fakt, że zaczeliśmy z potężnym długiem, a pokoje na ten rok “rozdaliśmy za bezcen” nie mamy czym się chwalić. Ale przynajmniej nie musimy się martwić obłożeniem. I raczej nie miewamy “przestojów” :-P  A pamiętajcie, że do końca czerwca mamy jeszcze nadal niski sezon!!

ekspansja (9)
Casa Tajaraste, czeka na nas!

What next? Ekspansja. Nasi przyjaciele i przyjaciele naszych przyjaciół na Teneryfie pod wrażeniem są funkcjonowania Casa Antoni i sami nachodzą nas, by “sprzedać nam” bądź też “wynająć” swoje mieszkanie/a. Podczas gdy jeszcze 3 miesiąc temu nie mogliśmy przekonać Manuela, by wynajął nam swój dom, tak dzisiaj wszyscy przychodzą do nas sami(!) zaproponować swoje nieruchomości! I tak, zdecydowani byliśmy już nawet na jedną z nich, ale kobieta nie zdążyła dopełnić swoich zobowiązań przed naszym wyjazdem (znany Wam już dobrze canarian vibes). Cóż, co się odwlecze to nie uciecze. Niebawem i tak chyba będziemy musieli przylecieć, bo nasz sąsiad chce nam wynająć “drugą, bliźniaczą połowę” Casa Antoni (wyobrażacie sobie te możliwości?!), a w ogrodzie właśnie kończy budować przepiękną, drewnianą cabañę – z widokiem na ocean i bananami za oknem!! Czy możecie w to uwierzyć? Ja nie mogę! Jeszcze 5 miesięcy temu nie byliśmy nawet pewni, czy tu przyjedziemy! Czy trafi się jakakolwiek okazja! A dzisiaj okazje przychodzą do nas same, pukają i cierpliwie czekają, aż im otworzymy!! To jednak prawda co mówią – po każdej burzy wychodzi słońce :) Ale nie zapeszajmy, póki co to przecież nadal ledwie początek!

kmklCasa Tajaraste, wnętrze

majówka (1 of 1)-175Casa Tajaraste, widok

ekspansja (1)-horzCabaña, w trakcie budowy <3

_DSC0069-2Piso Calvario. widok z okna południowego

Na głównej -> Piso Calvario, widok z okna północnego

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

8 comments on Biznesowe realia po 2 miesiącach działalności na Teneryfie

  1. Aśka pisze:

    cudownie jest czytać taką relacje <3

  2. Pat pisze:

    Zazdro!;D
    Moje marzenia!
    Super!
    Gratuluje!

  3. Gosia pisze:

    Gratuluje! Brawo za odwagę i życiową mądrość :)

  4. Katia pisze:

    Niesamowita fotorelacja, ale Wam zazdroszcze;)

  5. Jula pisze:

    Gratulacje. Oby tak dalej. Trzymam za Was kciuki. Mam nadzieję, że i ja kiedyś wybiorę się do Casy Antoni :)

  6. gnomka pisze:

    Wspaniale! Gratuluję sukcesu i wytrwałości :) mam nadzieję, że kiedyś do Was dotrę

  7. Michał pisze:

    Inny świat inni ludzie, coś niezapomnianego gorąco polecam wypad na Teneryfę :)

  8. natussska pisze:

    Cudownie czyta się takie informacje :-) Gratki :-)

up