Chwile jak te…

30 września 2014 15:03 1 6210
SONY DSC

Wróciliśmy! Cali i zdrowi. Bogatsi o doświadczenia, o wspomnienia i z nową mocą. Kreteńskie doznania były jednymi z najintensywniejszych w naszym życiu. Nigdy nie poszliśmy na całość, nigdy z backpackami, nigdy na dziko. Bez noclegu, bez namiotu, a jedynie o śpiworku. Bałam się tego jak cholera, bo nie mi w głowie takie przeżycia. Wolę raczej rozpieszczać się w hotelu, mając ciepły prysznic i duży bagaż (czyt. czyste ubrania, kosmetyki). Ale stało się. Koleżanka nas namówiła…

Do backpacka nie zmieściłam nic, ale miałam ze sobą wszystko – Słońce, morze i ludzi, którzy nakręcali pozytywną energią. Świry, dzięki którym zapomniałam o brakach w komforcie i zaszalałam. Nie przejmując się wcale wymogami sztywnego świata imaginacji, gdzie każdy jest piękny, zadbany i do wody wchodzi w pełnym makijażu. Postawiłam raczej na szarą, ale jakże wesołą rzeczywistość. Brak laptopa, internetu i rozładowane telefony to jest to, czego dzisiejszym ludziom trzeba! Oderwać się od świata lansu i wyścigu szczurów, zwolnić, zatrzymać się i zasmakować tego, o czym na co dzień zapominamy.

I tak, dzięki temu, zaznałam spokoju. Czas leniwie upływał mi na wchłanianiu słońca, soli morskiej i greckiej oliwy. Nie szczędziłam sobie swojego ulubionego nurkowania czy bujania w hamaku. Nie szczędziłam sobie widoków i wrażeń, takich jak noce na najpiękniejszych, kreteńskich plażach czy kąpiele w morzu o wchodzie słońca. Nie szczędziłam sobie też lokalnej kultury, muzyki czy typowych, greckich smaków, o których szerzej napiszemy Wam w innym poście i to jest to de facto jedyna nasza rozrywka która coś nas kosztowała. Cała reszta była darmowa i to w tej przygodzie jest najpiękniejsze.

Koszt noclegu, na który się jednak w międzyczasie zdecydowaliśmy czy koszt wynajmu samochodu to grosze, a Kreta udowadnia, że podróże nie muszą być drogie. Czemu nie autostopem? Bo 36 stopni na plusie robi swoje a wizja utknięcia w szczerym polu do najprzyjemniejszych nie należy. Zdecydowanie nie lubię koczować. Ale warto było przeżyć coś nowego i zapewne nie raz jeszcze na podobne przeżycia się zdecyduję. W szczególności na wspomniany już autostop, bo niewiele go liznęliśmy. Miało być Monachium, miał być Octoberfest, ale przywitała nas polska, szaro-czarna jesień, na którą nie byliśmy gotowi. Odpuściliśmy, ale zamierzamy to nadrobić, jeszcze przed końcem tego roku!

Tymczasem, przesyłamy Wam potężną dawkę emocji :) A o samej Krecie… w kolejnych postach :P

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to Chwile jak te…

  1. ania pisze:

    swietne wideo :D ja zdecydowanie wole takie wakacje niz luksus i hotele :)

up