Co warto a czego nie warto robić w Tajlandii?

10 maja 2015 20:17 10 20745
abcd (1 of 1)-3 (2)

Tajlandia to kraj obfitujący w atrakcje jak żaden inny. Każdy, absolutnie każdy znajdzie tu coś dla siebie – od zwiedzania zabytków, przez podróże kulinarne aż po sex turystykę. Dla nas najfajniejsze w podróżach jest doznawanie (ale to już na pewno wiecie jeśli regularnie nas śledzicie) więc Tajlandia była przez nas krajem długo wyczekiwanym – dzikim, egzotycznym, różnorodnym a przy tym swobodnym i tanim. Dzięki temu mieliśmy okazję naprawdę pokosztować życia, jak przy żadnej innej podróży. Od jazdy na słoniu po skakanie z wodospadu na bombę 8-)  Wiem jednak, że większość z Was nie będzie miała tak wiele czasu jak my i będziecie zmuszeni wybierać. Żeby więc Wam pomóc, a także rozstrzygnąć tak istotne kwestie moralne zrobiliśmy z Damianem listę tego co warto i tego czego nie warto jest robić w Tajlandii.

 

WARTO:

1. Poskakać z wodospadu (Erawan National Park)

abcd-1-of-1-3611

To jedno z naszych najlepszych wspomnień, jakie do tej pory mieliśmy. Azja to nie Europa, gdzie niczego nie wolno, więc w przeciwieństwie do innych turystów, nie polecam Ci gonić za kolejnymi szczeblami, ale wskoczyć do wody i cieszyć się jej urokami. Poskakać z wodospadu, zintegrować się z tubylcami albo odprężyć się z nogami oddanymi w ręce (a może raczej usta) maleńkich rybek, które zadbają o odpowiedni peeling Twoich stóp. Więcej zdjęć tu.

.

2. Odwiedzić miasto małp

abcd-1-of-1-46

Miasto małpek „zniewolonych”, choć całkowicie tego nieświadomych, bo zniewolonych nie w klatkach a przez konsumpcjonizm. No zupełnie jak człowiek. W życiu liczą się dla nich tylko słodkie łakocie i łyk coca-coli. Moralność? Jaka moralność? To ich wybór przecież. Są one karmione zdrowymi bananami, ale nimi gardzą. Podejmują „świadomy” wybór że wolą smacznie niż zdrowo. No i chodzą takie upasione :-D Podobieństwo do ludzi uderzające! Moim zdaniem odwiedzenie tego miasta i chwila zabawy z małpkami to obowiązkowy punkt programu dla każdego turysty. Nie ważne kim jesteś i co lubisz w życiu robić – tym na pewno będziesz zachwycony! Więcej zdjęć tu.

.

3. Poszukać rajskiej plaży na jednej z rajskich wysp

abcd-1-of-1-10

Tajlandia bez rajskich wysp to już nie ta sama Tajlandia. Ale warunek jest jeden – wypożyczasz własną łódkę i szukasz własnej rajskiej plaży. Ostatnio mówiłam Ci dlaczego – o tu w poście.

.

4. Zakupy na Chatuchak market

2fd18cd60355537caeb4b02d09e6100f

O co to to w szczególności polecam szafiarkom. Dokładnie te same ubrania co na sheinside.com / romwe.com / deezee.pl i tym podobnych sklepów, tyle że kilka razy tańsze. Niestety nie mam zdjęć (nie zwykłam brać aparatu na zakupy), ale dla przykładu oto taka modna teraz torebeczka ze zdjęcia, z motywem pistoletu (w oryginale Vlieger & Vandam, ok 250€) – na Modekungen 65€, na Deezee 110zł, na Chatuchak Market 250 bahtów (ok. 25zł). Zdziwieni? Ja byłam bardzo i ubolewałam, że nie byłam na to przygotowana. Ty bądź. Tajlandia = zakupy. I to nie tylko dla kobiet.

.

5. Odwiedzić pływający targ

abcd (1 of 1)-19 (4)

Nie ma znaczenia który. Tak naprawdę im bardziej turystyczny tym fajniejszy. Wsiadasz na łódkę i płyniesz w poszukiwaniu skarbów :D Więcej zdjęć tu.

.

6. Oddać się w ręce tajskiej masażystki

abcd (1 of 1)-34 (3)

Obowiązkowy punkt każdego turysty. Za 200 bahtów (ok. 20zł) dostaniesz godzinę nieziemskiej rozkoszy. Czy coś więcej muszę tłumaczyć?

 .

7. Zrobić sobie nową fryzurę

abcd (1 of 1)-38 (3)

Może chodzenie do fryzjera na wakacjach nie jest popularną atrakcją, ale im bardziej egzotyczny kraj tym bardziej warto pokusić się o (jakby się wydawało) zwykłe doznania życia codziennego. W przypadku Tajlandii wizyta u fryzjera to nie jest już ta sama wizyta, co w Polsce. Zamiast mycia włosów – masaż całej głowy i szyi, zamiast strzyżenia – pełna stylizacja Twojej fryzury. I jeszcze jaka niespodzianka, jak nie wiesz na co się dogadałeś/aś. A to wszystko w typowo polskiej cenie.

 .

8. Wziąć udział w obchodach Songkran

DCIM100GOPRO

Jeśli planujesz odwiedzić Tajlandię w Kwietniu, to koniecznie ułóż sobie taki plan, by w trakcie Songkranu (więcej na ten temat znajdziesz tu) znaleźć się w Bangkoku, na Khao San Road – w samym sercu wodnej wojny. Albo weź tuk tuka i… przeżyj niezapomnianą przygodę :-D Śmingus Dyngus to przy tym mrzonka.

 .

9. Nauczyć się jeździć tuk tukiem

abcd (1 of 1)-49

W Bangkoku każdy wsiada w tuk tuka – jako pasażer. Ale czy nie sądzisz, że to trochę nudne? Pomyśl, jak byś się czuł, gdybyś taki pojazd poprowadził! Za odpowiednią ilość bahtów znajdzie się ktoś, kto Ci to umożliwi :)

 .

10. Trenować Muay Thai z Tajami

1472101_905463749511867_8258059074136255722_n

No bo po co oglądać, kiedy można spróbować powalczyć z nimi? Można przeżyć fantastyczny tydzień na prowincji, z dala od turystycznej wrzawy. I zamiast opychać się tajskimi przysmakami – spalić trochę sadełka w tajskiej szkole przetrwania :) Propozycja idealna dla samotnych mężczyzn, ale jako iż Damian do nich nie należy, łapcie krótką relację od Dimpla, naszego kompana podróży:

Trenując tajski boks w Tajlandii przeszedłem fizyczną, ale przede wszystkim psychiczną przemianę. Uświadomiłem sobie, że moje ciało może wytrzymać o wiele więcej niż myślałem. Dwa treningi dziennie trwające ok. 2-3 godzin rozpoczynające się rozgrzewką, którą jest np. bieg 8,5km wokół pobliskiego jeziora lub interwały w szczerym polu po których wymioty są najbardziej naturalną reakcją. Jednak kwintesencją tajskiego boksu była nauka techniki. W porównaniu do polskiej szkoły MT tutaj uczyliśmy się stosunkowo krótkich akcji, skupiających się na wyrządzeniu jak największego bólu przeciwnikowi. Przed wyjazdem myślałem, że wiem jak to wygląda i jestem gotowy na wszystko. Jednak doświadczenie i doznania związane z trenowanie pod okiem tajskich trenerów są bezcenne. Polecam!”

.

11. Spędzić noc z widokiem na Bangkok (Baiyoke Sky Tower)

abcd (1 of 1)-117

W najwyższym budynku w Tajlandii liczącym 84 piętra :) Nasz widok (ze zdjęcia) pochodzi z „ledwie” 54 i zapiera dech w piersiach, nieprawdaż?  Cudownie było patrzeć na te nigdy nie zasypiające miasto z góry. W Europie takich miast nie ma. Naprawdę warto. Tym bardziej, ze luksus nie jest tylko dla wybranych.

.

12. Spróbować nieznanego. Co dzień innego :)

abcd (1 of 1)-23 (2)

Tajlandia to kraj tysiąca smaków. Jest smacznie, różnorodnie, co dzień świeżo i bez obaw o żołądek. Nie sposób spróbować wszystkiego, więc nie marnuj posiłków na frytki czy inne badziewie. Testuj, próbuj, doznawaj. I brudu się nie obawiaj  :lol:

.

.

NIE WARTO:

1. Robić sobie fotki z tygrysem

abcd (1 of 1)-3 (2)

POST EDIT (07.08.2016r.): Nie ma co gdybać, świątynie zamknięto, odkrywając przy okazji drastyczne fakty: http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/nikt-nie-spodziewal-sie-takiej-tragedii-horror-w-swiatyni-tygrysow-uwaga-drastyczne

 .

2. Dosiadać słonia

f (2)

W przypadku słoni sprawa ma się już zupełnie inaczej. W moim odczuciu słonie jako jedyne zwierzęta były świadome swojego zniewolenia i dlatego też czułam się źle, kiedy jechałam tak na jego grzbiecie. Myślę, że wcale nie było mu ciężko – słoń to silne zwierzę, ale bardzo inteligentne – nie raz widziałam wcześniej w zoo, jak tata słoń próbuje osłonić rodzinę przed wścibskimi spojrzeniami, albo jak próbuje przebić głową mur. Dosłownie. I te słonie tutaj, choć w znacznie lepszych warunkach, są jednak zniewolone i zmuszane do robienia czegoś, czego nie chcą robić. To było miłe przeżycie, ale po fakcie czułam się z tym źle. Ale to nie znaczy, że ze słoni trzeba rezygnować. Jeśli bardzo Ci na tym zależy jedź na wolontariat – wymaga trochę więcej czasu i pieniędzy, ale można zbliżyć się do tych zwierząt, bawić się z nimi i nie mieć żadnych wyrzutów sumienia, bo ich życie toczy się na terenach naturalnych rezerwatów.

.

3. Iść na drinka do Labua Sky Bar’u (64 piętro)

To hotel, w którym kręcono Hangover II. Jest piękny, luksusowy i taki właśnie, w jakim planuje kiedyś spędzać swe noce. Ale póki co mogłam się zadowolić jedynie drinkiem – niestety, myśli tak trochę więcej ludzi. Kolejki do baru są ogromne, cały balkon oblężony, nie sposób spokojnie tam posiedzięć. Ba! Postać nawet bo miejsca siedzące ciężko upolować. Cena za drinka ogromna + wszelkiego rodzaju opłaty dodatkowe i podatki. Do tego widok wcale nie taki jak z filmu, bo ten z filmu jest z restauracji a nie z baru, ale to już wydatek kilku tysięcy bahtów. Szkoda gadać. Nie warto. Znacznie taniej jest wypić drinka w Baiyoke Sky Barze – i to znacznie wyżej, bo na 83 piętrze!

 .

I to już by było na tyle – prawda jest taka, że w Tajlandii prawie wszystko warto ;-) Mam nadzieję, że ten post rozwieje twoje dotychczasowe wątpliwości, albo zainspiruje Cię do nowych możliwości. W tym kraju jest jeszcze wiele innych atrakcji, które nas ominęły, a które być może warto jest wziąć po uwagę – takich na przykład jak świątynie, spróbowanie skorpiona czy sławny Ping Pong Show. My się na nie nie zdecydowaliśmy – po części z własnych przekonań a po części z lenistwa, więc nie wiemy czy warto. Ale jeśli Ty mój Drogi czytelniku masz to za sobą to podziel się proszę swoimi doświadczeniami! Najlepiej wszystkimi doznaniami!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Odpowiedz na „AlicjaAnuluj pisanie odpowiedzi

10 comments on Co warto a czego nie warto robić w Tajlandii?

  1. dorota pisze:

    Uwielbiam Was ! :) powinniście organizować takie wyjazdy! wpisuję się pierwsza na listę choćby na koniec świata!! :D

  2. Jula pisze:

    Nie pogryzły Was te małpki? :)

  3. Alicja pisze:

    http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/nikt-nie-spodziewal-sie-takiej-tragedii-horror-w-swiatyni-tygrysow-uwaga-drastyczne

    No nie wiem… myślę, że te tygrysy wcale nie miały tak super dobrze, jak mogłoby się wydawać :(

  4. KLew pisze:

    Ostatnie doniesienia pokazały, że jednak tygrysy przebywają w bardzo złych warunkach – http://www.national-geographic.pl/galeria/nikt-nie-spodziewal-sie-takiej-tragedii-horror-w-swiatyni-tygrys/tygrysy-swiatynia-tajlandia-818140. Myślę, że warto zaktualizować wpis.

    PS
    Oprócz tego tygrysy nie są stworzone do bliskiego kontaktu z człowiekiem – nie powinniśmy tego zmieniać dla kilku fotek, które wrzucimy na Fb…

    Od jakiegoś czasu nie „wpierdalam” mięsa, ale nie widzę związku… Na tyle, na ile jest to możliwe powinniśmy minimalizować cierpienie każdego gatunku, dbając o jego dobrostan.

  5. Aga pisze:

    Wybieram się na Phuket w lipcu na dwa tygodnie. Dużo czytam o Tajlandii i zaczynam się nakręcać dengą…Napiszcie, czy Was dopadła…czy to tylko wyolbrzymiony strach…?

    • Vicky pisze:

      Nigdy nie byliśmy na Phuket, ale na Phi Phi ani w Tajlandii kontynentalnej nigdy nie spotkaliśmy się z dengą.

up