Czy warto brać kredyt w banku?

22 stycznia 2016 18:58 8 3408
66e91035-9467-4912-905d-0dcb5a0bb349

W życiu nie da się uniknąć błędów ani złych decyzji. Da się jednak je zminimalizować do minimum jeśli umie się wyciągać wnioski z cudzych błędów.

Opowiem Ci dzisiaj moją własną historię. Historię gówniarza, który wziął kredyt i myślał, że on sam będzie się spłacał. Pieniądze rozeszły się w mgnieniu oka, a na karku został kredyt i miesięczne zobowiązanie.

W wieku 19 lat założyłem wraz z moją kobietą firmę – sklep internetowy i tym o to sposobem zaczęło się moje dorosłe życie. Pojawiły się dochody i banki wydzwaniały jeden za drugim w celu namówienia mnie na świetną okazję. Nikt w szkole mnie na to nie przygotował. Nie powiedzieli mi, że takie decyzje są na długie lata i że należy tego unikać jak ognia. A konsekwencje takich czynów mogą wpłynąć na resztę mojej egzystencji.

Czułem się taki ważny. Taki dorosły. Pomyślałem, że to tylko 400 zł miesięcznie, a 13 000 zł to gotówka która na pewno mi się przyda. Rozeszła się szybciej niż myślałem. Trzeba było wymienić laptopa, pojechać na wakacje, naprawić samochód. Przez pierwszych parę miesięcy czułem się szczęśliwy, ale jak skończyły się pieniądze to zacząłem odczuwać ciężar kredytu. Miesiąc w miesiąc nie zależnie od tego czy je miałem czy ich nie miałem. Zaczęło mnie to stresować i nie mogłem spać po nocach. Wiedziałem, że nie mogę się poddać i uciec od odpowiedzialności. Musiałem stawić temu czoła.

Tak mu stawiłem, że namówili mnie na drugi kredyt. Dużo mniejszy 5 000 zł z ratą 80 zł miesięcznie. Pomyślałem sobie, że to tylko 80 zł więcej. Dalej mieszkałem z mamusią, więc nie miałem żadnych kosztów poza tym. Schody się zrobiły jak wyprowadziłem się z rodzinnego domu i zacząłem życie na własny rachunek. Opłata stancji, rachunków i koszty życia były tak ogromne, że z mojej pensji nie wystarczało mi na ratę. Nie chciałem już więcej pożyczać, bo wpadł bym w jeszcze gorsze bagno z którego bym nie wyszedł.

Wiedziałem, że jak przestanę to spłacać to do końca życia będzie ścigał mnie komornik i nigdy nie będę mógł mieć domu na własność, samochodu ani nic innego. Mógłbym jedynie jęczeć i użalać się nad sobą, że mam długi i windykację, która chce odzyskać pieniądze swoich klientów. Kombinowałem, stawałem na rzęsach i co miesiąc płaciłem ratę. Ani razu nie miałem opóźnienia, ani żadnej zaległości. Wszystko na czas. Zawsze piję piwo, które sobie nawarzę. Każdego dnia wściekałem się na siebie za to co zrobiłem.

Przyszedł taki dzień, że powiedziałem DOŚĆ! Dałem sobie rok na spłatę całkowitego zadłużenia. Zacząłem od tego mniejszego, a 4 miesiące później spłaciłem ten duży. Zostałem bez żadnych zobowiązań bankowych. Po zamknięciu kredytu i wyjściu z banku czułem się taki lekki i wolny. Jakby ktoś ściągnął ze mnie 50 kg plecak.

W swoim życiu zawsze szukam pozytywów. Teraz nie mogło być inaczej. Po tym wszystkim cieszę się, że mnie to spotkało w tak młodym wieku. Mam 22 lata i wiem co to kredyt i wiem jak ciężko jest go spłacić. Stanąłem na wysokości zadania i sobie z nim poradziłem. Jestem cholernie dumny, bo wielu ludzi w wieku 40 lat są ścigani przez komorników, wierzycieli czy windykacje. Odpuszczają sobie i wolą siedzieć schowani jak tchórze w swoich norach. Mężczyzna zawsze rozwiązuje swoje problemy, a ja nim jestem!

Przejdźmy teraz do sedna sprawy. Czy warto brać kredyt w banku? Tylko i wyłącznie taki, który będzie się sam spłacał tzn. kredyt hipoteczny na mieszkanie, które później wynajmiesz i z czynszu będziesz opłacał bank. Nie bierz kredytu na wakacje czy nowy telefon. Jest to chwila przyjemności, która będzie kosztowała Cię kupę stresu przez najbliższe lata. Nie wiesz czy za rok nie stracisz nogi czy ręki. To będzie Twoją kotwicą i bólem. Do tego spłacasz kolosalne odsetki. A jeśli masz jakiś kredyt na swoim koncie to spłać go najszybciej jak się da i nigdy więcej tego nie rób! Nie bądź pozerem, który ma wszystko za kredyt. Albo Cię na coś stać albo Cię nie stać. Nie bądź Panem za pieniądze banku!

 

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

8 comments on Czy warto brać kredyt w banku?

  1. Paul pisze:

    Damian, tylko pamiętaj, że rodzajów kredytowania jest trochę więcej i wiążą się z nimi często korzyści finansowe ze względu na koszty uzyskania przychodów lub odliczenie vat-u. Kredyty w rachunkach bieżących często pozwalają firmom zachować plynność finansową, ze względu na ich elastyczną spłatę. Kredyty hipoteczne i inwestycyjne często mają sens jeśli są brane na dobrych warunkach (z niskim oprocentowaniem, bez dziwnych dodatków w postaci ubezpieczeń proponowanych przez banki). Kredyty konsumpcyjne faktycznie sensu nie mają, chyba, że ktoś zamierza być niewolnikiem banku, bo zadłużanie się jest obecną formą niewolnictwa. Kredyty hipoteczne też czasem ciężko spłacać, a wtedy bank nieruchomość zabierze i sprzeda po swojej cenie. Pozdrawiam Was serdecznie, Paul :)

    • Damien pisze:

      Chodziło mi tylko i wyłącznie o kredyty konsumpcyjnie, ale widzę że zrozumiałeś mój przekaz :D Musimy się spotkać i opowiesz mi o tych wszystkich możliwościach. Grzech nie skorzystać z takiej kopalni wiedzy. Również pozdrawiamy z gorącej Tenerife :D

      • Kasia pisze:

        Damien, nie zgadzam się z Tobą w kwestii kredytów konsumpcyjnych. Ja np. brałam na remont mieszkania – to przyjemność powiesz. Tylko za nim nazbierałabym na te remont to czułabym się fatalnie i nie mogłabym normalnie mieszkać i żyć. Akurat miałam tani kredyt, korzystałam z porównywarki kredytów Rekina Finansów, blogera, pewnie go znasz. Powiem tylko tyle, że w swoim banku ratę dawali mi 520 zł, a mi załatwił 430 zł, więc różnica była kolosalna. Swoją drogą to dobrze byłoby jakbyś innym polecił w artykule, że taka porównywarka rekina i jego konsultacje mogą naprawdę zrzucić sporo zbędnych kilogramów jak to „określiłeś”.

      • Damien pisze:

        Zgadza się, kredyt czasami może być czymś dobrym tylko trzeba wiedzieć po co się go bierze i jakie są jego konsekwencje, to chciałem przekazać. Wielu ludzi bierze kredyt na wakacje, na zakupy czy po prostu na to żeby zaszaleć.

  2. K. pisze:

    Nigdy nie rozumiałam kredytów konsumpcyjnych i nie rozumiem ludzi, jak mogą je brać ;) Tzn. jeśli jeszcze uczą się na błędzie i potem idą dalej z nowym doświadczeniem – pięknie! Gorzej, jeśli kredyty spłacają kredytem…

  3. Ania pisze:

    Mam podobny stosunek do kredytów – myślę, że jedyne które mają sens dla przeciętnego konsumenta (który jest zatrudniony gdzieś na etacie, nie ma własnej firmy) to hipoteczne, ale i te należy brać z głową (ja zakładam, że wezmę taki, który będę mogła spłacić maksymalnie w 10 lat, nie chcę, żeby moje dzieci musiały spłacać moje długi) ;)
    Fajnie, że piszecie o takich rzeczach – czyta Was dużo młodych ludzi, dla których takie rady mogą być cenne :)

  4. Sprawdzona pisze:

    Umiejętność zarządzania finansami to pożądana umiejętność. Jednakże w dzisiejszych czasach wcale nie taka łatwa tym bardziej, że z każdej strony jesteśmy bombardowani ofertami lekkich i szybkich kredytów. Tym bardziej cieszą takie wpisy na blogu, które mobilizują i jednocześnie ostrzegają przez spiralą bankową.

  5. Juliaa pisze:

    Słyszałam, że warto jest brać coś drobnego na raty, jeżeli myślimy o wzięciu jakiegoś kredytu gotówkowego o dużo większej wartości. Jeśli szybko i sprawnie spłacimy, zyskujemy na większej wiarygodności.

up