Czym jest ten sukces?

18 kwietnia 2017 20:13 16 2948
image (16)

Życie nie jest tylko kolorowe. Niezależnie od tego, jak bardzo staramy się na nie patrzeć przez różowe okulary, czarny mrok nie znika. Nie zmieniają się też smutne odcienie szarości…

.

MROCZNA STRONA SUKCESU

Wcale nie twierdzę, że osiągneliśmy jakiś szczególny sukces, tym bardziej, że sukces jest pojęciem względnym. Ot po prostu wiele małych, osobistych sukcesików, ale to nadal jest ledwie początek tego długiego, życiowego maratonu, który sobie wyznaczyliśmy. W pełni świadomie – jak już nie raz powtarzałam – działamy raptem ze 3 lata i nie ukrywam – nasze życie zmieniło się w jakimś stopniu. Na lepsze oczywiście. Ale zawdzięczamy ten “sukces” jedynie sobie samym. Nikt nam w tym nie pomógł. Nikt nie wyciągnął ręki. Nikt nie wspierał!

Wręcz przeciwnie. Od samego początku były śmichy, chichy, głupie docinki i podśmiechujki. Nikt się za bardzo nie przejmował, bo i nikt nie wierzył w naszą ideę. Nikt nic za specjalnie nie mówił… Czas mijał, my powoli się rozwijaliśmy, nasze życie się zmieniało, a słowa, które głosiliśmy, okazały się prawdą. Tak, zaczęliśmy coraz dobitniej udowadniać, że nasze życie leży tylko w naszych rękach. Czasem są porażki, ale o ile się nie poddamy, to na końcu zawsze czeka na nas nagroda. Nic się nie zmieniło. Żadne z tych słów nie uległo zmianie od 3 lat, od czasu kiedy powstał ten blog. Zmieniła się tylko wiarygodność nas samych. Nikt już nie mógł zaprzeczyć, bo przecież Ci, którzy nas znają, doskonale wiedzą skąd startowaliśmy i że nic na start nie dostaliśmy… No chyba że wliczymy w to chujowe wzorce zachowań. Destrukcyjne i ograniczające. Niestety, niektórych po dziś dzień nie jesteśmy w stanie wyplewić…

Czas mijał, ludzie się zmieniali. Od śmichów chichów przeszli do kpin, a nawet do jawnej krytyki. Pisali historie, rozsiewali plotki, a nawet zarzucali manipulację, jakoby to, co tu piszemy, na tym blogu w sensie, było kłamstwem i manipulacją? Po co mielibyśmy to robić? Nie wiem. Oskarżyciele też nie potrafili nam na to pytanie odpowiedzieć… Ani my na Was nie zarabiamy, ani nie mamy żadnych innych realnych korzyści. Nawet ceny hostelu daliśmy Wam takie, jak własnej rodzinie, bo jesteście dla nas w pewnym sensie jak rodzina. Może nawet lepsi, bo rodzina jest w sumie… hejterem!

Serio! Jakieś 3/4 naszych hejterów to rodzina i najbliżsi, którzy z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu nie akceptują tego, co robimy. Nie akceptują bloga, nie akceptują naszych wyborów a kiedy raz, w tamtym roku pochwaliłam się wystąpieniem w Olsztynie (jakby nie było dla mnie to był ogromny sukces, kamień milowy mojej przemiany i najlepsza chyba pochwała, że ludzie chcieli nas słuchać!) to usłyszałam, że jestem bezwzględną manipulatorką, że dorabiam się na ludzkiej krzywdzie i to nie jest powód do dumy – raczej do wstydu. Dacie wiarę? Takie słowa wsparcia mam na co dzień od własnej rodziny…

Płakałam jak bóbr. Nie tylko wtedy, wielokrotnie jeszcze zdarzało mi się płakać i zastanawiać, czy aby na pewno to dobra droga? Czy mam prawo chcieć więcej od życia? Czy nie krzywdzę tym ludzi? Hmm… Nie. Nie krzywdzę tym ludzi i jak najbardziej mam prawo chcieć więcej od życia. A sposób, jaki wybrałam jest tylko moim własnym wyborem i nikt nie ma prawa oczekiwać, jak przeżyję swoje życie! Ja bardzo je lubię! Lubię je takim jakim jest włącznie z jego upublicznianiem, bo lubię mieć Was! Największe moje źródło siły i wsparcia!! A jeszcze bardziej lubię dostawać maile, że komuś to pomogło / zmotywowało a nawet zmieniło życie! To jest nasza misja w życiu!! I póki co, nie dostaliśmy ani jednego maila, jakoby kogoś to skrzywdziło. Co więc w tym złego?!

Pewnie nic, ale hejterzy mają to do siebie, że oni po prostu chyba się nudzą, bo zamiast żyć swoim życiem, oni wolą zatruwać te cudze. Przypierdalać się, gadać za plecami, wyszydzać. Ale koniec końców, rany się zagoją a karma powróci.

Co ciekawe, naprawdę niewiele osób próbowało czegoś się od nas nauczyć. Są tacy, co hejtują, są tacy co “wspierają”, ale naprawdę niewielu spośród naszych znajomych chciało wykorzystać naszą wiedzę, siłę i umiejętności. Tzn. Stop. Przepraszam. Wykorzystać to chciałby każdy, w szczególności od kiedy mamy hostel i spore zasięgi na blogu, ale nie takie wykorzystywanie miałam na myśli… Acz, kolejny ciekawy rozdział…

.

“ŻYCZLIWI PRZYJACIELE”

Zjawisko, które jest dla nas całkowicie nowe, zaczęło się dopiero teraz, w sumie po sukcesie z hostelem. Wcześniej po prostu nie mieli zbyt wielu korzyści, a więc byli, “wspierali”, a kiedy w końcu doczekali się sukcesu – chcieliby spijać śmietankę. Życzliwi przyjaciele. “No przecież przyjaciółmi jesteśmy” – mówią. Tak, jesteśmy. I dlatego tak wielu dostaje swoją szansę! A tak niewielu ją wykorzystuje… Właściwie wykorzystał ją tylko Miguel. Walczył jak lew stawiając czoła wyzwaniom! Mocno wierzył, podczas gdy inni nie wierzyli! Nie wierzyli w powodzenie akcji, nie chcieli ryzykować, nie chcieli brać na siebie odpowiedzialności i wycofali się, by nie ponieść ewentualnych konsekwencji. A teraz co? Są pierwszymi w kolejce po przywileje…

Ale nie oni pierwsi i zapewne nie ostatni. Takich przypadków jest znacznie więcej. Ludziom coś się ostatnio we łbach popierdoliło i zaczęli oczekiwać, że będziemy wszystko za nich robić. Rozwiązywać ich problemy, wykładać okazje na tacy, a nawet wskazywać palcem, co mają teraz zrobić… Są też tacy, którzy jawnie oczekują pieniędzy, korzyści! Oczywiście to po naszej stronie ma leżeć ciężka praca, ryzyko i odpowiedzialność. Ale zyskami to już chcą się dzielić pół na pół… “No przecież Wy umiecie! Wy to robicie! Wy walczycie!”

… tak? Walczymy bo chcemy mieć lepsze życie. Nasze życie! Nie Twoje, nie jego, ani jej! Myślicie, że nam jest łatwo? Że możecie zrzucać na nas swoje problemy i oczekiwać rozwiązań, tylko dlatego, że “jesteśmy silniejsi”? GÓWNO! Nie jesteśmy! Niejednokrotnie nie możemy spać po nocach przez stres, płaczemy w chwilach zwątpienia, o siwych ze stresu włosach nawet nie wspomnę!! Myślicie, że to jest miłe? Nie jest!! Ale robimy to, pomimo iż wcale nie chcemy tego robić!! Ale wiemy, że nikt za nas tego nie zrobi!! I my też nie zamierzamy tego robić za kogoś!

Przestajemy godzić się na emocjonalne szantaże przyjaciół i rodziny – i oczywiście – mają nam to za złe. Mówią “zmieniacie się”. Tak, zmieniamy!! Bądźcie tego świadomi!! Mamy dość tego, że ludzie chcą dostać wszystko na tacy! Że chcą spijać śmietankę, nie wysilając się. Że oczekują, że skoro walczymy o swoje to powinniśmy walczyć i o ich… Nie zamierzamy! Tym bardziej, że to już nie jest kwestią “pomocy”. Oni oczekują, że zrobimy wszystko za nich, poprowadzimy za rączkę, wskażemy palcem… I co? Na koniec i tak nie ma żadnej wdzięczności!! Raczej same nieprzyjemności… Dlatego zmieniamy taktykę i nie zamierzamy dłużej walczyć za tych, którym walczyć się nie chce! Za tych, którzy nauczeni są tylko mieć oczekiwania. Te ich oczekiwania pokazują nam tylko, że jedynymi chciwymi i pazernymi osobami są właśnie oni! “Biedni”*, którzy oczekują, że „bogaci” będą na nich harować! Że ludzie tacy jak my, będą rozwiązywać ich problemy!! DLACZEGO??

 

*biedni mentalnie, już kiedyś pisałam o nich tu: UMYSŁ MILIONERA, czyli czym różnią się bogaci od biednych?

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Odpowiedz na „MalwaAnuluj pisanie odpowiedzi

16 comments on Czym jest ten sukces?

  1. Agata pisze:

    Jak ja to rozumiem mnie ojciec despota.dykatator niszczy po dzis dzien. Do tej pory choc jestem od niego 800 km dalej w Niemczech, jak dzwoni boje sie odebrac o co chodzi. I wiem ze chocbym kurna byla krolowa Anglii by sie przyczepil. Nie umiem go wyciac z zycia. Beznadziejna ja…

    • Vicky pisze:

      Wiem co czujesz. Mimo iż starasz się jak możesz to i tak nigdy nie będziesz wystarczająco dobra… Ale to tylko pierdzielone kompleksy naszych rodziców :/

    • Aneta pisze:

      Możesz powiedziec mu że dopóki nie przestanie się czepiać i dręczyc nie będziesz odbierala od niego telefonów ;-)

    • Aneta pisze:

      I że ty akceptujesz siebie i jeżeli cię kocha to powinien akceptować ciebie jaka jesteś bez względu na decyzje bo to twoje życie a on na nie wpłynie bo ty sama wiesz co jest dla ciebie najlepsze ;-)

  2. Angelika pisze:

    Fajnie napisane. U nas jest tak samo. Z Narzeczonym i Synem przygotowujemy się do podróży życia, a w międzyczasie wprowadzamy szereg nietypowych zmian i dokonujemy wyborów, które dla naszej rodziny są wręcz nie do pomyślenia. Nie żyjemy jak oni, a więc żyjemy źle, bo jest tylko jedna słuszna racja.
    To się pewnie skończy tak samo, ale wierzę, że i tak będzie warto.

    Powodzenia!

  3. karol pisze:

    Pięknie z finałem w temacie.
    W sumie smutne, że tak prawdziwe, ale nie zmienimy wszystkiego.
    „życie..”

    Róbcie swoje, Go for it.

  4. Krzysztof pisze:

    Pieknie napisane!!! :)

  5. Malwa pisze:

    Od jakiegoś czasu obserwuję was (na fb, instagramie) życzę wam sukcesów bo robicie coś na co mi brak odwagi więc kibicuję wam i wierzę, że kiedyś i ja przełamię się i pokonam swoje osobiste blokady.

    Czytam ten teks i troszkę smutno mi się zrobiło, to przykre że nie macie wsparcia w najbliższych
    Ale czy to właśnie nie daje wam więcej siły? może właśnie dzięki temu jesteście silniejsi? odporniejsi na przeciwności losu ?
    Nie oceniam was, ani nikogo innego bo nie jestem od tego i nie mam takiego prawa.
    po co marnować energię na tych ludzi, na pisanie takiego testu kipiącego (jak dla mnie złością i żalem) nie dawajcie pożywki dla tych wszystkich, które są przeciwko wam. Oni byli i zawsze będą to się nie zmieni. Nie traćcie na nich energii, trzymajcie się ludzi, dzięki którym odczuwacie radość. Mama mi kiedyś powiedziała ,że spotykamy ludzi z taką energią jaką sami wysyłamy. Od tamtego czasu poznałam naprawdę niesamowitych ludzi -czego wam życzę z całego serduszka! Powodzenia :)

    • Aneta pisze:

      Dokładnie! Lepiej nie schodzić na niższy poziom energii do ludzi ktorzy krytykują itp. Przyciągamy ludzi ktorzy działają na takich samych falach. Jesteśmy niczym chodzące magnesy, to co pomyślimy i poprosimy idzie we wszechświat lepiej tego nie lekceważyć i mieć same dobre myśli.

  6. Gosia pisze:

    ha ha ha, dobrze napisane. Gratuluję wam sukcesu i samozaparcia :) najgorsze, że rodzina nie wspiera. Przyjaciele, znajomi pal sześć. Można znaleźć innych, ale najgorzej jak krytyka spada ze strony rodziny, której się odciąć w 100% nie da, bo zawsze się z kimś spotka u cioci na imieninach lub świętach, eh. Życzę Wam wytrwałości i siły.

  7. A. pisze:

    Przy tych oczekiwaniach przypomniały mi się słowa Jerzego Janowicza – tenisisty. Widzieliście? I też wtedy wszyscy po nim jechali… Eh życie..

  8. Kamila pisze:

    Też miałam dość, w szczególności gdy mówili mi co mam robić ze swoim życiem. Teraz mieszkam prawie 10 tys km od nich i mam spokoj. Dzięki Wam i paru innym osobom od 4 dni jestem w zupelnie innym miejscu i pracuje na swoje marzenia :)

  9. PaniCara pisze:

    Nie poradzisz sobie na tym kierunku studiów, możesz pomarzyć o tej uczelnii, to dla ciebie za trudne,nie niszcz swojemu chłopakowi życia i o wiele gorsze niszczące rzeczy nasłuchałam się przez całe życie od swojej ukochanej rodzinki. Lata mi to zajęło, ale zrozumiałam jedną ważną rzecz – nie słuchaj rad osób,które same nic w danej dziedzinie nie osiągnęły. Wyjechałam daleko, uwierzyłam w siebie, mam swoje marzenia. Chcę otaczać się ludźmi,którzy mnie inspirują a nie ciągną w dół. Od jakiegoś czasu czytam Waszego bloga i śledzę fejsa, jesteście mega inspirującą parą. Wasz przykład i słowa napędzają do działania, nie wiem jak w ogóle można stwierdzić że to może komuś zaszkodzić… Mamy tylko jedno życie, warto przeżyć je tak jak my tego chcemy i dążyć do szczęścia, zamiast spełniać oczekiwania innych ludzi i leczyć ich kompleksy. Wielki szacun dla Was! Róbcie dalej swoje, powodzenia !

  10. Aneta pisze:

    Tak to już było, jest i będzie ;-) jesteśmy w 5% ludzi którzy chcą od życia o wiele więcej. Wiemy że mamy je tylko jedno, więc nic innego nam nie pozostaje tylko pogodzić się z tym że reszta nie chce nic zmieniać a jeżeli chcą to warto pomagać. Nawet większość czytelników tego bloga czyta go w nadziei że od samego czytania coś się zmieni haha sami nie chcą czegoś zrobić lub się boją. Powodzenia życzę Wam dalej najważniejsza jest wytrwałość! Ja mam ten plus że współpracuje z ludźmi którzy wspierają mentalnie i nie tylko :-D

  11. Moniq pisze:

    od dawna czytam Waszego bloga i śldze instagram, inspirujecie konkretnie, przy tym otwarcie piszecie jakie to jest trusne codziennie podejmować wyzwania na wielu frontach, niby się to wie niby człowiek ma świadomość że bez pracy ie ma „sukcesu” w jakimkolwiek wymiarze…Dziś czytając ten post, przypomniała mi się ta oczywista oczywistość że mam/muszę robić swoje bo tak zadecydowałam opłaca mi się a porażki, obawy i krytyka są zwyczajnie wpisane w realizację tego celu…Aaaa i kiedyś Was odwiedzę…:-)POZDRAWIAM powodzenia w konsekwentnym działaniu :-)

  12. Krzysiek pisze:

    Sukces zależy przede wszystkim od nas samych. I niestety, nie każdy, nawet po jego osiągnięciu, nie jest w stanie sobie poradzić. Bo sukces potrafi dużo ważyć. Oj dużo.

up