Turysto, nie zaliczaj!

20 kwietnia 2015 19:04 2 3165
abcd (1 of 1)-36

Wiecie, że dzisiaj mija dokładnie 2 tygodnie od naszego przyjazdu? Aż wierzyć mi się samej nie chce jak to szybko zleciało i ubolewam nad faktem, iż tak niewiele Wam jeszcze pokazaliśmy. Ale wiecie, tym razem jest trochę inaczej – nie pędzimy jak głupi i nie odhaczamy kolejnych atrakcji, jak przeciętni turyści. My wczuwamy się w ten klimat, żyjemy Bangkokiem, obcujemy z nim i poznajemy jego wady i zalety. Chłoniemy wszystko i postanowiliśmy NIE ZALICZAĆ!

Dwa tygodnie. Tak, dokładnie 2 tygodnie siedzimy już w Bangkoku, tj. 14 dni i prawie wszystkie spośród nich spędziliśmy w tym wielkim, zasmrodziałym mieście. Nazywam je tak na przekór sobie samej, bowiem nie czuję już tego smrodu tak wyraźnie jak na początku – blednie on z każdym dniem i coraz więcej widzę przeźroczystości, gdy patrzę na zaśmiecone ulice. I szczurów już się tak bardzo nie boję, i karaluchów prawie nie zauważam. Nauczyłam się też dokładnie gdzie można się ich spodziewać i co omijać szerokim łukiem. Nie brzydzę się niedomytych talerzy ani nie dziwię jaszczurkom przechadzającym w miejskim parku. Zauważyłam też, że Tajowie nie zawsze się uśmiechają, a i „fuck you” nieraz zarzucą, jak im się nie chce przepłacać za usługi. Ale spokojnie – takie cuda zdarzają się tylko tam, gdzie są głupiutcy turyści – na przykład na Khao San Road. Tak, tak moi mili. Na podobno najtańszej i podobno najbardziej backpackerskiej ulicy świata. Ale moi drodzy i temu nie dajcie się zwieść, bowiem backpacker głupszy jest w swej głupocie niż Polaczek w egipskim kurorcie, bo Ci nawet więcej rozumu mają. Nie, nie chodzi o to, że mam coś do backpackerów. Nie bierzcie tego do siebie, ale ja jestem w Bangkoku już chwilę dłużej i śmiać mi się chce, jak spotykam takich na swojej drodze i jak mi się podniecają tym całym Khao San Road i całym tym swoim backpaczeniem. Wydaje im się, że więcej widzą niż owe, przytoczone wyżej, Polaczki na all inclusivie. Ojj, jak bardzo chce mi się śmiać jak ich widzę. W jakim są błędzie, gdy myślą o sobie, jak o kimś, kto posiadając przewodnik w ręku czuje się jak zdobywca świata. A raczej Bangkoku – w całe 3 dni! :O A pieprzyć te zabytki! I wszystkie inne atrakcje turystyczne!

abcd (1 of 1)-36

Odpuść sobie pełen turystów i badziewia Bangkok…

I poszukaj prawdziwego życia!

Musisz być świadomy, mój drogi czytelniku (toteż Cię uświadomię właśnie), że nie każde podróżowanie ma sens. Musisz być świadomy i wyraźnie oddzielać cienką granicę pomiędzy poznaniem świata a odhaczaniem go. Bo jaki jest sens pojechać gdzieś, wydać kupę hajsu, przemieszczać się przez tydzień z miejsca w miejsce i nie zobaczyć nic, prócz paru nędznych zabytków? Tak, mój Drogi, przemyśl to sobie. Ja wiem, że jak się ma mało czasu to się chce wszystko ale wszystko to nic i zapamiętaj to sobie!

Daj sobie czas, nawet jeśli masz go niewiele. Nie chapaj, nie łapaj, nie podniecaj się tym, czym podniecają się wszyscy bo to szajs jeden, jak całe to przytoczone przeze mnie Khao San, gdzie turysta na turyście, turystę przegania. Gdzie pamiątki maja najdroższą swą cenę, gdzie może i owszem spróbujesz skorpiona, ale żaden prawdziwy Taj skorpiona nie jada, a pochwalić to będziesz się mógł najwyżej tym, jak to Cię „głupi tubylcy” zrobili w jajo…

abcd (1 of 1)-8

Znajdź cuda natury…

abcd (1 of 1)-36

i nie bój się ich doznawać!

 

Ej no, ale nie mówię też, żebyś rezygnował od razu ze wszystkiego bo co ja tam wiem, przecież nic nie widziałam. Chcę tylko byś miał swój rozum i wiesz, możesz olać sobie to co teraz mówię, bo może tak właśnie lubisz zdobywać świat. Ale mnie się wydaję, że jeśli jarasz się architekturą to ok, zwiedzaj sobie te kościoły, jeśli historią – to idź do muzeum, botaniką – zasiądź w parku a jeśli chcesz zaszaleć to zaszalej z tubylcami robiąc coś, na co nikt się nie decyduje, ale na litość boską – zastanów się, co Ty tak naprawdę w życiu lubisz robić. Bo nie sztuką podróżować jest tak jak wszyscy lecz sztuką jest podróżować tak, by sprawiało Ci to prawdziwą przyjemność. Nie musisz odhaczać najbardziej znanych miejsc jeśli gówno Cię ono interesują… Spójrz na nas. Siedzimy w Bangkoku już 2 tygodnie, podczas gdy ludzie zwiedzają go w 3 dni. A my nadal nie widzieliśmy świątyń, nie byliśmy na masażu (choć to na pewno zrobimy :P) i choć mamy cały miesiąc czasu to i tak nie zwiedzimy nawet połowy tego, co przeciętny turysta zwiedza w tydzień. I wiecie co? Cholernie dobrze nam z tym.

Bo ja mam w dupie, co kiedy powstało i dlaczego. W dupie mam świątynie, jeśli mam stać 3 godziny w kolejce, po to tylko by przez 5 minut popatrzeć na Buddę. W dupie mam wycieczki, jeśli będę mdlała z gorąca większość czasu w autokarze i w dupie mam cuda natury, jeśli mam je OBIEC w godzinę czasu. Przemyślcie moje słowa, jak następnym razem będziecie zaliczać jakieś miasto. Bo wiecie… Byłam dzisiaj w przepięknym miejscu, jak z bajki prosto wyjętym – zielonym i soczystym, z cudnie ćwierkającymi ptakami i ganiającymi w drzewach małpkami. Było niesamowicie więc i niesamowicie dużo ludzi, turystów i tubylców również. I wiecie co żeśmy z Damianem zauważyli? Że każdy z tych turystów pędził, bo miał tą tylko jedną, wspomnianą godzinę. I żaden nie chciał się schłodzić, w tych pięknych wodach, choć wolno było. Ja nie wiem czemu, serio, ale biali ludzie to dzikusy straszne, gorsze od tych dzikusów z buszu. I jak na nas patrzyli, gdy myśmy z tymi dzikusami w buszu z wodospadu skakali. I zdjęcia nam robili, zamiast się zabawić samemu. A czy nie o to w tym wszystkim właśnie chodzi? Czyż nie chodzi o przyjemność? Doznania? Zapewniam Was, że nie ma jednej, prostej recepty na to, jak podróżować by nie zwariować, ale zapewniam, że żadna turystyczna atrakcja nigdy nie jest warta tego, co poczucie przynależności do społeczności. Więc daj sobie czas, nawet gdy tego czasu nie masz zbyt wiele. Poczuj miejsce, które odwiedzasz, poznaj ludzi, nawet jeśli dzieli Was bariera językowa i odważ się na rzeczy, których możesz nie mieć okazji już nigdy zrobić. Bo czy nie będzie Ci potem żal?

ZACZNIJ ŻYĆ!

vc (5)

Po prostu wyjdź poza schemat :)

A teraz moi Mili ostatni komunikat – na kilka najbliższych dni mamy plan zaszyć się w dżungli i na tropikalnej wyspie, toteż postów nie będzie, ale będą sociale (jak tajlandzki internet pozwoli) więc na ten czas przepraszamy za niedogodności i zapraszamy do śledzenia naszego Facebooka – tu - i Instagrama – tu.

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

2 comments on Turysto, nie zaliczaj!

  1. Asia pisze:

    Ile w całości kosztował Was wyjazd? Jeśli to nie tajemnica oczywiście :)

up