Kierunek: Egipt

5 grudnia 2013 11:09 2 3589
SONY DSC

Z prawej izoluje nas morze, z lewej pustynia. Nie mamy gdzie uciekać, chociaż znaleźliśmy się tu na własne życzenie. Wokół nas Rosjanie. Trochę jak na wybiegu w zoo. Szczęśliwi, nakarmieni i dopieszczeni. Krzątający się Egipcjanie posłusznie i bez żadnego grymasu na twarzy przynoszą, wynoszą, sprzątają i ego naszych sąsiadów łechtają. A nawet nauczyli się dla nich po rosyjsku mówić, bo wytresowane przez Putina małpki po angielsku nie gawari. A my patrzymy z ciemnego kąta i nadziwić się nie możemy, jak wszystko dyktowane jest tu rytmem przylatujących co dzień i odlatujących turystów. Polaków już tu nie ma. W ciągu dwutygodniowej wycieczki trafiliśmy raptem na kilku podstarzałych rodaków, cieszących się urokami Słońca i morską bryzą.

A przecież o to Słońce właśnie tu chodzi! Jest Grudzień. Za oknem śnieg, okropna breja. Termometr wskazuje coś koło zera. Przemarznięci ludzie chowają się w domach. Wskakują pod koc, włączają tv i jeszcze jakieś frytki do tego. Nie mogę wyobrazić sobie tego scenariusza. Właśnie Ci wszyscy smutni i źli ludzie, ta odmrażająca uszy aura i okropne, grube, puchowe kurtki wykurzyły nas z kraju. Skutecznie dzień po dniu atakowały coraz mocniej, aż któregoś dnia przywiały nas tutaj.

Na szczęście nie muszę wyobrażać sobie Waszego położenia. Mam na liczniku 25 stopni i widok z okna na morze. Całe dnie spędzam nad basenem pracując nad swoim odcieniem a wieczorami bawię się z wesołymi Egipcjanami! Ten optymizm, pewność siebie i wiara w swój sukces… Kocham tę mentalność i uwielbiam się od niej uczyć. Nie zraża ich niestabilny ustój i ukryta bieda. Biorą życie jakim jest – i to uczy mnie pokory. A orientalną Kulturę (przez wielkie K) należy traktować jak doznanie empiryczne.

Ale przyznaję bez bicia, że nie jestem w Egipcie, po raz pierwszy. Poprzednią wycieczkę odbyłam tutaj pół roku temu i przysięgłam sobie tutaj nie powracać. Ale nigdy nie mów nigdy – jak powtarza moja mama. Dałam Egiptowi drugą szansę i zdał ten egzamin. Rozkochał mnie w sobie, mimo swojej dzikiej natury, bezpośredniej mentalności i spełnieniem „niekoniecznie europejskich standardów”.

Przekonałam się, że wylewność to zaleta, a tym ludziom naprawdę zależy na turystach. Lubią ich i szanują. Na każdym kroku dopytują, gdzie nasi rodacy. Czemu od kilku miesięcy nie przyjeżdżamy i czego się boimy. Wytłumaczyli nam, że w Sharmie nie grozi nam nic niebezpiecznego. Żadna rewolucja nie dotyka turystów, bo na turystach zarabiają. Całe rodziny pracują w turystyce. Nie pozwolą nam tu doznać krzywdy. I coś w tym wszystkim jest. Przekonaliśmy się o ich życzliwości i równego podejścia. Trzeba tylko pamiętać, że są równie cywilizowanymi ludźmi jak my!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

2 comments on Kierunek: Egipt

  1. Mike pisze:

    Hm.Po kilku prf3bach napisania oddipoewzi doszedłem do pytania:Czy świat nie wydaje Ci się czasami zabawny?Przeczytałem kiedyś taką opowiastkę.Pewien Amerykański korpo-ludek był na wakacjach w Meksyku. Spotkał na plaży rybaka. Spytał, jak żyje. Codziennie rano wypływam na ryby, z tego co złowię moja żona robi posiłek, resztę sprzedaję, żeby było na mąkę, sf3l, cukier, paliwo do kutra i nowe sieci.Wieczorami siedzimy z rodziną i przyjacif3łmi na plaży, jemy na kolację złowione ryby, pijemy serweza, śpiewamy piosenki, bawimy się z dziećmi. Cieszymy się życiem. Na to korpo-ludek: A nie myślałeś, żeby wziąć kredyt i kupić drugi kuter? Po co? Przecież to oczywiste! Mf3głbyś złowić więcej ryb, wtedy więcej być sprzedał, w końcu kupiłbyś następne kutry, potem przekształciłbyś to wszystko w korporację rybną, kontrolowałbyś przetwf3rstwo, dystrybucję. Wszedłbyś na giełdę i zarobił masę pieniędzy na IPO. Byłbyś zajebiście bogaty. Ile czasu by mi to zajęło? Jakieś 20 lat, może 30. Aha. I co potem? Mf3głbyś wieczorami z rodziną i przyjacif3łmi siedzieć na plaży, jeść na kolację złowione własnoręcznie ryby, pić serweza, śpiewać piosenki, bawić się z wnukami. No, wiesz, cieszyć się życiem. Pozdrawiam

up