Kurban Bayrami – Dlaczego koza musi zginąć?

21 września 2017 19:34 1 1313
_DSC0078

Muzułmańskie święto Bayram, to główny powód naszej wizyty w Turcji. Już od 3 lat, nasz przyjaciel Musa zapraszał nas na to wydarzenie, ale ciągle coś było ważniejsze. Sam spędził z nami Wielkanoc, Boże Narodzenie, a nawet uroczystość Pierwszej Komunii Świętej i bardzo chciał się za to wszystko odwdzięczyć, zapraszając na jedno z najważniejszych, muzułmańskich świąt!! Jak wyglądało? Co oznaczało? I dlaczego koza musiała zginąć? O tym wszystkim – w dzisiejszym poście ;)

Lokalne święta, tradycje, a nawet festiwale to najlepszy sposób na poznawanie obcego kraju. Chyba nic nie mówi tak wiele o kulturze narodu, jak sposób (i powód) dla którego świętują ;) Cudownie było spędzać tajski Songkran w Bangkoku, przyjemnie było na niemieckim Oktoberfest, ale nigdy chyba jeszcze nie mieliśmy okazji wejść do cudzego domu i spędzać obcego święta w obcej rodzinie! Być tak blisko nowej, nieznanej nam kultury!!

Zaczęło się w Adanie, do której dolecieliśmy po intensywnym weekendzie we Lwowie i znacznie opóźnionej przesiadce w Stambule. Pierwsze zaskoczenie czekało na nas już na lotnisku, skąd zabrała nas rodzina świeżo poznanego współpasażera lotu… Miło :D 2 dni zwiedzania dużej, ale totalnie nieturystycznej i niewyobrażalnie gorącej miejscowości, kilka nowych znajomości i wyruszyliśmy w kierunku Saimbeyli – małej wioski położonej w górach. Tam, po kilku kolejnych wizytach i znajomościach, upchnęliśmy się w końcu w samochód jakiegoś kuzyna i w sześcioro, z pokaźnym bagażem i przedświątecznymi zakupami (ostatni sklep po drodze) – ruszyliśmy w ponad godzinną podróż do Yeniköy – wsi pośrodku niczego, z której pochodzi nas przyjaciel :-P

DSC0200-3-horz DSC01821

YENIKÖY

Yeniköy to wioska położona na terenie parku narodowego, o młodym stażu, raptem kilkudziesięcioletnim, licząca nie więcej jak 1000 mieszkańców, z których większość nigdy nie widziała na oczy obcokrajowca, ani tym bardziej pary, która żyje ze sobą już 9 lat… bez ślubu :P :D Byliśmy nie lada atrakcją, poczucie sławy godne samego Elvisa Presleya :D :P

W Yeniköy ludzie zajmują się głównie wypasaniem bydła i kóz, co zmusza ich do sezonowych migracji w obrębie wioski, w poszukiwaniu żyźniejszych pastwisk. Nie ma co ukrywać – region w którym znajduje się Yeniköy, to region górski i suchy – niespecjalnie sprzyjający roślinności… Młodzi? Czasem uciekają na studia, do większych miast. Czasem pozostają. Ale takich fenomenów jak Musa – jest tylko dwóch. Musa wyprowadził się na stałe do czeskiej Pragi, a jego kuzyn – do Monachium. I tylko ich dwóch na całą wioskę potrafiło mówić po angielsku :D Ale to i tak całkiem sporo :P

31 sierpnia wieczorem dojechaliśmy do Yeniköy. Zaczęliśmy od kolacji w domu kuzyna, o czym wspominam tylko dlatego, że podarowano nam tam w prezencie szarawary – lokalne, tureckie spodnie z baaaardzo szerokim “workiem” w kroku :D Oczywiście nie były to nówki sztuki – raczej konkretnie wyśmigane, dziurawe, ale przecież liczy się fakt! (Prezenty w kulturze muzułmańskiej są bardzo ważne, ale o tym innym razem). Tak czy siak – szarawary miały spore znaczenie, albowiem nazajutrz zaczynał się…

DSC00541

BAYRAM

Bayram to najważniejsze, muzułmańskie święto. Ruchome. Wypada w 3-4 dniu pielgrzymki do Mekki. W tym roku zaczęło się 1 września i – jak zwykle – trwało 4 dni.

01 września to pobudka przed 6 rano, szybki prysznic w wiaderku z wodą (żebyście widzieli tę łazienkę…) i Damian, razem z Musą wyruszyli do meczetu. Mnie już wcześniej poinformowano, że kobiety do Meczetu wejść nie mogą – nie dlatego, że jest to zabronione, ale dlatego, że to maleńki meczecik postawiony przez mieszkanów wioski, w którym nie wybudowano osobnej części dla kobiet (kobiety i mężczyźni w Islamie modlą się osobno). Tak więc pozostałam i czekałam, aż siostra Ebru da mi znak i wyruszymy wspólnie na cmentarz.

Wyszykowałam się najpiękniej jak mogłam. Wyprasowałam spodnie, koszulę, Ebru zawiązała mi chustę na głowie i gdy już miałyśmy wyjść – stwierdziła, że nie będę pasować do reszty i muszę nałożyć “te” spodnie. Oczywiście nie mówiła po angielsku, ale dało się zrozumieć z kontekstu :P

Na cmentarzu pierwsze zaskoczenie. Mężczyźni wewnątrz, kobiety na zewnątrz, po drugiej stronie. Mężczyźni kończą się modlić za zmarłych, kobiety szykują ciasta, cukierki, wszelkie łakocie. Dlaczego? Albowiem Bayram to święto w którym chodzi o to, by się dzielić! Coś jak nasz opłatek chyba… Po zakończonej “mszy” wszyscy się częstują, całują (jeśli mogą rzecz jasna :-P ), życzą wszystkiego co najlepsze. My śmigamy jeszcze na grób ojca Musy, a potem nadszedł TEN czas… 

DSC0085-horz

OFIARA

Ofiara, bo to święto ofiar. Upamiętnia ofiarę Abrahama – zapewne znacie tę historię, to nie będę jej Wam powtarzać. Dlatego też każda rodzina, którą tylko na to stać, zobligowana jest do zaciupania co najmniej jednej kozy / owcy / krowy i przerobieniu ich na mięso, którym podzielą się z krewnymi (⅓), porzebującymi (⅓) a resztę zjedzą sami (⅓). Pamiętajcie, że jałmużna jest jednam z 5 filarów Islamu, jest obowiązkiem każdego wierzącego Muzułmanina!!

Status życia rodziny Musy jest dość ubogi, tak więc na ubój kupili tylko jednego kozła. Nie walczył. Bardzo nas to zdziwiło, bo w porównaniu do świni – koza w ogóle nie walczy 8-O  Złapali go, przewrócili, stary sąsiad odprawił krótkie błogosławieństwo i… podciął jej gardło, skręcił kark. Całość trwała mniej niż 2 minuty i chociaż nie był to miły widok – przeżyliśmy to znacznie mniej, niż sami przypuszczaliśmy!

Po dziś dzień nie rozumiem głosów, które domagały się od nas… no właśnie, czego? Płaczu? Szlochu? Postawy obronnej? Większej empatii? Ludzie, ja tu czegoś nie rozumiem. To, że jesteśmy wegetarianami nie oznacza jeszcze, że będziemy zmieniać cały świat… Mamy świadomość uboju zwierząt na gigantyczną skalę, i w jakimś sensie przykładamy do tego rękę – ot chociażby kupując mięso naszym psom. Ale nic na to nie poradzimy. Nasze psy są mięsożerne, tak samo jak większość populacji ludzkiej… Szanujemy ich wybory, chociaż sami zdecydowaliśmy się na inne. I fakt – możemy edukować, informować, otwierać oczy, ale nie mamy prawa nikogo namawiać. To indywidualna decyzja każdego z nas, i każdy zrobi to wtedy kiedy będzie tego chciał i będzie na to gotów. Większość nie zrobi tego nigdy… Ale chwila, chwila – to przecież nie jest temat dzisiejszego posta!

DSC01161

Tego dnia w Yeniköy zginęło co najmniej 150 kóz, ale możliwe, że nawet 2x tyle. Czy ktokolwiek rozpaczał? Nie! Ludzie się cieszyli!! Bo ubój ten oznaczał mięso, a mięso to dla nich życie, symbol przetrwania i dobrobytu! Czy nam to oceniać? Przecież sami nie jesteśmy lepsi ubijając karpia na wigilijny stół, czy chociażby ciesząc się na widok kotlecika na talerzu… Ba! Powiedziałabym nawet, że to co robimy my, jest zdecydowanie gorsze i znacznie bardziej brutalniejsze. Albowiem te karpie, świnie, krowy… te zwierzęta żyją w ciasnych klatkach, bez możliwości ruchu! Srają pod siebie, ocierają się o siebie, zarażają się od siebie, więc dodatkowo ładują je antybiotykami i hormonami, byleby tylko zdrowo i szybko urosły. To już nie są zwierzęta. To produkt… Zaś zwierzęta w Yeniköy – mimo iż kończą tak samo – to chociaż życie mają całkiem przyjemne. Mogą chodzić gdzie chcą, z kim chcą i kiedy chcą. Nie mają łańcuchów, płotów, ogrodzeń… Żyją naturalnie i równie naturalnie padają ofiarą… czasem człowieka, czasem wilka.

DSC0124-2-2-horzaa

Rozebranie zwierząt i poćwiartowanie mięsa zajęły mieszkańcom większą część dnia. Potem zaczęły się rodzinne obiadki (z kozą w roli głównej :P), odwiedzanie familii, sąsiadów, biesiady. Namawiano i nas, ale… ekhm. Może innym razem :P Może nie przeżyliśmy śmierci tej kozy zbyt mocno, ale za to umocniła nas ona w przekonaniu, że wcale nie mamy ochoty wracać do mięsa… A potem? WESELE! Bayram to bowiem najlepszy czas na ożenek – nie wiem do końca czemu, ale takie zwyczaje się tu praktykuje. A na wsi – jak to na wsi – nikt nie wynajmuje lokalu, nie rozdaje zaproszeń… Przystraja się własne podwórko, opłaca “kapelę”, a kiedy muzyka zacznie grać – schodzi się cała wieś ;) I tym oto sposobem zaliczyliśmy nasze pierwsze wesele ;) O jakże inne od tego, co nam znane!!

DSC0129-3-horz DSC0077-4-horza

BAYRAM DZIEŃ 2

Dzień 2 w zasadzie niewiele różnił się od pierwszego. Kto nie zdążył – ciupie bydło. Kto już bydło rozebrał – wraca do swoich obowiązków. Dzień jak co dzień :P Może Ci w miastach mają wolne, ale na wsi?! Na wsi nie ma wolnego, zwierzęta głodne, nie poczekają… Dlatego my nasz dzień rozpoczynamy wraz ze wschodem słońca w namiocie, kilka kilometrów od Yeniköy. Przyjechaliśmy tu wieczorem, zaznać życia, jakie prowadził za dzieciaka nasz przyjaciel, i jakie po dziś dzień prowadzi jego matka z bratem. Przyjechaliśmy traktorem, spaliśmy w namiocie DIY :D i trzeba przyznać, że była to niewątpliwie nasza najlepsza noc w Turcji. Pozbawiona wycia z meczetów o wschodzie słońca, upalnego gorąca i jakiegokolwiek źródła światła. Spaliśmy jak dzieci i wcale nam się nie chciało wstawać. Ostatecznie odpuściliśmy dojenie krów, by poleniuchować w łóżku ciut dłużej, po czym wstaliśmy pomóc w przygotowaniu śniadania na łonie natury. Nauczyliśmy się robić börek – rodzaj bardzo prostego chleba, który w połączeniu z własnoręcznie zrobionym masłem, serem i warzywami z własnego ogródka wydawał się najlepszym śniadaniem pod słońcem! I obowiązkowo – turecki çay! Potem były obowiązki – musieliśmy napełnić wielkie, 20l butelki wodą ze studni, przewieźć je traktorem i dać krowom pić. Na koniec był już tylko “czas wolny”, podczas którego zwiedzaliśmy okolicę na motocrossie :D I to była bardzo udana przejażdżka :D Odwiedziliśmy wspomnianego parę akapitów wyżej kuzyna z Niemiec i jego rodzinę. I jak zwykle, uczęstowano nas jedzeniem – ni mniej, ni więcej, jak świeżuteńko zaciupaną kozą… Cóż. Pozostaliśmy przy chlebie i warzywach :P 

IMG_4070-horz

Wieczorem Luby rozegrał z chłopakami mecz i poszliśmy na kolejne wesele. Tym razem poproszono nas (wszyscy już wiedzieli, że Lewandowski z żoną jest w wiosce :-P ), żebyśmy zatańczyli typowo polski taniec, ale jako iż żadnego nie znamy – postanowiliśmy im pokazać, jak bawią się ludzie na polskich weselach :P Niby nic, ale dla nich wielka nowość – każdy nagrywał, a ja próbowałam się skoncentrować na uśmiechu mego Lubego, coby mnie stres przed “kamerami” nie zjadł :D

DSC0115-4-horz DSC0170-3 DSC0199-horza

BAYRAM DZIEŃ 3

To dla nas dzień pożegnania. W wiosce nie było już widu i słychu o Bayramie (który przecież jeszcze trwał!), życie wróciło do tego swojego niezmiennego rytmu. Zjedliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się, podziękowaliśmy, rozdaliśmy w prezentach co mieliśmy i ruszyliśmy dalej…

CDN.  :-P

DSC0055-3-horz

Wnioski? Tak, koza musiała zginąć. Tak jak ginie KILKA MILIONÓW zwierząt KAŻDEGO DNIA na tym świecie. Może to bolesne statystyki, ale dotyczą nas wszystkich. Każdego Waszego kotlecika, każdego plasterka szyneczki… Dotyczą też Yenikoy… Ludzie, którzy zaprosili nas pod ten dach, chcieli pokazać nam swoje życie, swoją kulturę, swoje tradycje i wartości. Będąc ich gośćmi, zdecydowaliśmy szanować ich odmienność i poznać w miarę możliwości, bez oceniania naszym, typowo wegetariańskim podejściem.

Podróżowanie bowiem polega na tym, żeby odkrywać i eksplorować. Nie oceniać miarą własnych poglądów, a otwierać umysł na spojrzenia może całkiem inne, odmienne, dla nas samych być może niezrozumiałe, ale cały szkopuł polega na tym, żeby postarać się zrozumieć, dlaczego tak jest i dlaczego ktoś ma takie, a nie inne myślenie. Zostawić pole na zwyczajną, ludzką odmienność. Podróżować znaczy poznawać świat i wyciągać z niego to, co najlepsze dla nas, bez wydawania surowych osądów, w szczególności, kiedy tak niewiele zdąrzyliśmy poznać… Musicie pamiętać, że tylko przypadek zdecydował, że urodziliście się w takim a nie innym kraju, w takiej a nie innej kulturze i w takim a nie innym domu. To, co ukształtowała w Was rodzina i społeczeństwo dookoła to nie jest norma, ani tym bardziej jedyny słuszny punkt widzenia. Musicie być tego świadomi!

IMG_3821-horz

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to Kurban Bayrami – Dlaczego koza musi zginąć?

  1. Dzdzownica pisze:

    Najlepszy tekst o kozach jaki czytalem, tylko troche smutny. Dlaczego koza musiala zginac?

up