Mostar – widmo wojny

27 lipca 2017 20:19 1 1419
_DSC0322-4

Stari Most na rzece Neretwie kojarzy każdy. Tak jak i słynnych skoczków, którzy z tego mostu skaczą… Tzw. cliff diving, nawet w zeszłym roku zawody Red Bull’a tam się odbyły! Wysokość jeśli się nie mylę – 21m. Imponujące!! Tak samo jak imponujące są ulice starego miasta – w całości wykonane z kamienia. Turystów? Setki! Tysiące! I co? Że tu niby jakaś wojna była? Przecież po wojnie nie ma tu żadnego śladu!

_DSC0050-3 _DSC0210-2_DSC0072-2 _DSC0011-3

Ale wystarczy wyjść poza ulice Starego Miasta, gdzie tłumy turystów nikną gdzieś, a ulice stają się pustawe… i brzydsze. Ale znacznie bardziej ciekawe…

Przyznaję, że nie znałam historii tego miasta kiedy tu przyjechaliśmy. Niby wiedziałam, że jakaś tam wojna była, ale kto by się wojną przejmował, skoro to było “tak dawno temu”?! Teraz mamy wolność i swobodę, i nikt nie zaprząta sobie głowy żadnymi wojnami.

IGNORANCJA! To cechuje nasze społeczeństwo. Nieustannie wydaje nam się, że ten “piękny świat” w którym żyjemy będzie już zawsze. Że nic nie zburzy naszego europejskiego porządku. Że wcale nie musimy dbać o porządek na naszej planecie ani tym bardziej zawracać sobie dupy światowymi konfliktami. One są daleko od nas. I “na pewno nas nie dotkną”. Bośniacy też pewnie tak myśleli…

Ulice Mostaru wciąż noszą niezagojone rany po wojnie. Zniszczone od wybuchów budynki, podziurawione od kul ściany, ruiny. I cmentarze. Niespecjalnie wydzielone, wpisują się w miasto jak naturalne parki, tyle że zamiast drzew i kwiatów, “rosną” w nim pomniki. 1992, 1993, 1994… I tak w kółko. Ofiary wojny, dostrzegalne gołym okiem prosto z ulicy. Świadectwa wojny. Przemocy. Nienawiści. Na każdym kroku.

_DSC0104-4 _DSC0116-2 _DSC0131-3_DSC0157

Znacie tą historię? Podejrzewam, że niekoniecznie. Kogo interesuje historia “jakieś tam” Bośni!? Czy w ogóle powinna?!

Nie o naród, czy też narody tu chodzi, ale o sąsiadów. Nie ważne Serb, Bośniak czy Chorwat! To sąsiedzi, którzy żyli u swojego boku wiele setek lat, aż tu nagle, po rozpadzie Jugosławii, gdzie zabrakło silnego przywódcy… no właśnie, co? Co się stało, skoro wszyscy żyli tu do tej pory zgodne i potrafili dzielić się państwem, pomimo różnić kulturowych, etnicznych i religijnych? Co się stało, że tak nagle, z dnia na dzień przestali?

Próbowałam znaleźć informację, kiedy rzeczywiście i kto dokonał pierwszego ataku agresji, ale to nie jest takie proste. Na to nie ma jednej, oficjalnej odpowiedzi. Aktów przemocy było wiele, ale niewątpliwie maczały w tym swoje palce niemieckie i amerykańskie władze. O co chodziło? O wpływy gospodarcze rzecz jasna, w tym nowonarodzonym państwie. A że skutkiem była wojna, w której sąsiad zabijał sąsiada… Cóż wojny nie są złe, o ile nie toczą się na naszych ziemiach… Z takiego założenia wychodzi nie tylko przeciętny polityk, ale nawet przeciętny, podejrzewam słabo doinformowany i mocno zindoktrynowany przez media europejczyk… W końcu nasze media są proniemieckie i proamerykańskie, przedstawiają w 100% SUBIEKTYWNĄ PRAWDĘ…

Z racji tego, że nic nie wiedziałam na temat wojny, moje spojrzenie na Mostar było czysto emocjonalne. Nie zastanawiałam się dlaczego chrześcijanie mordowali muzułmanów (zdziwieni?), bardziej dziwiło mnie, dlaczego sąsiad mordował sąsiada? Jakim trzeba być człowiekiem, by tylko na podstawie własnej przynależności etnicznej czy religijnej czuć się lepszym? Czuć się panem?! Dlaczego człowiek, ktory mieszkał przez całe życie “po drugiej stronie płotu” mógł tak nagle zdehumanizować swojego sąsiada, którego znał przez całe swoje życie? Co sprawiło, że mógł zacząć gwałcić, okaleczać, mordować?!

- Haviv-Ron-1-horz 93360d1dbedd6ef873f99d087b875bb3 bosnian-warPowyższych 5 zdjęć to materiały prasowe.

Co takiego się stało? Co komu przeszkadzało? Że w tysiące ludzi musiało opuszczać swoje domy, zostawiać cały dorobek życia i uciekać w nieznane!? Ci, którzy nie uciekli leżą teraz w mogiłach. Ponad 100 000 osób. W zaledwie 3 lata…  Pamiętajcie, że mówimy tu o latach 1992-1995 a więc lata naszych narodzin. Lata cywilizowanego świata… w cywilizowanej Europie. Co najlepsze właśnie w 1992 roku Bośnia przystąpiła do ONZ, podpisując deklarację, wedle której zobligowała się do zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego oraz respektowania praw człowieka… Wnioski wyciągnijcie sami.

Mostar to miasto, w którym wojna wciąż żyje. Czuć jej oddech na plecach. Nikt nie remontuje zniszczeń, nikt nie próbuje zapomnieć. Zgliszcza stoją na przemian z użytkami. W niektórych pół na pół, ocalałe mieszkania funkcjonują w ruinach budynków! (Przyjrzałeś się zdjęciom?!) Z powojennego ekwipunku, pocisków, broni, również zniszczeń kreatywne głowy tworzą pamiątki dla turystów. Wszystko to osadzone w nieco kuriozalnej otoczce malowniczego, pocztówkowego starego miasta… Na tablicach rejestracyjnych nie ma danych identyfikujących miasta właściciela pojazdu, bo mogłoby to rodzić niepotrzebne konflikty i akty przemocy. No i sama rzeka… Przecina Mostar, dzieląc je na bośniacki, muzułmański wschód (z licznymi meczetami, minaretami) oraz chorwacki, chrześcijański zachód (w którym dominują kościoły prawosławne i katolickie). Odrębne są też szkoły, kawiarnie a nawet… władza.

_DSC0202-2 _DSC0042-6-horz _DSC0198-3

Mimo wszystko, nie wydaje mi się, by Mostar był niebezpieczny. Nie wiem, jak inne miasta W Bośni, ale Mostar żyje z turystów, więc niewątpliwie kasa łagodzi obyczaje. Warto tu przyjechać, bo nie dość, że to piękne miasto, to jeszcze jedne z niewielu takich, „przesiąkniętych wojną”. Miejmy nadzieję, że nieprędko się odbuduje. Niech służy ludziom to, co oferuje!

Gwarantuje rozwój emocjonalny i empatyczny. Lekcję człowieczeństwa dla każdego z nas! Czym jest i jak smakuje wojna? Czym jest krzywda ludzka i co warte jest życia w strachu? Poświęcenia swego życia!? Rodziny!? Przecież człowiek, niezależnie od pochodzenia, wyznania czy przynależności – dalej jest człowiekiem. Takim jak ja czy Ty. Ma dokładnie takie same prawa, jakie mamy my! Do życia, wolności i równości. I każdy jeden – bez wyjątku – ma prawo do samorealizacji i szczęścia!! (Oczywiście tak długo, jak nie robi tym krzywdy innym ludziom!!)

_DSC0299-2

PS. Ciekawostki:

Ciekawa jest nie tylko historia, ale również współczesna polityka, w którą pchać się nie będę, bo niespecjalnie lubię wchodzić publicznie na te tematy. Natomiast jako ciekawostkę mogę Wam podać, Bośnia na najwyższy współczynnik bezrobocia w Europie, najniższy CIT na świecie, jednakże nie kusi przedsiębiorców zbytnio, gdyż ma niestabilną sytuację polityczną i skomplikowaną sytuację prawną – ot chociażby 2 oddzielne rynki finansowe. Połowa Serbów i Chorwatów, ma podwójne obywatelstwa, przez co mogą podróżować bez ograniczeń po Unii Europejskiej, a w samej Bośni narastają ruchy nacjonalistyczne i fundamentalistyczne, podobno można zobaczyć flagi Państwa Islamskiego (choć osobiście nie widziałam żadnej).

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to Mostar – widmo wojny

  1. Olaa pisze:

    Cześć! byłam tam rok temu i fakt, robi mocne wrażenie, ale jednak przez ilość turystów ciężko zauważyć takie szczegóły czasem. Polecam zobaczenie Sarajewa w deszczowy, szary dzień.. Nie da się tego zapomnieć bardzo długo – dziury po kulach są wszędzie, a mieszkańcy jakby ich nie widzieli, Róże na chodnikach, dzikie psy, które pouciekały ze strachu do lasów, świadomość, że nie można wchodzić do lasu, bo można nadepnąć na minę (tak, nadal nie są usunięte..), i to, że większość osób w naszym wieku ( 20-26) pochodzi z gwałtów podczas wojny.

up