Na weekend: Lwów – Co warto zobaczyć, zjeść, przeżyć?

16 września 2017 19:26 7 2655
_DSC0271-4

Nie była to jakaś wymarzona destynacja, ale dużo nasłuchaliśmy się, że pięknie, że smacznie, że tanio… No po prostu, że warto! Czy rzeczywiście Lwów jest tak atrakcyjny, jak go malują? Sprawdziliśmy i się nie rozczarowaliśmy :P

Nie spodziewaliśmy się niczego specjalnego po mieście, które przecież bardziej polskie jest niż ukraińskie. Nasza historia – jak okiem sięgnąć – jest wspólna, tak samo jak wspólna jest nasza kultura, tradycja i obyczaje. Co może zatem być interesującego w mieście, które z podróżniczego punktu widzenia nie wydaje się niczym nowym?

Jeśli chodzi o nas, to chyba nigdy nie zdecydowalibyśmy się na Lwów, gdybyśmy mieli jechać tam specjalnie tylko pod Lwów :P Ale tak się składa, że na Ukrainie – chociaż już oboje byliśmy – to jednak nigdy razem, a przecież co nie razem, to się nie liczy :P Tak więc spodobał nam się pomysł, by “zachaczyć” ten Lwów przy okazji. Początkowo przy Balkan Tripie, co nie wyszło (ze wzgląd na nie do końca sprawne auto i spore opóźnienie czasowe), później zaś przy okazji podróży do Turcji (bo tak się składa, że ze Lwowa są akurat tańsze bilety) :P Daliśmy sobie nań 2 dni, a właściwie to 2 i pół, chociaż wcale nie byliśmy pewni, czy będzie tam aż tyle co robić :P

_DSC0163-2

DOJAZD

Dojazd nie był problemem, ponieważ z LUBLINA kursuje KILKANAŚCIE(!!) autobusów DZIENNIE!! Dacie wiarę? Ceny też nie są drogie, bo można znaleźć połączenie już od 35zł za osobę, tylko wiadomo – im niższa cena, tym mniej wygodne godziny. Ale narzekać nie można. My w naszym Polonusie mieliśmy gniazdka, wygodne, mocno rozkładane fotele i przyjemną klimatyzację. Z Lublina do Lwowa jedzie się w 4, 5h maksymalnie. Natomiast do tego czasu należy doliczyć jeszcze stanie na granicy, a te bywa upierdliwe i jest jedną wielką zagadką…

My przykładowo staliśmy 6h w stronę Ukrainy, i aż 8(!) w drogę powrotną do Polski!! Wyobrażacie to sobie?! Czysta, nudna udręka… Ale to nie jest oczywiście reguła. Mężczyzna z którym wracaliśmy, stał w stronę Ukrainy zaledwie 2 godziny… Hmm. Niezłego miał farta. Tak czy siak, raczej nie należ ufać wartościom podanym przez przewoźnika. My w Lulinie byliśmy przed 21, podczas gdy szacowana godzina podana na bilecie to była 14:40… Taka tam, drobna, 6-godzinna niespójność…

Może warto byłoby pomyśleć o wypadzie własnym samochodem?? Podejrzewam, że może być nieco szybciej, chociaż reguły nie ma. Kolejki obowiązują wszystkich, a realia są takie, że od 15 lat nic się na granicach nie zmieniło – pewnie tylko wartość łapówek :P Ale z tymi Wam niestety nie pomogę, albowiem wybierając autobus – ciężar ten spada na kierowcę :P Ryzyko cofnięcia maleje :P

Hmm… nie muszę chyba przypominać Wam o ważnym co najmniej 6mc paszporcie?!

_DSC0172

CENY I WALUTA

Jeśli już uzbroicie się w cierpliwość i pomyślnie przekroczycie granicę, czeka na Was niezła nagroda… CENY!! Co fakt, to fakt, pogłoski są rzeczywiste. Podczas gdy jeszcze 12 lat temu hrywna stała jak 2:1, tak dzisiaj jest to aż 7 jednostek, przypadających na 1 złotówkę!! A jeśli masz szczęście zarabiać w euro to jest to przelicznik następujący: 1EURO = 31UAH!!!

Czy da się to przejeść, przepić i przebalować?! Oceńcie sami…

Obiad w restauracji to koszt ok. 10zł / os. Z drinkiem i deserem wydamy 20zł… I nie mówię tutaj o tanich barach mlecznych, a o konkretnych restauracjach “na poziome”, w samym, samiuśkim centrum miasta!!

Zakwaterowanie – w zależności od indywidualnych potrzeb – znajdziemy już od 20-30zł za łóżko w hostelu, od 30-40zł za najtańszy pokój dwuosobowy i od 150zł za hotel nawet 4****. Luksus w niskiej cenie? Najbliżej na Ukrainie… :P

Ceny alkoholu nie są nam za bardzo znane, bo do fanów tego trunku nie należymy. Jedyne co możemy Wam powiedzieć, to fakt, że za niezłą porcję (na oko 200ml) wiśnióweczki na rynku daliśmy mniej niż 6zł. Niewiele droższe są restauracyjne drinki ;)

ATRAKCJE – CO WARTO ZOBACZYĆ? GDZIE WARTO PÓJŚĆ?

Lwów to przede wszystkim kościoły, kościoły, cerkwie i kościoły.. Tych jednak nie zamierzamy Wam polecać bo naszą muzealno-sakralną awersję dobrze znacie. W szczególności do przekatowanego już, chrześcijańskiego dziedzictwa historycznego… Co zatem możemy polecić, takim kościołofobom jak my?!

Obejrzeć balet albo operę

21107354_1640938162629692_2583468428211781632_n-horz

Pewnie Was nie zaskoczę, ale to naprawdę jedno z tych miejsc, w których warto pokusić się o nieco bardziej kulturalne doznania, niż te z którymi obcujemy na co dzień. Powód? Oczywiście ceny. Za rozrywki na tym poziomie w Polsce zapłacilibyśmy kilka stówek. We Lwowie? Już od kilkunastu złotych!! :O :O Tylko OSTRZEGAM! Bacznie zwracajcie uwagę na repertuar, który wybieracie. My przez pomyłkę wybraliśmy operę po włosku, z “jedynie” ukraińskim tłumaczeniem… Chyba nie muszę dodawać, że język pisany nie jest już tak prosty do zrozumienia?! Z perspektywy czasu żałuję nieco, że nie wybraliśmy baletu, ale za nic nie żałuję, że tam poszliśmy, nawet jeśli niewiele zrozumieliśmy.. :P

Lwowska Manufaktura Czekolady

21147841_2056439921250939_7788820223750045696_n-horz

Niczym nie odbiega jakością od tej belgijskiej. Jest pyszna, tania, pyszna i ma wspaniały taras z widokiem na miasto ;) Team Czekolada i nie trzeba żadnego tłumaczenia!!

Dom Legend

21107321_1898717910448727_287725945127698432_n-horz

Pięknie dopracowana restauracja z pomysłem. Każde piętro, każdy pokój to swego rodzaju dzieło sztuki wnętrzarskiej, osobliwy pomysł, kreatywne rozwiązanie. Na dachu zaś uroczy, choć maleńki taras widokowy z frapującym garbuskiem, jakby żywcem wyjętym z powieści o Harrym Potterze :D Niestety, garbusek ściąga tłumy…

Podwórze Maskotek

_DSC0353-4-horz_DSC0384-horz

Niby nic, a jednak jakieś takie nieprzeciętne. Dziwnie czuje się człowiek w tym (całe szczęście pustym!) miejscu, pełnym jedynie martwych maskotek… Swoją drogą, nieprzeciętny pomysł na atrakcję, nieprzeciętny pomysł na biznes :D

Spróbować wiśniówki w Drunken Cherry

Processed with VSCO with f2 preset

Jeżeli już gdzieś i coś pić, to całkiem smaczną wiśniówkę w Drunken Cherry. Nie ma tam absolutnie nic innego, więc chyba możemy całkiem słusznie założyć, że są mistrzami w swoim fachu. Do wyboru tegoroczna, zeszłoroczna, taka sprzed 5 a nawet i 25 lat! Wrażenie robi też instalacja z butelek wypełnionych tymże trunkiem ;)

Wysnuć refleksje

Processed with VSCO with f2 preset

Pospaceruj! Przyjrzyj się starym, ale jakże ładnym, pełnym detali budynkom. Nawet kościołom :P Przyjrzyj się samochodom z poprzedniej ery, porozmawiaj z jakimś miejscowym i zobacz jak żyją tutejsi ludzie. Wysnuj refleksję i DOCEŃ WRESZCIE, ŻE MIESZKASZ W POLSCE!!

ROZCZAROWANIA – NA CO NIE WARTO TRACIĆ CZASU?

Taras widokowy na Wysokim Zamku

21577062_1913313642019349_2550839501534527488_na-horz

Jak macie za dużo czasu to możecie się przejść, ale widok – mimo iż panoramiczny – średniawka. Chyba, że dopisze Wam „szczęście pogodowe” i wybierzecie się na „łapanie burzy”  :-P  ;-)

Puzata Chata

Miejsce bardziej niż znane, ale ja doprawdy nie wiem, czym tak się podniecać. Jedzenie średnio smaczne, równie średnio wyglądające, wystrój też nie powala. Ceny niskie, ale to tak jak wszędzie we Lwowie. Brak ochów i achów, kompletna strata czasu i miejsca w żołądku.

SMAKI – CO WARTO ZJEŚĆ?

Cóż… Nie ma co ukrywać. Ukraina, a już Lwów w szczególności, to jak wspomniałam na początku w znacznej swej części wspólną ma historię, kulturę i tradycję z tą naszą, polską. A co za tym idzie lokalne pierogi, barszcz, kiełbasa, galareta, kapuśniak, placki ziemniaczane, gołąbki, szarlotka, naleśniki a nawet pieczony boczek wszystkim nam są przecież doskonale znane. Są tak samo ukraińskie jak i polskie. Stąd też dla nas nie ma jakiegoś konkretnego must eat  :-P

Czy coś jeszcze? Chyba omówiliśmy wszystko co najważniejsze ;-)  No może więcej mogłoby być ciekawych miejscówek do polecenia, ale niestety nie zdąrzyliśmy odwiedzić ich więcej. Wszakże to, co we Lwowie najfajniejsze, to zdecydowanie pełne klimatu, nietypowe, wyróżniające się czymś knajpki! :D Tyle, że nasze brzuchy nie były w stanie sprostać możliwościom, jakie oferuje te miasto :P

Nasz werdykt? POLECAMY!! Warto się raz na jakiś czas “odchamić”, przyszaleć, poczuć się jak przysłowiowy szlachcic, który nie będzie musiał tak bacznie patrzeć na grosz :-P Jednakże przestrzegam Was, że chociaż warto NA WEEKEND, to jednak ten długi, bo 2 dni, to Wy możecie stracić na same dojazdy  :-P

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

7 comments on Na weekend: Lwów – Co warto zobaczyć, zjeść, przeżyć?

  1. Monia086 pisze:

    Widziałam na instastory piękny hotel w którym spaliście proszę o linka ☺

  2. Magda pisze:

    Ja Polecam autem, zostawia się na parkingu na granicy (my za 2,5 doby zaplacilismy 15 zł). Granice szybko pieszo się przekroczy, a potem matrioszka albo taksówka – opcji jest wiele. Oszczędność czasu ogromna ;) Co do jedzenia – zgadzam się smaki podobne. Jedanak mnie urzekły restauracje z pomysłem
    Np.: śniadania all inclusive w kilku restauracjach za 18 zł najem się do syta. W Polsce oprócz hotelow nie widziałam czegoś takiego żeby każdy z ulicy mógł wejść i zamówić takie śniadanie. Restauracja Arsenal z przepysznymi żeberkami -super pomysł na jedzenie rękami, rycerski klimat, i te umywalki w każdym rogu. Restauracje w kilku poziomowych „kamienicach” każdy z widokiem na miasto. Płonący rachunek w lampie. Nigdy nie byłam w podróży żeby miasto na każdym kroku mnie zaskakiwalo pomysłami na dobry lokal gastronomiczny ;)

  3. Super zdjęcia, super relacja ;) Ukraina na prawdę jest warta odwiedzenia. Ceny kilkukrotnie niższe niż na zachodzie, a Lwów wcale nie odstaje od innych miast :)

  4. Moni pisze:

    Po ostatniej wizycie dosłownie zakochałam się we Lwowie. Przecudne miasto !!!!!Chcę tylko PRZESTRZEC PRZED KORZYSTANIEM Z OFERTY TWO BEDROOMS APARTMENT ON RYNOK SQUARE za 139 zł/ doba. Właścicielka nazywa się GALINA i oferuje ok 10 mieszkań w centrum Lwowa. Jest zwyczajną oszustką. Bierze pieniądze za pomocą portali typu Airbnb cz Booking.com , a potem wystawia turystów do wiatru. Byliśmy umówieni z nia na 10 przed jej mieszkaniem LESI UKRAINKI 7. Galina w ogóle nie przyszła, kazała mnie i mojej rodzinie czekać godzinę na ulicy. Stwierdziła, że mieszkanie które wynajęłam podobno zostało zalane- chciałam to zobaczyć, ale odmówiono mi, wymyślając różne wymówki.Po godzinie Galina przysłała jakąś kobietę, która mówiła jedynie po Ukraińsku. Okazało się , że to sprzątaczka apartamentów Galiny. Z tego co zrozumiałam miałam dostać „lokal zastępczy.” Gdy zobaczyłam to „zastępcze” coś to stwierdziłam, że jedynie karaluchy by tam zamieszkały- i faktycznie tak było. Nie będę opisywała tej nory, ale Galina ma je w swojej ofercie za 98 PLN/doba. Przestrzegam przed tą ofertą, bo w tym „czymś” nawet powietrze brudziło. Przez zachowanie Galiny straciłam przeszło trzy godziny i masę pieniędzy wydzwaniając do hoteli we Lwowie szukając wolnego pokoju. Zachowanie Galiny nie do przyjęcia- unikać jej ofert jak diabeł święconej wody. Skutecznie zepsuła mnie i mojej rodzinie pobyt we Lwowie.
    Mimo to już myślę o kolejnym wyjeździe do Lwowa

  5. aga pisze:

    Do listy miejsc, które warto zobaczyć dodałabym jeszcze Muzeum Browaru. Naprawdę świetnie zrobili to miejsce. No i warto zdecydować się na przewodnika – my nie żałowaliśmy :D

up