Rusz w podróż: Kasia i Marcin – wywiad #4

10 grudnia 2015 21:00 7 5554
nyc-9

Dzisiejszy wywiad jest z Kasią i Marcinem – szalonym małżeństwem, które pojechało w podróż poślubną dookoła świata. Mieli pojechać tylko na rok, a wyprawa trwa już ponad trzy. Potężna dawka inspiracji i praktycznej wiedzy. Jeśli jesteś ciekaw skąd wzięli na to pieniądze to zapraszam niżej!  

Miniomki: Na samym wstępie proszę was o kilka zdań o samych sobie. Wiem, wiem ciężko jest mówić o sobie, dlatego niech Kasia powiedz coś o Marcinie, a Marcin o Kasi.
 
Kasia i Marcin: Mówić o kimś, z kim spędziło się ostatnie 1000 dni swojego życia bez przerwy, jest chyba jeszcze trudniej, niż mówić o sobie. W skrócie: Kasia jest lepszą połową Marcina i sprowadza jego życie na dobre tory. Marcin jest gorszą połową Kasi i pilnuje by jej życie nie było do końca nudne i bez wyrazu. Jednym słowem uzupełniamy się.
 
Miniomki: Spędzacie ze sobą 24 h na dobę i wyglądacie na szczęśliwych. Nie widać wypalenia, znudzenia i przesytu. Jak Wy to robicie?
 
Kasia i Marcin: Jesteśmy nie tylko małżeństwem, ale i parą przyjaciół. Świetnie się czujemy w swoim towarzystwie i to jest chyba najważniejsze. Jak w każdym związku mamy lepsze i gorsze chwile, na szczęście z przewagą tych lepszych. A poza tym nie jest to takie trudne, jak mogłoby się wydawać.
 
Miniomki: Jak udało Wam się wydostać z tej konsumpcjonistycznej machiny? Wolicie być, a nie mieć.
 
Kasia i Marcin: W podróży łatwiej jest „być”. Jesteśmy ciągle w ruchu, z całym swoim dobytkiem na plecach, więc nie potrzebujemy wiele. Nikt nas nie ocenia, więc możemy chodzić w tym samym ubraniu przez rok. Nie działa na nas presja środowiska, więc nie potrzebujemy nowego smartfona. Nie mamy domu, więc nie musimy wydawać pieniędzy na nowe umeblowanie, gadżety itp. Najsmutniejsze jest jednak to, że po kilku latach życia z dala od tego wszystkiego, po powrocie do Polski znowu wpadniemy w trybiki tej samej, konsumpcjonistycznej machiny. Ciężko żyć, pracować i funkcjonować w naszym społeczeństwie w inny sposób.
xela-3
 
Miniomki: Pamiętacie ten moment w którym podjęliście decyzję, że jedziecie w podróż. Ta pierwsza iskra, która rozpaliła w was ogień. Powiedzcie trochę o tym.
 
Kasia i Marcin: To chyba nie był jeden moment, a wiele momentów, podczas których powoli dojrzewaliśmy do pomysłu wyruszenia w podróż. Zaczęło się od podglądania innych, marzenia o wyjeździe, który wtedy wydawał się zupełnie nierealny, aż wreszcie podjęliśmy decyzję, że to właśnie tej podróży chcemy poświęcić całą energię. Wtedy zaczęliśmy oszczędzać i przygotowywać się do wyjazdu, a 2 lata później byliśmy już w samolocie do Sankt Petersburga.
 
Miniomki: Jak to jest być w podróży tyle miesięcy? Czujecie wolność i swobodę?
 
Kasia i Marcin: W podróży, tak jak w „normalnym” życiu istnieją rzeczy, które nas ograniczają, choć zapewne jest ich znacznie mniej. Długa podróż ma tę zaletę, że nie musimy się spieszyć. Możemy zostać w miejscu, które nam się spodoba, tak długo jak chcemy, poznać ludzi, zwyczaje, kulturę, wtopić się w lokalną społeczność. Ale prawdziwą WOLNOŚĆ poczuliśmy dopiero, kiedy zaczęliśmy podróżować motocyklem. Nie podlegamy żadnemu rozkładowi, właściwie nie ma miejsc, do których nie moglibyśmy pojechać, ogranicza nas tylko własny strach, coś co niektórzy nazywają rozsądkiem.
 
Miniomki: Myślicie czasami o emeryturze i o tym jak będzie wyglądało Wasze życie za 10 lat, czy po prostu żyjecie chwilą?
 
Kasia i Marcin: W tym momencie staramy się żyć chwilą, bo wiemy, że z powodu naszych wyborów, może być nam trudniej w przyszłości. Postanowiliśmy nie myśleć o pracy jeszcze przez najbliższe pół roku, ale gdy nadejdzie czas, będziemy musieli zająć się tym na poważnie. To nie oznacza, że nie mamy wobec naszego życia planów. Za 10 lat chcielibyśmy żyć tak jakbyśmy nigdy nie wyjechali: rodzinnie, wśród przyjaciół, w pięknym domu, mając fajną pracę. Jedyne co się zmieni, to że będziemy znacznie bogatsi: o wspomnienia, doświadczenia, wiedzę o świecie i przyjaciół z całego świata.
 
Miniomki: Klasyczne pytanie – jego nie mogło zabraknąć :) Skąd bierzecie pieniądze na podróże. Potraficie zarabiać na bieżąco, odkładacie przed wyjazdem czy macie maszynkę do robienia pieniędzy, która na was pracuje?
 
Kasia i Marcin: Podróżujemy bardzo długo, więc to nie mogła być tylko jedna rzecz. Dużą część pieniędzy odłożyliśmy przed wyjazdem, naszą maszynką do pieniędzy jest mieszkanie, które wynajmujemy w Warszawie, a dodatkowo jeszcze zarabiamy niewielkie sumy na blogu i pisząc artykuły dla magazynów podróżniczych.
caye caulker-1
 
Miniomki: A na koniec powiedzcie coś od siebie. Dobre słowo, wskazówkę dla osób, które chciały by ruszyć w podróż, spełniać swoje marzenia i żyć pełnią życie.
 
Kasia i Marcin: Nie bój się wyjść poza swoją strefę komfortu, bo dopiero tam zaczyna się przygoda. Zostaw na chwilę swoje życie, bo ono zawsze tam będzie: za miesiąc, pół roku, czy rok. Jak nie ta praca, to inna, jeśli nie ci znajomi, to inni, bo na podróży nie da się stracić, można tylko zyskać. Nie ważne gdzie pojedziesz, nie ważne na jak długo, ważne że wyjdziesz z domu, poznawać świat. Potem jak wrócisz będziesz innym człowiekiem, lepszym człowiekiem.
Zdjęcie pochodzą z bloga Kasi i Marcina. Zajrzyj koniecznie tutaj.
Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

7 comments on Rusz w podróż: Kasia i Marcin – wywiad #4

  1. Ania pisze:

    Madrzy ludzie :) trzeba wiedziec, ze podrozowanie i wolnosc to tylko etap w zyciu, a nie sposob na zycie. zdaje mi sie, ze internet wmowil mlodym troche klamstewek. Trzeba myslec o przyszlosci, a nie tylko zyc chwila.
    Ja na przyklad zamiast teraz rzucic szkole i szalec, podrozowac, wole skonczyc, dostac dyplom, zdobyc doswiadczenie, a pozniej jako freelancer moge lezec na plazy w meksyku i przesylac klientom projekty… niestety duzo ludzi chce wszystko teraz, na raz, od razu. Zamiast pomyslec do przodu to rzucaja sie na gleboka wode – OK, fajnie jest poogladac bloga jak ktos podrozuje z plecakiem i nie ma nic wiecej – przeciez jest taaaaaaaki wolny, right? Ale do czego pozniej wracac, a kiedy rodzina? trzeba miec jakis backup :) i plan w glowie.

    • Vicky pisze:

      Zgadzam się i się nie zgadzam. Podróżowanie to jak najbardziej może być sposób na życie – o ile ktoś to lubi i chce tak żyć (i ma na to pomysł) – przykład? Blogerka Anna Skura. A rodzina? Praca? Nie każdy tego pragnie, chociaż na pewno każdy powinien zastanowić się jak by chciał swoją przyszłość spędzić ;)

      • Ania pisze:

        Wiem, że podróżowanie może być równie sposobem na życie, ale tak jak Ania Skura – trzeba być odpowiedzialnym, solidnym no i mieć z tego jakiś dochód. Zresztą sama napisałam, że jeżeli wszystko sobie ładnie zaplanujemy (wysyłanie klientom projektów leżąc na plaży w Meksyku – ja akurat studiuje grafike) to możemy jedno z drugim połączyć. A w komentarzu chodziło mi po prostu o takie „bezsensowne” (chyba złe słowo, ale nie wiem jakie użyć) tułanie się po świecie i udawanie hipisa. Żeby podróżować trzeba pracować. W podróży oczywiście też można, ale trzeba po prostu pracować :) Nawet samo posiadanie sponsorów i robienie zdjęć na insta (a.skura) to jest praca.. ale co ja wam bede gadac, przecież wiecie :D

      • Ania pisze:

        A jeżeli chodzi o rodzine – nie pamiętam teraz adresu, ale kiedyś czytałam bloga pary która ma dwójke dzieci (młodsze nie mnije niż 2 latka) i jeżdzą na rowerach(!) po świecie… :) także mając rodzinę też można podróżować. Liczy się PLAN :) Ale z drugiej strony nie cierpię jak nagle jacyś blogerzy którzy podróżują mają dziecko i nagle zawiedzeni czytelnicy wytykają im – „eh, już nie będziecie podróżować bo macie dziecko”… hello?? to sobie zrób swoje życie takie ciekawe abyś nie musiał czytać kogoś bloga i pozniej im takie idiotyzmy wypisywac :) tak jakby czytelnik probowal kontrolowac blogera.. no i w sumie blogger to taki troche wiezien czytelnika – ale to juz nie na temat.

      • Ania pisze:

        jejku, sorry za takie bledy, widze ze juz bez ładu i składu piszę… i bez składni. jakoś nie po Polskiemu.

  2. W tym co mówi Ania jest sporo racji, wielu młodym przerwa na podróżowanie podoba się jako taki bufor przed wejściem w system, jest to zjawisko, które przyszło z opóźnieniem z zachodu (bo zwyczajnie staliśmy się nieco bogatsi).

    • Petrykivka pisze:

      Zgodzę się z Wami wszystkimi z zasadzie. Taki ‚gap year’ bardzo, bardzo się przydaje, pozwala określić młodemu człowiekowi priorytety, przełamać pewne bariery, podszkolić język/i i wyjść ze strefy komfortu.

      A Podróże… mogą być i sposobem na życie, ŻYCIEM. I to też jest przecież jakiś plan. Plan, decyzja: „takie będzie moje życie” i jakoś to sfinansuję. A dziś, w dobie Internetu szczególnie, wiemy, że da się przemierzać świat, byc nieustannie w drodze, w miejscach przeróżnych – dach nad głową i prysznic znajdziesz, tymczasową przystań – chociażby za darmo pracując, pomagając w robotach domowych. Mnóstwo ludzi w zamian za to da Ci dach nad głową. Kto całe życie chce taki hipisować i wybrałby taki sposób podróży i życia – portali wspomagających Cię w tym jest mnóstwo… :)

up