Pierwszy rok Casa Antonii – najlepsze i najgorsze momenty

15 marca 2018 20:11 5 5488
Processed with VSCO with m6 preset

Rok temu… dokładnie rok… Wystartowała Casa Antonia! 

Ze swoimi pierwszymi trzema pokoikami na bookingu i airbnb…  :mrgreen: Skończyliśmy sprzątać, ale nie mieliśmy jeszcze internetu, więc poszliśmy do naszej ulubionej knajpki nieopodal, zamówiliśmy po kanapce i ze 3 godziny wystawialiśmy ofertę… Ale nie stało się nic. Nie zalała nas fala maili, nie zadzwonił żaden telefon, na koncie nie pojawiła się żadna rezerwacja… Wróciliśmy do domu, spakowaliśmy walizki i następnego dnia odlecieliśmy do Polski…

Czesiek został na salonach sam! Napełnił wannę gorącą wodą, kieliszek – czerwonym winem i odpalił swój ulubiony serial na laptopie. Wtem… DING DONG! 16 marca, godzina coś koło północy… Pierwszy klient. PRZEŁOM!

IMG_3785-horz

Wszystkie te snute marzenia… przebyte cierpienia… porażki… łzy smutku… ciężka praca, stres i niegasnąca wiara… OPŁACIŁY SIĘ!! Od tamtego dnia Casa Antonia ugościła już blisko 2000 gości!! Naszymi najczęstszymi odwiedzającymi byli oczywiście Polacy!! [patriotyzm, wiadomo :D] A za raz po nich Hiszpanie i Francuzi ;) Najhojniejsi – wg stawki za noc – okazali się Słowacy i Irlandczycy, a najgorzej „wyzyskiwali nas” Turcy i Chińczycy  :P W tzw. „bambooko” najczęściej robili nas Rumuni, bo to oni najczęściej odwoływali rezerwację :P , zaś miano najdłuższego pobytu zdecydowanie należy w tym zestawieniu do @NaTropiePyszności i jej męża, którzy spędzili u nas – uwaga, uwaga! – aż 121 dni!! Zdecydowana większość – bo aż 85% gości – twierdzi, że nasz pensjonat jest dobry lub znakomity. I tak kończymy pierwszy rok działalności, ze średnią oceną 8.4/10 na bookingu i zajmując  miejsce NUMER 1 w rankingu popularności obiektów w naszym mieście!  :mrgreen:

IMG_0613-horza

NAJLEPSZE I NAJGORSZE MOMENTY

Pewnie się zastanawiacie, jak nasze wrażenia :P Oj, wiele się działo… oj wiele! Złego. Dobrego. Przełomowego i rutynowego. Ale jest kilka takich wspomnień, których już nie zapomnimy nigdy…

  • PIERWSZY KLIENT

Przełom. Opisany powyżej.

  • PIERWSZA PROMOCJA NA BLOGU

To ponad 300 sprzedanych Wam nocy – fakt, za bezcen, ale po tym jak byliście z nami przez cały ten czas toczenia bitki, chcieliśmy, żebyście mogli być też na celebrowaniu sukcesu!! I – choć sami nie stacjonujemy na Teneryfie na stałe – to i tak jesteśmy przeszczęśliwi, że mogliśmy poznać tak Wielu z Was!! Wchodziliśmy wspólnie nocą na Teide – Kasia, Filip :* Szukaliśmy żółwi (ale znaleźliśmy jeżowce  :lol: )  - Agnieszka, Marek :* Świętowaliśmy wspólnie Wigilię i Nowy Rok – Alicja, Dawid :* Że już się nie będę zagłębiać w temat niezliczonych ilości wspólnych biesiad… Angela, Krystian, Mateusz, Paula, Monia, Krzysiek i wszyscy którzy nie zmieszczą mi się w tym poście :P :* Poznaliśmy też kilkoro… Waszych rodziców :D (w większości pozytywne świry :P ) Pozdrówcie serdecznie!!

  • ZMASOWANY ATAK MRÓWEK

Gdybym miala wybrać jedno z najgorszych doświadczeń, to te, kiedy małe, zwarte oddziały mrówek pojawiły się nie wiadomo skąd ale doskonale wiadomo gdzie… do łóżka naszych gości  :-? [Chyba były bojowo nastawione?!] Mamy podejrzenia, że jest to związane z dzieckiem, które wówczas gościło w tym pokoju… [słodycze?!] Całe szczęście nigdy nie odważyły się przyjść po raz drugi :P

  • POŻAR

Czyli słynna historia jak Damian smażył frytki… z impetem! Całe szczęście głupi zawsze ma szczęście :P Spalił się tylko okap, kuchenka, kilka płytek… Reszta raczej bez szwanku. Nikt nie zginął, butla z gazem nie wybuchła, jakimś cudem prąd nikogo nie kopnął, kiedy inteligentnie żeśmy wodą ze szlaufa pożar gasili… Nawet pozostawiony w odległości ledwie metra aparat (z łatwo palną gąbką na mikrofonie :roll: ) nie odniósł żadnej szkody [uffff!]. Tylko ta obrzydliwa, lepka, tłusta sadza… 3 dni sprzątania!! Ale lekcja – na całe życie.

  • CZESIEK ZNAJDUJE MIŁOŚĆ!

Historia niczym z Pamiętników z Wakacji… Czesiek – przystojny, opalony, chico polaco, ale z kanaryjską „gębą”, współwłaściciel guesthousu na Teneryfie 8-) I Ona! Pięknooka blondynka, ze swoim hipisowskim uosobieniem, na wakacjach… Spotykają się po raz pierwszy, kiedy przyjeżdża do Casa Antonii na wakacje… Nie szuka nic prócz spokojnego snu, ale… znajduje Cześka! I wraca. Raz. Drugi. Trzeci. Za czwartym rzuca pracę i zostaje z Cześkiem na stałe…  :lol:

IMG_0733-horz

  • POZNAJEMY BABUSZKĘ ANTONIĘ!

Wybitny moment w życiu Casa Antonii. Moment zakulisowy… Mieliśmy okazję poznać babuszkę Antonię – pierwotną właścicielkę i imienniczkę domu, w którym dzisiaj mamy nasz Guesthouse. Babuszka Antonia była żywą, energiczną 94-latką, która pierwsze o co nas zapytała – to o małżeństwo. Zjebka była konkretna  :-D  Niestety zmarła, mniej więcej 3 tygodnie temu  :-(

  • POKOJE DELUXE I CABANA

Do kalendarium ważnych dni wpisuje się te, które znaczą najwięcej. Pozyskanie drugiej połówki bliźniaka od sąsiada, w której przygotowaliśmy 3 nowe pokoje typu Deluxe i 1 prywatny, samodzielny apartament to ewidentnie jeden z takich dni! Niestety należy do Cześka  :-P

  • URUCHAMIAMY RECEPCJĘ!

Recepcja ewidentnie należy jednak do nas! Symboliczne przejście do nowego etapu – p r o f e s j o n a l i z a c j i.

  • PIERWSZY SYLWESTER

Zorganizowaliśmy kostiumy, udekorowaliśmy patio, nakryliśmy do stołu i przywitaliśmy Nowy Rok w wesołym, polsko-niemiecko-brytyjsko-hiszpańskim klimacie!! ;) Kto wpada na Sylwestra 2018/19? :P

  • PIERWSZY WOLONTARIUSZ

No dooobra… Pierwsze było nasze małe rodzeństwo :P Miało mało obowiązków i niewielkie wynagrodzenie, ale przetarło szlaki :D Dzisiaj mamy już takiego prawdziwego wolontariusza na długi termin – pierwsze, pozaCześkowe miejsce pracy stworzone!

IMG_1274-35-horz

PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ? 

Nie do końca są sprecyzowane. Na pewno rozwój. Remont. Upgrate pokoi. Rozwój usług. No i powoli rozglądamy się za własną ziemią… Przecież nie spoczniemy na pierwszych laurach!!

Dwa lata temu, to było tylko ulotne marzenie, zresztą bez jakiejkolwiek wiary, że kiedyś się ziści. Rok temu – zgrzytanie zębami, bezsenne noce, stres i tylko jedno pytanie “Czy to się uda?”. Czy po tym wszystkim co przeszliśmy, co zaryzykowaliśmy… Czy to się zwróci? Czy Casa Antonia przyniesie dochód? Spłaci długi? Zarobi na swoje utrzymanie? Czy będziemy mieć własny pensjonat na ciepłej wyspie? Czy uda nam się wreszcie uciec od zimy? :P

IMG_3667-16

Dziś już wiem, że tak… Strach jest nierozerwalny, stres powszechny, a ryzyko niezbędne. Ale uparta postawa, czynne podejście i niezaprzestawanie pomimo porażek jest gwarancją sukcesu! Ja wiem, to trudne. Jak zaryzykować ponownie, kiedy pierwsze porażki tyle kosztują? Emocjonalnie i finansowo… Jak uwierzyć w siebie, jeśli do tej pory popełniało się same błędy? Jak być upartym i nie zaprzestawać, kiedy ludzie wytykają palcami i mówią “Człowieku, zejdź na ziemię”? Cóż… Niech nasza historia będzie dla Ciebie inspiracją… Dowodem na to że można! Motywacją, żeby się nie poddawać! ZACZNIJ ŻYĆ! Życiem jakim pragniesz żyć!

Nie znasz historii naszego pensjonatu? To KLIKNIJ i POZNAJ!  :mrgreen:

1 (2)

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Odpowiedz na „BeataAnuluj pisanie odpowiedzi

5 comments on Pierwszy rok Casa Antonii – najlepsze i najgorsze momenty

  1. Kasia pisze:

    Toż to już cały rok minął? :o ale ten czas leci… Gratulacje i życzę dalszego rozwoju! :D

  2. Beata pisze:

    Gratuluję. Jesteście wspaniali. :)

  3. Joanna pisze:

    Super historię! :) Miło czytać, że tak wam się powodzi! :) Powodzenia w dalszych działaniach i samych turystycznych sukcesów :)

  4. Magda pisze:

    Super historia! I gratuluje odwagi, by wystartowac!

  5. Justyna pisze:

    No ładnie, to już rok! Super!
    Na sylwestra się piszemy! Z Las Palmas niedaleko <3

up