Po co tak właściwie podróżujesz?

9 kwietnia 2015 19:24 1 2329
abcd (1 of 1)-39

Czy naprawdę warto jest lecieć na drugi koniec świata, żeby zalać się w trupa, zjeść big maca w Mc Donald’s  i rano obudzić się z mega wielkim kacem? Oczywiście nie mówimy tutaj o jednorazowym wypadzie, tylko rytuale powtarzanym każdego dnia, aż do wyjazdu.

Największym paradoksem urlopowiczów jest to, że nie potrafią oni wypoczywać bez alkoholu. Przecież nie da się dobrze bawić i być szczęśliwym bez paru głębszych. Jak szaleć to szaleć, na całego! Flacha pierwsza, druga i do rana każda będzie pusta!

abcd (1 of 1)-38

W Bangkoku doświadczamy czegoś fantastycznego. Wynajmujemy apartament wśród Tajów z dala od turystycznego zgiełku. Na bazarze nikt nie mówi po angielsku, a szczur czy karaluch pod nogami nie robi na nikim wrażenia. Coś takiego jak sanepid czy prawo nie istnieje. Istnieje natomiast życzliwość i wiara w drugiego człowieka. Jesteśmy tu gośćmi więc wpasowujemy się w otoczenie i poza wyglądem nie wyróżniamy się z tłumu. Przejmujemy ich zwyczaje, zasady i chłoniemy Bangkok w całej jego okazałości. Obserwujemy jak żyją i doceniamy to co mamy w naszym kraju.

abcd (1 of 1)-24

Dla kontrastu udajemy się w turystyczną stronę, żeby zobaczyć kim są przyjezdni i jak są odbierani przez Tajów. Wokół same puby, kluby z alkoholem i lokalni handlarze, dla których każdy biały jest banknotem. Znajdujemy nawet kebaba, przy którym ustawiają się wielkie kolejki Europejczyków. Pijane Polki, traktują Tajów jak „gówno” i rzucają w nich obelgami i nie chcąc zapłacić za zamówiony alkohol. Wielkie kolejki w McDonaldzie i KFC. Jeden wielki cyrk, który nie ma nic wspólnego z Tajlandią. Sztucznie stworzone miejsca pod turystów, dla których liczy się tylko te same żarcie, które mają u siebie, litry alkoholu i głośna muzyka. Po tygodniu wrócą do kraju i na pytanie co widzieli w stolicy Tajlandii powiedzą, że nie bardzo pamiętają, bo w sumie codziennie mieli urwany film. Jedyne co zapisze się w ich pamięci, to ilość zjedzonych „big maków”, bo przecież nie będą jedli tych obrzydliwych robali co jedzą te małe żółtki. Nie poznają też kultury i nie wywiozą z tej podróży nic wartościowego dla samych siebie. A Tajowie, każdego turystę będą mieli za chama i prostaka, na którym można zarobić.

Nasuwa mi się więc na myśl pytanie, po co w takim razie jechać,aż tak daleko? Czy nie lepiej byłoby zostać w domu i zrobić sobie tygodniowy melanż? Nie to żebym był anty zakrapianym imprezom, ale uważam, że alkohol powinien być dodatkiem do zabawy, a nie daniem głównym. Wszystko jest dla ludzi, ale na litość boską z umiarem! Jest mi po prostu wstyd za wszystkich tych, którzy jadą do biedniejszych krajów i mają się za nie wiadomo kogo, tylko dla tego, że są w posiadaniu większej ilości gotówki! Może i macie hajs, lepsze buty i ładniejszą chatę, ale nie macie wartości i zasad. Pochłonięci konsumpcjonizmem zapominacie o tym, że w miejscu do którego przybywacie mieszkają ludzie, a nie świnie!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to Po co tak właściwie podróżujesz?

  1. Tysia pisze:

    „Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni całe życie czytają o dalekich lądach i śnią o przygodach, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń.” Wojciech Cejrowski

    https://sunandfuncorporation.wordpress.com/

up