PODSUMOWANIE SKANDINAVIAN ROADTRIP 2016

12 lipca 2016 17:04 1 1947
zachod (1 of 1)-36

To ja. Stoję na szczycie Reinebringen i kręcę dla Was snapy. Jest 1 lipca 2016 roku, Lofoty. Dokładnie 11 dni temu. Dzisiaj za to siedzę sobie wygodnie we własnym domu, 2500km dalej, już w Polsce. Za oknem skwar i spiekota, niczym nie przypominają tamtego dnia. Słonecznego, acz zimnego. Wszkaże było to już znacznie powyżej koła podbiegunowego. Wtedy spełniałam marzenia, dzisiaj za to już je tylko wspominam…

Tylko 11 dni, a wydaje się jakby to była wieczność. Aż smutek mnie przeszywa, kiedy pomyślę sobie, że to już po. Dopiero się zaczęło, a już się skończyło… A na blogu jeszcze nic nawet nie było :P No tak, zgodnie z zapowiedzią nie mieliśmy warunków, by publikować na bieżąco. Oczywiście nic straconego! Ale tym razem… zacznijmy od końca ;)

17 dni. Tyle trwała nasza podróż, ze wschodniego krańca Polski, przez 8 państw, dookoła Bałtyku i ponownie, wschodnią stroną, aż na nasze południowe strony. 7000km w 17 dni. Szybko? Wolno? Ciężko powiedzieć. Typowy roadtrip, w ramach którego pokonywaliśmy setki km dziennie, ale nie męczyło nas to chyba aż tak bardzo. W końcu mieliśmy wspaniałe widoki, nowe, pobudzające bodźce i dwóch, dzielnych kierowców na pokładzie. No, może tylko troszkę ciasno było :P

Było nas w końcu pięcioro! Ja jedna i 4 facetów. Rodzaj: stricte survival. Chociaż nasze „ulewające się” z bagażnika torby raczej temu przeczą. Uuuu, horror! Nawet sobie nie wyobrażacie co przeszłam :P (#comingsoon)

zachod (1 of 1)-3

Spaliśmy w namiotach, jedliśmy psie żarcie z puszki, z higieną też było tak średnio. Powiedziałabym, że to taki typowo „backpackerski” wypad, ale i to nawet nie, bo przecież mieliśmy samochód! Taki survivroadtrip :P W każdym razie inny niż pozostałe. Wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju. I dokładnie taki, jaki być powinien! Nasza skandynawska przygoda :) Zresztą inaczej to by się nawet nie dało, bowiem norweskie ceny to nie mit. To legenda! Sprawdzona i potwierdzona!

Namioty, ogniska, scenerie lepsze i gorsze. Czasem jak z najpiękniejszych snów, a czasem jak z najgorszych koszmarów. Ale za żaden nie zapłaciliśmy ani złotówki! (#comingsoon)

zachod (1 of 1)-14

Generalnie natura, natura, sama natura. Z założenia miasta omijaliśmy, ale do Kopenhagi zajrzeć nie omieszkaliśmy i wiecie co? Nieźle się zdziwiliśmy… Ale cóż tu się dziwić, skoro Duńczycy są prawdopodobnie najszczęśliwszym narodem na tej ziemi? I mają ku temu szczęściu solidne podstawy, które da się wychwycić nosem w zaledwie 2 dni szybkiej wycieczki po stolicy tego kraju. A śmiem przypuszczać, że to ledwie początek listy… (#comingsoon)

Potem natura – punkty z planu i spontan. I kolejne kilometry, z którymi rosło nasze podniecenie. Bitwa na śnieżki, bitwa na meduzy, zdobywanie szczytów i mecz, na który załapaliśmy się u Polaków – nurków, stacjonujących na Lofotach. Chmary komarów, ulewy, poradzieckie pozostałości na Inflantach i renifery. Żywe i martwe. Martwa też była kiszona ryba, której nie omieszkaliśmy spróbować jako specjału kuchni szwedzkiej, ale nie otrząsnęliśmy się z tego wydarzenia do dziś! 

Największe zaskoczenie? Legalna nielegalna dzielnica w Kopenhadze :O

Największe rozczarowanie? Nieświęty Święty Mikołaj (zagadka rozwiązana, #comingsoon)

Największe zauroczenie? Norwegia <3 Od morza Północnego po Norweskie, od Oslo po Lofoty – absolutnie najpiękniejszy kraj, w jakim kiedykolwiek byliśmy! <3

Najgorszy koszmar? Surstromming  :-?

Ale cóż tu dużo mówić – niektórych rzeczy po prostu nie da się opisać – trzeba zobaczyć! Na video ;) (#comingsoon)

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to PODSUMOWANIE SKANDINAVIAN ROADTRIP 2016

  1. Kasia pisze:

    Pozazdrościć pobytu w Norwegii. Pomimo, że ciągnie mnie w ciepłe rejony to ten zdecydowanie znajduje się na mojej liście. Wydaje mi się, że gdziekolwiek by się nie było zawsze będzie za krótko,heh. :)

up