Smaki Hiszpanii

29 maja 2014 21:04 2 3926
SONY DSC

Świat ma to do siebie, że pełen jest różnorodności i ciągle zaskakuje. Podczas podróży widać to najlepiej. Jednego dnia dnia mówisz merci, drugiego gracias. Jednego brodzisz w chłodnym strumyku górskim, drugiego po rozgrzanym piasku złocistej plaży. Jednego głuszysz głód zupką chińską, drugiego pieścisz podniebienie mięciutkimi mejillones

Mejillones znaczy małże. Podeszłam do nich sceptycznie, z niechęcią. W końcu to jakieś paskudne mięczaki, stworzenia niczym nie przypominające niczego. I jeszcze ta twarda muszla… – Śmiało – zachęcał mnie Damian. – Są smaczne. Whaaat? Pasjonat frytek i McDonalda, którego nigdy i w żadnym sposobie nie dało się namówić na spróbowanie czegoś nowego a już tym bardziej czegoś, co w Polsce nie jest upowszechnione, mówi mi, że małże są smaczne?! No to naprawdę muszą być wyjątkowe. Wygrzebałam niezgrabnie jedną z twardej muszli i wsadziłam ją sobie do ust. A ona się rozpłynęła, dosłownie, wylewając tysiące doznań na moje kubki smakowe. Była pyszna. Tak pyszna jak pyszna jest cała Hiszpania. Nigdzie indziej nie daliśmy się ponieść kulinarnie tak jak tutaj. Mimo, że w Hiszpanii byliśmy nie więcej niż 10 dni.

aaa-tile
mejillones, tapas z chorizo i patatas bravas

Tego, co w Hiszpanii typowe, są setki, tysiące. Każdy region, każde miasto ma coś, z czego słynie, czegoś co nie wypada, lecz trzeba spróbować! Tak jak np. znanej na całym świecie paelli, ale smakującej tak tylko po przekroczeniu Pirenejów. Albo tortilli españoli – niby zwykły omlet, tylko jakiś takiś gruby. A w środku zwykłe ziemniaki. I tyle. Podowane ponadto z pieczywem. Jak smakuje? Wybornie. Bo piękno, także smaku, zawsze tkwi w prostocie.

SONY DSC
tortilla española, navajas i paella

Prostota w kuchnii hiszpańskiej jest bardzo ceniona, co widać na każdym kroku. Większość dań, jak wspomniana chociażby powyżej paella to dania jednogarnkowe. Większość jest bajecznie łatwa do przygotowania, nie wymagająca wysiłku ani czasu. I tak dla przykładu andaluzyjskie gazpacho – 4 składniki (pomidory, papryka, ocet i oliwa), blender i letnia zupa gotowa.

Czy mówiłam już, że iberyjska gastronomia jest bardzo lekka i przyjemna dla naszego żołądka? Dominują w niej warzywa, owoce, warzywa, owoce morza i warzywa. Jeśli mięso to wołowe, albo specjalnie przygotowywany wieprzowy jamón. Nie pytajcie mnie jak smakuje, nie wiem. Nie jadam wieprzowiny. I nie wiem jak smakuje hiszpańskie chorizo.

SONY DSCowoce morza, rybki

Za to doskonale wiem jak smakują owoce morza. Nigdy i nigdzie nie jadłam tak delikatnych i soczystych jak tutaj. Moim numerem jeden są gambas (krewetki), najlepiej takie w ziemniaczanej panierce a’la krewetkowy frytek. A co! Albo wspomniane już małże. Niekoniecznie mejillones, również te rzadziej spotykane navajas. O ile jakiś pseudo kucharz ich nie przegotuje i nie zrobią się gumowe, tak jak nam to popsuli w Can Eusebio – pseudo barze, polecanym w sieci jako ten typowo lokalny i nieturystyczny. Najgorszy, w jakim miałam nieprzyjemność jeść. W tym przypadku niekoniecznie sprawdza się powiedzenie, że tam gdzie pełno tubylców tam będzie smacznie.

cats-tiletapas, syngria i gambas (krewetki)

Zdecydowanie lepiej wypadały knajpy stricte turystyczne. Pyszne jedzenie, dogodna lokalizacja, piękny wystrój. Ale miały swój jeden, jedyny minus – kosmiczne ceny. Mimo wszystko było warto. Na La Ramblii jedliśmy najlepsze tapas. Tapas to przekąski, czyli właściwie wszystko, tyle, że w małych porcjach. Mogą to być porządne, sycące dania jak pescado (ryby), chocos (mątwy) i patatas bravas (kwadratowe frytki z ostrym sosem) albo w formie kanapkowej, ze wszystkim,z czym dusza zapragnie – owocami morza, wołowiną, wegetariańskie a nawet mini burgery. Tapas to nie tylko jedzenie. To styl życia, sposób spędzania czasu z przyjaciółmi, rodziną, czas na konwersację i socjalizację. Z założenia, w kulturze, tapas powinno być darmową przekąską podawaną do napojów alkoholowych. W rzeczywistości takie przekąski sprowadzają się do fistaszków albo zielonych papryczek Jalapeño. I tu psikus od Hiszpanów – na cały stos słodkich zawsze trafia się jedna ostra!

SONY DSC

Porządne, darmowe tapas dostaliśmy tylko raz. W Alcali pod Madrytem. Iście nieturystyczne miasteczko, chociaż w całości wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Do szklanki piwa za 2e dostaliśmy wielkie, porządne przekąski. To właściwie nie były tapas a powiedziałabym, że bocadillo, czyli kanapki. Porządne, wielkie burgery z frytkami, albo z jajecznicą z kijankami węgorzy (będziecie zaskoczeni jak kapitalnie to smakuje!) albo to, co lubię najbardziej – kanapki z sałatką krabową. Uczta dla podniebienia!

SONY DSC
tapas w formie kanapeczek

Tapas często zastępują posiłki. Są mniejsze, lżejsze ale równie sycące. A do tego można wziąć kilka rodzai, popróbować w zależności od ochoty. Stałe są tu tylko śniadania – tosty z dżemem albo churros z gorącą czekoladą. Do tego kawa z mlekiem. A wieczorem znowu cava, która niczym nie różni się w wymowie od swojej poprzedniczki ale smakiem i owszem – bo jest to rodzaje wina musującego, pochodzącego z Katalonii. Albo Syngrię z Walencji – poncz produkowany z wina i owoców. Delikatny, słodki, fanastyczy. A do domu butelkę (albo i kilka) Tinto de verano – rodzaj syngrii (z oranżadą lub cytrynową fantą) wyprodukowany dla potrzeb masowych. Dwulitrowa butelka tego specjału kosztuje nie więcej niż euro, a w połączeniu z lodem i owocami idealnie sprawdza się podczas upałów.

SONY DSClody owocowe i owocowe sałatki, La Boqueria

A na deser owoce! Bo nigdzie nie są tak słodkie i soczyste jak w kraju wiecznego słońca. Albo świeże soki owocowe lub lody zrobione z owoców. A jeśli i tego będzie mało to owoce w formie suszonej, i bakalie. Ostatecznie czekoladki z owocami i inne pyszności. A to wszystko na targu La Boqueria w Barcelonie. Miejsce idealne nie tylko dla łakomczuchów.

SONY DSCkoktajle owocowe i pokrojone owoce, La Boqueria

Mało? Będzie więcej! Bo do Hiszpanii zamierzam wrócić z nastawieniem na odkrywanie kolejnych smaków, głównie słodkich deserów. Nie mam pojęcia jak umknął mi crema catalana, tak podobny do mojego ulubionego crème brûlée. Albo waniliowy ryż na mleku zwany tu arroz con leche. Bo w Hiszpanii jest tylko jedno ograniczenie dotyczące jedzenia – siesta. W restauracjach pomiędzy 14-17, w barach nieco później bo 16-19. Całe szczęście, że regionów turystycznych to nie dotyczy :P

SONY DSCtrochę słodkości, La Boqueria

SONY DSC
Ja i lody o smaku mohito. Lubimy się!

SONY DSC
A one tak patrzą na mnie…

SONY DSCŚmierdząca robota

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

2 comments on Smaki Hiszpanii

  1. Ale smacznie wyglądają te lody! :)

  2. Camil pisze:

    Bardzo udane zdjęcia i świetny tekst.

up