Teneryfa po raz 3 – Decydujące starcie

27 stycznia 2017 21:31 13 6397
zachod (1 of 1)

Mówią, że do 3 razy sztuka… No to jesteśmy! Teneryfa – Miniomki, starcie 3 – decydujące.

Teneryfa jest nam chyba pisana… Sama nie wiem, jak wylądowaliśmy tu po raz kolejny – to była taka szybka, spontaniczna decyzja…

Pamiętacie, jak rok temu, będąc tu dokładnie o tej samej porze, wymarzyliśmy sobie jednak, że może nie do mieszkania ta Teneryfa, ale fajnie byłoby mieć tu swój hostel… Zarabiać w euro, zimować na ciepłej wyspie i mieć gdzieś drugi dom – z daleka od wojen, polityki i całego tego chaosu. Chcieliśmy również kolejnego, międzynarodowego wyzwania. Chcieliśmy po raz kolejny udowodnić sobie i Wam, że cosmos is the limit :P Ale nie Teneryfa ani żadne inne miejsce na świecie…

Od zwykłych chęci przeszliśmy do planów, a z planów do czynów. A jako iż z podróży i Lublina zrezygnować nie chcemy (w sensie biznesu, który budowaliśmy latami) – to na Tenerife znaleźliśmy sobie wspólnika, który będzie doglądał biznesu na co dzień :P I wbrew pozorom wcale nie było to takie łatwe, bo na ciepłej wyspie mieszkać pragnie chyba każdy, ale wziąć na siebie ryzyko, odpowiedzialność to już mało kto… Ale ostatecznie znalazł się jeden chętny i zdeterminowany gość, który postanowił zawalczyć z nami o lepsze życie! O marzenia! I póki co spisuje się na medal!

zachod (1 of 1)-4 (2)

Pewnie się zastanawiacie, dlaczego właściwie ta Teneryfa, skoro przecież wcale nie zadeklarowaliśmy za specjalnej miłości… Otóż, ostatecznie przeważyły 3 argumenty:

  • przynależność do UE (uproszczone formalności)

  • brak zimy (jedyne takie miejsce w UE!)

  • widoczne nisze w rynku

W końcu spędziliśmy tu trochę czasu, nie? Przewinęliśmy się przez wiele różnorakich noclegów, poznaliśmy wyspę, Puero de la Cruz i powoli dźwigający się z kryzysu rynek… Ceny nadal są niskie, a zapotrzebowania rosną! Obstawiam, że za maksymalnie 10 lat po kryzysie nie będzie już ani śladu, a wszystkie te opuszczone budynki w centrach miast zostaną wykupione i przerobione na piękne hotele i lokale usługowe, bowiem turystów… turystów to jest tu całe mnóstwo, kilka milionów rocznie! Mimo całkiem wysokich cen, bo przecież (chciał, nie chciał) to euro, nie?

Aczkolwiek któż z nas nie lubi odrobiny słońca w środku rozszalałej zimy? Koloru kwiatów, świeżych owoców i śpiewu ptaków, kiedy za oknem jest szaro i deszczowo? A przecież nie każdy z nas ma tyle czasu, by jeździć w dalekie podróże i zdobywać świat! Czasem mamy tylko tydzień, chcemy wyskoczyć w jakieś fajne, ciepłe, ale niedalekie miejsce i wtedy pozostają już tylko dla wyjścia – północna Afryka albo Kanary. Przy czym w Afryce co i róż dzieją się dziwne rzeczy… A na Teneryfie? Cisza i spokój. Tylko wulkan raz na 500 lat wybuchnie :P Do tego miejsce idealne dla leniuchów (plaże i wszechobecne gastro!) jak i dla aktywnych (wulkan, góry, trekking, sporty wodne i powietrzne, że nie wspomne już o trasach dla biegaczy albo widoczki pod yogę :D)

Tylko te ceny… Każdy, kto interesował się noclegami na Teneryfie wie, że ceny są tu kosmiczne! Jeśli bookuje się go z odpowiednio długim wyprzedzeniem (kilka miesięcy wstecz) to jeszcze idzie coś W MIARĘ TANIEGO* znaleźć, ale spontan? Zapomnijcie! Minimum 40 euro / noc! Poza tym ta cena to raczej najniższy standard, a schludność u Kanaryjczyków to rzadki rarytas…

Wniosek był dość prosty – otwieramy hostel! Ma być tani, czysty i w dobrej lokalizacji!

 zachod (1 of 1)-4

Chociaż tak naprawdę to zakładaliśmy opcję, że na pierwszy rzut wynajmiemy dom / mieszkanie i odnajmiemy pokój czy dwa. Nie chcieliśmy zarabiać ani otwierać legalnego biznesu. Chcieliśmy stestować rynek, nauczyć się języka i poznać funkcjonujące prawa chociaż przez pół roku… Ale trafiła się świetna okazja i jakoś tak wyszło, że mamy już umowę wstępną! No cóż, trzeba być elastycznym na to, co podstawia nam los!

5 dni zajęło znam znalezienie idealnego lokalu w dobrej cenie, z perspektywani na całkiem niezłe zarobki ;) Znaleźliśmy go spacerując po mieście, z ogłoszenia na oknie – 300m2, samiuśkie centrum, całkiem niezły stan po wcześniejszej klinice dentystycznej. Co prawda wymaga jeszcze sporo remontu, chociażby zrobienia pryszniców, ale myślę, że jest tego warta. Problem jest tylko jeden – goni nas czas! Dobrze byłoby wystartować przed karnawałem (gorący sezon), ale z tym ich kanaryjskim tempem… No nic! Biznes wymaga cierpliwości…

Jesteśmy w kontakcie!

Trzymajcie kciuki!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

13 comments on Teneryfa po raz 3 – Decydujące starcie

  1. Wow! Śledzę Waszego bloga od niedawna i za każdym razem otwieram buzię szeroko ze zdumienia ;D Gratulacje tak wysokich ambicji, odwagi i determinacji ! Jesteście przykładem , że o marzenia trzeba walczyć. Powodzenia ! ;)

  2. Nica pisze:

    Kupiliscie czy wynajeliscie? Jezeli to drugie to jest duze ryzyko, ze wlasciciel bedzie chcial pozniej przejac Wasz prosperujacy juz dobrze biznes.

    • Vicky pisze:

      Wynajęliśmy i to wg nas dużo mniejsze ryzyko bo koszta są duuuużo mniejsze, a biznes – wiadomo- może się nie udać… A czy właściciel będzie chciał przejąć biznes? Wątpię. Właściciel ma ponad 50 lokali użytkowych w całej Hiszpanii i całkowitą wyjebkę – nawet nie podpisał z nami umowy, bo łatwiej było dać mu odpowiednie upoważnienie dla agenta nieruchomości :P Haha. Poza tym kwestia umowy samej w sobie – mamy wynegocjowaną tylko na rok, ale z podpunktem, że o ile tylko zechcemy, mamy prawo wynajmować jeszcze kolejnych 5 :) Poza tym ryzyko to samo sedno biznesu i w tym przypadku i tak wydaje mi się, że właściciel ryzykuje bardziej :P Ale o tym więcej będziemy pisać, jak już wszystko będzie finito. Póki co męczymy się z hiszpańską papierologią -.-

      • Piotr pisze:

        A jeśli chodzi o hiszpańską papierologię to ciężko jest tam otworzyć firmę? Czy może prościej jest wynająć u nich lokal na firmę z Polski?

      • Vicky pisze:

        Papierologii dużo, nawet bardzo dużo, ale wiadomo na Kanarach inaczej, na kontynencie też inaczej. I inaczej w każdej jednej branży. Z turystyczną na Kanarach przerypane, na wszystko pozwolenia, ale firmy jako firmy tu żadnej nie próbowaliśmy rejestrować (nie doszliśmy póki co aż tak daleko :D)

  3. irysowa pisze:

    trzymam mocno kciuki za Was, codziennie śledzę Wasze poczytania na snapie :) nie wiem czy mi się coś pomyliło, ale czy kasowaliście może jeden wpis właśnie o Teneryfie, a konkretnie o jej mieszkańcach, że nie uważają się za Hiszpanów? bo nie mogę go znaleźć, chyba, że coś pomyliłam i takiego czegoś nie było.

  4. Basia pisze:

    Aparat i strój do torby, wyszukać tanie loty i odwiedzam wasz hostel!

  5. Jula pisze:

    Super. Tylko pogratulować pomysłu i odwagi. Powodzenia.

  6. Mati pisze:

    Jesteście dla mnie wielką inspiracją, w tak młodym wieku podejmować takie ryzykowane ale zarazem mądre decyzje, chapeau bas.

  7. Gosia pisze:

    Poważnie?! no nie wierzę, jesteście tacy młodzi a tacy ogarnięci. Zazdroszczę Wam :)

  8. […] Jest dość widoczny. Wkoło wiele pustostanów, opuszczonych domów, plantacji bananów. W ścisłym centrum kurortu Costa Teguise na Lanzarote – przy samiutkiej plaży straszy niedokończone centrum sportowe, trochę dalej – dziura w ziemi pod apartamentowce. O kryzysie rozmawiają też często miejscowi. Wyspy Kanaryjskie powoli wychodzą z dołka. Wielu zaczyna tam na nowo inwestować – zerknijcie proszę na blog moich ulubieńców, którzy zdecydowali się prowadzić hostel na Teneryfie – Miniomki. […]

up