Umysł Milionera, czyli czym różnią się bogaci od biednych?

17 września 2015 21:38 11 11639
Harv-MindOld-Wide-web

Przekonaniami! Bogaci wcale nie mają wybitnego szczęścia ani nadprzyrodzonych mocy. Mają za to optymistyczne i pełne wiary spojrzenie na świat, dzięki któremu odnoszą sukcesy.

Tak przynajmniej twierdzi T. Harv Eker – amerykański milioner, właściciel Peak Potentials – jednej z największych firm szkoleniowych na świecie, znany jako ekspert od finansów i autor bestsellera Secrets od Millionaire Mind, który właśnie skończyłam czytać.

I bardzo mi się ta książka podoba, pomimo tego – a raczej właściwie dlatego, że zawiera same banały. Trafia dokładnie w samo sedno problemu, dlaczego jedni odnoszą tak spektakularne sukcesy a inni tkwią w finansowym bagnie. I wbrew obiegowej opinii nie jest to różnica definiowana przez los, ani żaden, specjalny dar otrzymany przez Boga – ta książka sprowadza się do tego, że bogactwo rodzi się w głowie!

Otóż to! Sama nie jestem bogata, chociaż zamierzam w przyszłości być. Ale nigdy nie gardziłam bogaczami i nie rozumiałam, skąd bierze się nienawiść do ludzi sukcesu. Teraz już wiem. Każdy marzy o bogactwie (chociaż dla każdego oznacza ono inną kwotę), bo nikt z nas nie lubi przecież ograniczeń w swoim życiu. I nie wierzę, że nie. Ale problem jest w tym, że łatwiej wyprzeć się czegoś i osądzić kogoś niż przyznać się do tego, że się po prostu nie potrafi.

My dawno już zmieniliśmy podejście do życia i póki co nie narzekamy. Udowodniliśmy, że pieniądze nie są żadnym problemem i, że można je podnosić z ulicy. Póki co nie mamy patentu na miliony, ale wystarcza nam, by żyć i to życie jest całkiem przyjemne. I to wszystko tylko dlatego, że przestawiliśmy nasze myślenie w głowach! Dlatego opierając się na doświadczeniach i obserwacjach własnych, a także uzupełniając i konkretyzując w oparciu o wcześniej przytoczoną książkę, chciałabym Ci przedstawić 7 najistotniejszych i jednocześnie najbardziej rażących różnic w myśleniu ludzi bogatych i biednych.

.

Bogaci kreują swoje życie. Biednym życie się przydarza.

Prosta sprawa – sukces sam się nie zrobi. Chyba wszyscy doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Różnica między ludźmi sukcesu jest tylko taka, że oni biorą pełną odpowiedzialność za swoje czyny – uczą się na własnych doświadczeniach by w przyszłości podejmować lepsze decyzje. Za to ludzie biedni wolą zgrywać rolę ofiary. Najpierw nie płacą podatków (przykład z życia) a później są zdziwieni, że ich mieszkania zostają zlicytowane a oni sami trafiają na ulicę… Lamentują, płaczą, uważają się za skrzywdzonych przez los. Cóż, ciężko oczekiwać od świata, że świat zadba o nasze interesy. Doprawdy nie wiem, jak naiwnym człowiekiem trzeba być by tego oczekiwać. To nie rząd, gospodarka, giełda, branża, szef, mąż, żona ani nawet Bóg jest odpowiedzialny na Twój los – tylko Ty sam!

Chcesz jeszcze jeden przykład z życia? Otóż zapisaliśmy się kilka miesięcy temu z Damianem na siłownię. Podpisaliśmy umowę na 6 miesięcy, ale przestaliśmy chodzić (i płacić) już po pierwszym. Niedawno przyszedł rachunek na kilkaset złotych – za ten oczywiście niewykorzystany czas. Czy płakaliśmy? Ależ skąd. Czy winiliśmy tego jakże „pazernego” szefa? Ależ skąd. Zapłaciliśmy za nasz błąd a przy okazji nauczyliśmy się, że o własne pieniądze trzeba walczyć – nie zostanie się milionerem, jeśli się komuś odpuszcza! Właściwie to z jakiej racji ma się winnemu odpuszczać?!

.

Bogaci myślą na dużą skalę. Biedni myślą na małą skalę.

To banalne a jednocześnie chyba najmniej oczywiste – nie zarobisz milionów robiąc coś na małą skalę. Dajmy na to jesteś fryzjerką – przeliczasz swój czas 1:1 – nie obsłużysz przecież więcej niż jednego klienta naraz. A jeden klient to marny zysk, nie sądzisz? Czy zatem żeby zarabiać więcej masz obsługiwać więcej klientów? I tak nie dasz razy. Twój czas nie jest z gumy. Możesz za to zatrudnić kolejnych 5 fryzjerek, żeby na Ciebie pracowały. I otworzyć 5 kolejnych salonów w swoim mieście. A później całą sieć na cały kraj! Albo kontynent! Tak, musisz myśleć na dużą skalę.

.

Bogaci koncentrują się na szansach. Biedni koncentrują się na przeszkodach.

Pamiętacie wywiad z Krzysztofem? Przeszedł drogę od zera do milionera, a później został bankrutem. Czy to go załamało? Ależ skąd! Skupił się na pozytywach i potraktował ten (jakby się wydawało druzgocący) fakt jako szansę. Dostrzegł, że skoro nic już go nie trzyma w kraju – może wyjechać i zamieszkać w Tajlandii, o której tak bardzo marzył. A tam nieoczekiwanie wpadł na pomysł, który ponownie go wzbogacił. Czy stałoby się to, gdyby się załamywał i skupiał na tym, że mu nie wyszło?!

Czy miał farta? Poniekąd. Każdy ma farta i szanse od losu, tak jak i każdy ma problemy. Tyle, że biedni są zbyt ślepi by to zauważyć. Przecież szanse nie biorą się z powietrza. Szczęściu też trzeba dopomóc! Czy myślisz, że wpadniesz na genialny pomysł siedząc w domu? Marne szanse. Czy myślisz, że poznasz ludzi, którzy pomogą Ci odnieść sukces siedząc przed kompem? Nie sądzę. Żeby móc liczyć na jakiegoś „farta” musisz podjąć działanie! Jeśli nie podejmiesz działania – nic Ci się nie przydarzy. Ani dobrego, ani nawet złego. A nie podejmujesz go właśnie dlatego, że piszesz w swej głowie zbyt ciemne scenariusze. Skupiasz się na przeszkodach i sabotujesz swoje własne możliwości!

I na koniec ćwiczenie. Banalne, ale uświadomi Ci to o czym mówię. Rozejrzyj się po pokoju i powiedz, co masz w nim czerwonego. A teraz zamknij oczy wymień wszystko, co było szare. Rozumiesz, już o czym mówię?!

.

Bogaci podziwiają innych bogatych. Biedni nienawidzą bogatych.

Biedni nienawidzą bogatych. Wszyscy doskonale to wiemy. Tak, jakby byli przekonani, że bogaci są sprawcami ich biedy. Ale czy ktoś każe nam, jak mamy żyć? Nie! Tak samo, jak nikt nie zagarnia naszych pieniędzy. Sami świadomie decydujemy, do jakich rąk je przekażemy i dlaczego. To, że ktoś inny ma więcej pieniędzy świadczy tylko o tym, że ma lepszą wartość do zaoferowania. Albo lepszy PR tych wartości.

Ok. Zdarza się, że czasem bogaci się na nieuczciwości jakiś drań. Ale nieuczciwymi draniami są i biedni. Złodzieje? Są Ci milionowi, są i złodzieje monopolowi. To nie zależy od pieniędzy ale od charakteru. Bo jeśli ktoś jest dobry, to duże pieniądze pomogą mu tylko czynić więcej dobra. A już tym bardziej szmieszne jest oszczerstwo, jakoby bogaci zagarniali wszystkie pieniądze dla siebie… Oł maj Gasz! Przecież nikt z nas nie gromadzi pieniędzy w walizkach po to, żeby sobie na nie popatrzeć. Nasze pieniądze są nieustannie wydawane i dlatego każdy z nas ma je w postaci domów, samochodów, telewizorów czy ubrań. Bogaci dodatkowo w postaci inwestycji – wsadzonych w jakiś biznes albo np. w nieruchomości. Może nawet w biżuterię. ALE… Oznacza to, że wszystkie ich pieniądze – tak jak Twoje – są dalej w obiegu. Oni de facto nie mają żadnych, namacalnych pieniędzy – tak jak Ty – prócz tych na najbliższy miesiąc. Cała reszta krąży sobie właśnie po świecie, od ręki, do ręki, generując wielomilionowe zyski dla gospodarki. Dzięki tym wszystkim pieniądzom inni ludzie również się bogacą. A to, że Ty nie jesteś jednym z nich wynika tylko z tego, że nie wiesz jaką rolę odegrać w tym wielkim kole…

Ale zmierzając do sedna – jeśli nienawidzisz bogatych nigdy bogatym nie będziesz. To oczywiste. Twój ziejący nienawiścią umysł nie pozwoli Ci być tym, kogo nienawidzisz. I w tym miejscu muszę dodać – chociaż może nie powinnam – że Twoja nienawiść nie zatruwa nikogo więcej, prócz Ciebie. Twoje negatywne opinie nie mają żadnego wpływu na szczęście i bogactwo drugiej osoby – mają za to niesamowity wpływ na Twoje szczęście i Twoje bogactwo. A właściwie ich brak.

.

Bogaci chętnie promują siebie i swoją wartość. Biedni myślą negatywnie o promocji i sprzedaży.

Ciekawa jest zbieżność, że to właśnie biedni nie cierpią promocji. Z jednej strony kochają wyprzedaże, z drugiej zaś maja ogromny problem z tym, jak ktoś promuje swoje produkty czy usługi. Nie wiedzieć czemu uważają to za naciągactwo – tak, jakby ktoś kazał im to kupować. A przecież nikt nie każe. Ludzie chcą tylko pokazać światu, że są, istnieją i mają rozwiązania na trapiące nas problemy. Bo dajmy na ten przykład – prowadzisz firmę i nic nie sprzedajesz, bo nikt nie wie o jej istnieniu. I co nie promował byś jej? A gdyby tym twoim produktem był lek na raka? To co, skazywał byś ludzi na śmierć tylko dlatego, że promocja jest zła? A sprzedaż? Sprzedaż jeszcze gorsza, więc żadnej aptece byś tego leku nie sprzedał, ludzie by poumierali – ale Ty mój drogi – Ty byłbyś wspaniałym i jakże uczciwym człowiekiem.

Dla uściślenia: Sprzedaż i promocja to nie naciągactwo – to ekspozycja wartości i korzyści, jakie niesie za sobą dany produkt czy usługa. To dokładnie to samo, co robienie sobie makijażu czy wkładanie koszuli! Co jest w tym złego?!

.

Bogaci wolą wynagrodzenie za wyniki pracy. Biedni wolą wynagrodzenie za czas pracy.

Na pewno nie raz słyszałeś, że powinieneś iść na studia, dobrze się uczyć i znaleźć dobrze płatną pracę. Ale czy wiesz, że ta teoria niewiele ma wspólnego z bogactwem? Nie raz już pisałam, że studia nie determinują tego, kim będziesz i ile będziesz zarabiać. Nie raz pisałam, że większość milionerów nie ma ukończonych studiów i teraz dodam, że nie ma na tym świecie milionerów, którzy pracowali by dla kogoś. Oj wróć. Dla kogoś to może i owszem, ale nie za stałą pensję – jedynie za wyniki.

Milionowe transfery za piłkarza? Przecież są płacone za jego wyniki, a nie czas pracy.
Miliony za usługi prawnika? Za wyniki a nie czas jego pracy.
Miliony wydane na menadżera? Za wyniki a nie jego czas pracy.
Milionowy kontrakt dla handlowca? Za wyniki a nie czas jego pracy.
Itd. Itd. Itd.

Bo ktoś, kto zna swoją wartość (i wartość swojego czasu), będzie je cenił. I tak jak wspomniałam wcześniej – wymieniając swój czas na pieniądze nie ma co liczyć na miliony. Czas nie jest z gumy. Za to wyniki są :D  Oczywiście, taki rodzaj pracy nie jest bezpieczny, ale bezpieczeństwo kosztuje – zapłaciłeś za nie swoim nigdy niezarobionym majątkiem. 

.

Bogaci działają pomimo lęku. Biednych powstrzymuje lęk.

Wiesz, ludzie, którzy odnoszą sukcesy, spełniają marzenia i / lub mają pieniądze w portfelu to nie są ludzie odważni. Oni boją się tak samo jak Ty – czy im się uda, czy pokonają napotkane przeszkody, czy wystarczy im przysłowiowych jaj. Często muszą sobie schować dumę do kieszeni (tak jak ja, kiedy sprzedawałam zdjęcia), ale robią to, bo są silnie zdeterminowani osiągnąć swój cel. Biedni pozostaną biedni bo boją się wyjść poza swoją strefę komfortu. Wolą zarabiać mniej, byleby tylko nie wychylać się, nie ryzykować, nie wstydzić. Ale jest takie jedno, bardzo fajne powiedzenie, że „Jeśli jesteś gotów robić tylko to co łatwe, życie będzie trudne. A jeśli jesteś gotów robić to co trudne, życie będzie łatwe.” I jakie przyjemne!

.

Oczywiście myślenie to dopiero początek. Zarabianie dużej kasy wcale nie gwarantuje sukcesu ani tym bardziej bogactwa. Na pewno wiesz, że apetyt rośnie w miarę jedzenia a wydatki zwiększają się wprost proporcjonalnie do dochodów. Dlatego nie mniej ważna jest nauka zarządzania pieniędzmi – ale o tym innym razem (jak już się nauczę :P) ;)

Podobał Ci się ten artykuł? Zostaw lajka :) Uważasz, że może zmienić coś w myśleniu innych ludzi? Udostępnij go! A może jest Ci mało? To odsyłam Cię po więcej do książki Secrets od Millionaire Mind – T. Harv’a Eker’a :) Warto!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

11 comments on Umysł Milionera, czyli czym różnią się bogaci od biednych?

  1. Karierownia pisze:

    Co do punktu:”Bogaci podziwiają innych bogatych. Biedni nienawidzą bogatych.” to powiem szczerze, że załamały mnie komentarze po śmierci p. Kulczyka. Najczęściej powtarzana fraza „I dobrze! Paskudny bogacz, ale do grobu swojej kasy nie zabierze!”. Szczyt hipokryzji, bo 100% komentujących w taki sposób pewnie bez słowa przytuliłoby jego miliony i wcale by się nie zastanawiali, czy je zabiorą do grobu, czy nie :)

    Smutne, że ludzie nie rozumieją, że z takim podejściem i nienawiścią w sobie to faktycznie nigdy nie wyjdą poza najniższą krajową.

    • Katarzyna pisze:

      Zgadza się. Biedni biedacy.

    • Krysia pisze:

      Tak, tylko co z dziećmi Kulczyka? Swoje miliony zyskały ciężką pracą, odpowiednią mentalnością, czy po prostu urodzeniem się w odpowiedniej rodzinie? Albo taki Bill Gates – mówi się, że rzucił studia, by zajmować się swoją pasją czyli programowaniem. Tylko że te studia to był Harvard, zaś DOS sprzedał znajomemu matki, czyli właścicielowi IBM, i wyłudził prawa intelektualne swojego partnera. To jest właśnie mentalność bogatych.

      • Vicky pisze:

        „Tak, tylko co z dziećmi Kulczyka? Swoje miliony zyskały ciężką pracą, odpowiednią mentalnością, czy po prostu urodzeniem się w odpowiedniej rodzinie?” Nawet jeśli urodzeniem, to co z tego? Co w tym złego? Można tylko pozazdrościć takiej rodzinki. A mentalność i umiejętności zapewne im wpojono – zresztą syn teraz udowadnia, że wcale nie jest gorszy od ojca (który de facto też przejął firmę po ojcu i rozwinął ją po stokroć!!).

        „Albo taki Bill Gates – mówi się, że rzucił studia, by zajmować się swoją pasją czyli programowaniem. Tylko że te studia to był Harvard, zaś DOS sprzedał znajomemu matki, czyli właścicielowi IBM, i wyłudził prawa intelektualne swojego partnera.” Widzisz? Właśnie to jest umiejętność korzystania z okazji!! To, czy to był Harvard nie ma żadnego znaczenia, bo każde studia kształcą pracowników, nie przedsiębiorców. Przedsiębiorcy to zaś Ci, co się ze schematów wyłamują i wykorzystują nadarzające się po drodze okazje (takie jak sprzedaż DOSa znajomemy matki…). Ale to nie przeczy jego doskonałemu jak na tamte czasy wynalazkowi jakim jest DOS!!

        My może nie mamy takich okazji (może się jeszcze nie trafiła), ale chodzi właśnie o to by mierzyć siły na zamiary i wykorzystywać każdą – małą, dużą, prostą i trudną. Problem w tym, że większość ludzi ich nie wykorzystuje bo albo ich nie dostrzega, albo za bardzo się boi… I nie ma co zazdrościć, że ktoś miał więcej farta, bo podejrzewam, że takiego farta to ma każdy w swoim życiu choć raz – tylko, jak mówiłam – prawie nikt go nie dostrzega…

  2. Powerpinkyx pisze:

    Znalazłam waszego bloga przypadkiem i muszę to napisać – jesteście niesamowitą inspiracją! Przeczytałam dopiero kilka postów, ale wasza historia tak mnie urzekła, że zabieram się za przejrzenie całego bloga. Życzę Wam jak najlepiej! Oczywiście będę na bieżąco obserwować jak wam idzie :)

  3. […] Zastanawialiście się kiedyś dlaczego niektórzy ludzie są bogaci, a inni biedni? Jakie są ich glówne różnice w myśleniu?  Kto woli być wynagradzany za wyniki, a kto za czas pracy? Jak reagują na uczucie lęku? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie we wpisie Miniomków: Umysł milionera, czyli czym różnią się bogaci od biednych […]

  4. Padnij, powstań, to moja życiowa dewiza i mam nadzieję, że też zaprowadzi mnie do bogactwa.

  5. Bardzo dobry artykuł. DLa ludzi, którzy od kilkunastu lat szkolą się u dobrych nauczycieli i ludzi sukcesu, sa w nim same oczywistości. Jednak dobrze je sobie od czasu do czasu przeczytac lub usłyszeć, żeby obudzić w sobie pewne emocje na nowo, zainspirowac się, popatrzeć na własne działanie z perspektywy czasu.

    Jaka szkoda, że o tych zasadach nie mówią nam w szkołach.

    Dziękuję za ten tekst :)

  6. abakercja pisze:

    „Czas nie jest z gumy. Za to wyniki są” – bardzo, bardzo mi się to zdanie spodobało i to jest sedno. pieniędzy zawsze można zarobić jeszcze więcej, nie ma ograniczeń. to czas jest prawdziwie cenny bo nie da się go ani dokupić ani zaoszczędzić ani zatrzymać.

  7. Świetny i prawdziwy wpis i zgadzam się z jego wszystkimi punktami. Właśnie to jest najgorsze, że biedny „nienawidzi” bogatego zamiast go podziwiać, spiąć się i dążyć do celu. :D

  8. daria pisze:

    Ludzie biedni zarzucają też bogatym, że są źli, chciwi i pazerni i nie podratują drugiego nawet łyżką wody. A to przecież cechy charakteru, które nie mają nic wspólnego z pieniędzmi czy zamożnością. Te cechy charakteru dotyczą zarówno i biednych i bogatych.

up