Poznaj wzorzec sukcesu

4 sierpnia 2015 23:12 4 3357
POP (1 of 1)-35

Miniomki zrealizowały już 15 pozycji z (liczącej ponad 90) listy swoich marzeń i obecnie realizują jedno z 3 swoich największych marzeń. I to wszystko w niecałe 2 lata! Niezły wynik prawda? Pewnie zastanawiacie się jak to robimy – to proste, po prostu opracowaliśmy (w oparciu o zlepek informacji z różnych książek) wzorzec sukcesu, którym kierujemy się w życiu. Chcecie go poznać? 

Każdy z nas ma marzenia, ale nie każdy potrafi je zrealizować. My właśnie zrealizowaliśmy jedno z 3 naszych głównych marzeń, mimo iż jesteśmy dopiero u progu dorosłego życia. Wcale nie było to takie trudne, jak to sobie wyobrażacie w Waszych głowach, ale i nie też takie piękne i bajkowe, jak Wam się to z boku wydaje. Bo realizacja marzeń to tak naprawdę dopiero początek drogi do osobistego sukcesu a nie sukces sam w sobie.

Gdyby było to tak banalne, to więcej ludzi chodziło by po tym świecie spełnionych, a nie  chodzi. Wręcz przeciwnie, „ludzie sukcesu” nie są tak naprawdę ludźmi sukcesu. To Wy ich takimi tworzycie w swoich wyobrażeniach. W praktyce to są tacy sami – jak ja czy Wy. Oni wcale nie są wybitnie utalentowani ani nie mają żadnych nadprzyrodzonych mocy, chyba że tak zaklasyfikowalibyśmy umiejętność do konwergentnego myślenia i determinację. Bo spójrz na przykład na takiego Robina Williamsa – aktora, który wydawałoby się spełnił swoje największe marzenia – zarobił miliony, zdobył Oscara a jego nazwisko znane jest na całym świecie. I co? I popełnił samobójstwo. Taki był spełniony.

Dlaczego o tym mówię? Bo my przeżyliśmy dokładnie to samo. No dobra, może nie dokładnie, ale całkiem podobny schemat. Marzenie -> Strategia -> Realizacja i… Załamanie nerwowe. Tak, tak. To, że jesteś w trakcie realizacji swojego marzenia nie oznacza jeszcze, że odniosłeś sukces. Sukces jest na końcu tej drogi i nie oznacza tyle wykonania zadania, o ile uczucie spełnienia, nawet, jeśli coś w trakcie się zmieniło. Ale od początku…

Spójrz na ten prosty schemat – to tylko 10 kroków, które musisz wykonać, aby odnieść sukces. Jak myślisz, który jest najtrudniejszy?

Untitled Infographic (2)

Pewnie się zdziwisz, ale… pierwszy. To zdumiewające, ale ludzie nie spełniają swoich marzeń w większości dlatego, że tak naprawdę sami nie wiedzą, czego chcą. A przecież własny scenariusz na życie trzeba zacząć pisać od MARZEŃ, które chcemy w życiu zrealizować. Kim chcemy być i jak ma wyglądać nasze życie. Co w życiu chcemy przeżyć i dlaczego. DLACZEGO jest kluczowym pytaniem, które stymuluje naszą motywację. Większość ludzi nie spełnia swoich marzeń właśnie dlatego, że nie odpowiada sobie na pytanie dlaczego właśnie chcą tego czego chcą. No bo np. dajmy na to marzenie „chcę być milionerem” – ale dlaczego chcesz nim być? Czy dlatego, że chcesz uzyskać niezależność finansową i już nigdy nie pracować? A może dlatego, że chcesz sobie kupić luksusowy jacht i robić na nim szalone imprezy? A może dlatego, że chciałbyś założyć fundację na rzecz głodnych dzieci w Afryce? Liczy się PRECYZJA! Co to znaczy, że chcesz zostać milionerem? Jeden milion wystarczy? A może 5? A może do szczęścia potrzebujesz 50?

Jeśli już wiesz czego chcesz (i dlaczego) możesz przystąpić do planowania STRATEGII – co musisz zrobić, żeby osiągnąć swój cel? Co zrobisz dzisiaj, co jutro, a co za miesiąc? Ile kroków musisz pocstawić i ile czasu sobie na nie dajesz? 

DZIAŁAJ. Zamień słowa „chciałbym” na „zrobię” i zacznij to robić. Realizuj swoją strategię dzień po dniu. Bądź konsekwentny w wykonywaniu tych działań i nawet jeśli napotkasz na swojej drodze PROBLEMY nie zaprzestawaj swoich działań. Problemy są naturalne w życiu człowieka – nie ominiesz ich, nie przeżyjesz życia nie napotykając na swojej drodze przeszkód i oporu. Tyle, że tu właśnie wymięka większość ludzi. Bowiem problemy rodzą WĄTPLIWOŚCI. „Czy dobrze robię?”, „A może jestem w tym do dupy?”, „Czy to w ogóle mi się uda?”.

Jeśli na Twojej drodze pojawiają się wątpliwości, to wiedz, że tak naprawdę odczuwasz KONFLIKT WEWNĘTRZNY. Chciałbyś mieć ciastko i zjeść ciastko, ale wiesz, że to niemożliwe. Więc WAHASZ SIĘ pomiędzy swoimi wyborami i stoisz w miejscu. Wahanie to najgorszy etap, bowiem niezależnie od decyzji, którą podejmiesz, będziesz mógł również podjąć działanie i ruszyć na przód. To dokładnie na tym etapie utknęliśmy przez ostatnie 3 tygodnie, całkowicie obezwładniając własne ciało i umysł. Trwało to tak długo, ponieważ nie zlokalizowaliśmy wówczas przyczyny tych wątpliwości. Tkwiliśmy w przekonaniu, że to problemy je tworzą i próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie jedynie na objawy, nie zaś na przyczynę. Ale schemat podpowiedział mi, że żeby wybrać odpowiednią decyzję, trzeba ustalić swoją HIERARCHIĘ WARTOŚCI. Wiemy czego pragniemy, ale nie do końca wiemy, co się dla nas naprawdę w życiu liczy. Jeśli jest to miłość, to nic dziwnego, że w pogoni za milionami człowiek się zatraca i zaczynasz wahać przy swoich decyzjach. Zapomnieliśmy wziąć to pod uwagę podejmując tę decyzję i dlatego było tak ciężko to zrobić. Teraz już wiemy czego chcemy. Przede wszystkim na pierwszym miejscu jest SZCZĘŚCIE – każdego dnia, z każdej najdrobniejszej rzeczy. Nie czekać na szczęście po osiągnięciu celu, ale być szczęśliwym każdego dnia, realizując drobne działania. Nie chcieliśmy więcej marnować dni na pogoni za króliczkiem, ale cieszyć się tym co już mamy – wspólnymi chwilami, pełnymi miłości (miejsce drugie) i zabawy (miejsce trzecie). Ty też musisz ustalić swoją hierarchię wartości i zacząć żyć w zgodzie z nią! Dopiero wówczas zaczniesz podejmować swoje DECYZJE szybko, często i spójnie. Aż odniesiesz SUKCES!

Oczywiście nie ominiesz po drodze kiepskich decyzji. Tyle, że kiepskie decyzje wpisane są w życie człowieka. Od Ciebie zależy czy potraktujesz je jako porażkę i zaprzestaniesz działań, czy jako DOŚWIADCZENIE, z którego wyciągniesz WNIOSKI i przełożysz je na nowe, lepsze decyzje. Bo SUKCES ma tylko ten jeden schemat!

Więc wszem i wobec tu zebranych Was, Czytelników, oświadczyć chcę na koniec, że zdecydowaliśmy się zostać tu – na Teneryfie – na dłużej. Nie zniechęciły nas problemy, takie jak brak znajomości języka, brak pracy, nieregularne zarobki, mieszkanie, które możemy wynająć tylko na 6mc (wg prawa) i te kilka tysięcy, które będzie kosztować nas ściągnięcie psa. Nie zniechęciła nas nawet wizja drogich biletów (z i na wyspę). Dlaczego? Bo wyobraziliśmy sobie tylko jak będziemy się czuć – tu oraz w Polsce. I te wyobrażenie wystarczy, by słuchać się serca, a nie rozumu. Jedyne, czego naprawdę się obawiamy to  utraty mobilności  (na rzecz psa, którego nie będziemy mieli komu podrzucić :() Ale wiecie co? Przecież to nie jest decyzja na zawsze!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

4 comments on Poznaj wzorzec sukcesu

  1. Jolka pisze:

    Czytam Wasz blog z coraz większą ciekawości,a motywujecie do działania! Oby tak trzymać!

  2. paninorris pisze:

    super wpis! po takim czymś można sobie zadać tylko pytanie: dlaczego tak niewiele ludzi decyduje się na spełnianie marzeń?

  3. Asia pisze:

    Świetny post :)
    Na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że za dużo jest tych kroków.. ale po kolei przeanalizowałam swoje ostatnie działania… i rzeczywiście tak jest. Obecnie jestem na etapie 8, czyli po podjęciu decyzji :) I wykonaniu najłatwiejszego (jakby się mogło wydawać) kroku, czyli kupieniu biletu na samolot :) Jeszcze nastąpi prawdopodobnie (a raczej na pewno) porażka, nawet kilka, ale jestem na nie psychicznie gotowa i się ich nie boję :) Proces kupna biletu= podjęcie ryzykownej decyzji trwał parę miesięcy… podczas których stres mnie zjadał niewyobrażalnie… a po kupnie biletu i znalezieniu mieszkania… czuję się niesamowicie zrelaksowana! Nie podekscytowana, nie z podniesioną adrenaliną wywołaną tylko przez jakąś ekscytującą decyzję.. ale niesamowicie spokojna, i uwolniona od stresu 24h.
    Po przeanalizowaniu hierarchii wartości, tak jak Wy zadałam sobie pytanie jak się będę czuć zostając obecnie w Polsce, mimo że wiązało się to dla mnie z depresją, byciem bardzo nieszczęśliwym i wręcz fizycznym bólem jak podczas ostatnich paru lat, kiedy „posłuchałam się mądrych rad” i ściągania w dół i zostałam, żeby skończyć studia.. Mimo, że już wtedy sprawiało to, że czułam się źle.. A i tak zostałam.. wiele osób podejmuje takie decyzje, bo im czegoś brakuje… a mi brakowało wszystkiego.. to nie, że czułam pustkę, czułam rozpacz. A mimo to, podjęcie decyzji jest trudne, mimo, że bez żadnej zmiany w dotychczasowym życiu tylko się cierpi.
    Teraz, po paru miesiącach trudności i problemów jakie się pojawiły podczas realizacji mojego upragnionego marzenia, a przynajmniej jego początkowej części ( w końcu czekałam na nie 2,5 roku „przeczekując”), i to samych problemów, przeszłam przez te wszystkie kroki do kroku 8.
    I takim sposobem trafiłam dzisiaj na Waszego bloga, super, że dajecie taką dawkę motywacji i pozwalacie zrozumieć nawet już przeszłe procesy. Powodzenia z Waszymi planami, mega motywujące! :)

up