ZACZNIJ BYĆ ODPOWIEDZIALNY!

21 sierpnia 2016 19:27 8 3320
zachod (1 of 1)-2

Czym jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ? Zobowiązaniem ponoszenia konsekwencji za swoje czyny. Ew. za czyny swojego nieletniego dziecka, albo psa, na którego się zdecydowałeś. Niby wszyscy doskonale to wiemy, niby rozumiemy, ale tak naprawdę to tym słowem manipulujemy – tak, jak nam wygodnie…

Na przykład: Wszyscy uważamy się za osoby odpowiedzialne, czyż nie? Przecież chodzimy do pracy, płacimy rachunki, posyłamy dzieci do szkoły i karmimy naszego psa. Ale kiedy już wydarzy się jakieś “nieszczęście”… no właśnie, co robimy?

To pytanie indywidualne i Ty sam odpowiedz sobie na nie! Co robisz, kiedy nachodzą tzw. problemy i trudy życia? Czy bierzesz za nie odpowiedzialność? Kiedy siada Ci zdrowie, kiedy brakuje Ci gotówki, kiedy nie spełniasz swoich marzeń, kiedy wyglądasz jak gruba świnia, kiedy brakuje Ci kasy, kiedy Twoje życie Cię nie satysfakcjonuje to co wtedy robisz?

Założę się, że najpierw szukasz wymówek.

Być może obwiniasz rodzinę, która Cię skrzywdziła, przekazała złe wzorce, tłumiła i nie wspierała, a wręcz podcinała skrzydła. Być może Twój ojciec to alkoholik, bił Cię, znęcał się nad Tobą i okradał z godności. Tak, to zapewne wpłynęło na Twoją psychikę ale czy naprawdę chcesz zasłaniać się tym do końca życia i nigdy nie podjąć walki o lepsze jutro??

Być może obwiniasz rząd, który nakłada wysokie podatki i uchwala abstrakcyjne ustawy, które zamiast Ci pomóc – stwarzają wiele dodatkowych problemów? Być może masz mieszkanie na wynajem i przez ten rząd i ich popieprzone ustawy nie możesz wyrzucić lokatorów, którzy od dawna Ci już nie płacą? Tak, to jest mocno popieprzone, ale przecież ten rząd nie kazał Ci wynajmować tego mieszkania, ani nawet nie każe Ci żyć w tym kraju. Nie podoba Ci się? To… wiesz co robić :P

A może obwiniasz sprzedawców, pod wpływem których kupiłeś auto na które Cię nie stać i teraz toniesz w ratach, których nie jesteś w stanie spłacać? A może zaciągnąłeś kredyt we frankach szwajcarskich na dom, a w międzyczasie frank podskoczył do góry i teraz przeklinasz bank, który Cię na to namówił? Tylko kto Ci kazał brać ten kredyt? Kto Ci kazał kupować? Czyż to nie byłeś Ty sam? Przecież doskonale widziałeś, że kredyt jest na 30 lat, kurs franka zmieni się jeszcze 10 razy, a w każdej chwili możesz stracić pracę i nie mieć z czego spłacać swoich rat… To było Twoje ryzyko!

A może obwiniasz los, który tak bardzo Ci nie sprzyjał, że wpadłeś i masz dziecko w wieku 20 lat? Może to dziecko pokrzyżowało Ci plany i to przez nie rozwijasz swojej kariery, nie podróżujesz, nie spełniasz marzeń? Tylko powiedz mi, kogo kutas swędział tak bardzo, że ciężko było o gumce pomyśleć?

A może obwiniasz swojego pracodawcę, który się nad Tobą znęca, mało płaci i zbyt wiele wymaga? Może Cie zwolnił i teraz toniesz w swoich co miesięczynych ratach i finansowych zobowiązaniach? No tak, tylko kto tę pracę wybierał? Czyż nie Ty?! Czy to nie Ty zgodziłeś/aś się na takie zarobki i takie warunki pracy? A czy nie możesz jej ot tak, po prostu rzucić w cholerę i zmienić? Nie? A dlaczego? Czyż nie dlatego, że blokuje Cię Twój własny strach?

Widzisz, to tylko kilka przykładów, ot takich prosto z życia – mojego, Twojego i ludzi dookoła nas. Bo każdy z nas ma jakieś swoje problemy, czasem mniejsze, czasem większe, ale one są i będą, bo to nieunikniona część naszego życia. Czasami naprawdę z przypadku, ale częściej jednak z naszej własnej winy. I czas to sobie uświadomić. Nasze problemy to nasza wina! To my jesteśmy odpowiedzialni za własne wybory! A te właśnie wybory kształtują nasze życie!

Ja to wiem i sądzę, że Ty też to wiesz. Myślę, że wszyscy doskonale o tym wiemy. Co nie zmienia faktu, że jednak lubimy znaleźć sobie koła ofiarnego, jakąś wymówkę i umyć ręce od niewygodnych faktów. Mnie jednak dziwi, że ludziom łatwiej przychodzi pogodzić się z własnym, często naprawdę hujowym losem, niż powiedzieć “A tak, zjebałem/am. A teraz sam/a to naprawię”. Nie, to jest już za trudne. Za trudno im przyznać się do błędu i za trudno wziąć się do działania. Łatwiej powiedzieć “to nie moja wina”. Ok. Ale czy naprawdę łatwiej jest później gnić w takim stanie rzeczy przez kolejnych kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat?? Ja mam wrażenie, że na takie rzeczy nie decydują się ludzie słabi. Ja mam wrażenie, że to kosztuje jeszcze więcej poświęcenia, niż walka o sukces i marzenia…

zachod (1 of 1)

A teraz przykład z życia wzięty i opowiem go tylko dlatego, że chcę abyście wiedzieli jak kończą ludzie, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje życie:

W naszej firmie często robimy coś takiego jak zamiany z ludźmi, którzy są zadłużeni i z wyrokiem eksmisji na karku. To, co im oferujemy, to spłata ich zadłużenia i nowe mieszkanie na start (oczywiście w zamian za ich dotychczasowe mieszkanie). Oczywiście są to znacznie mniejsze mieszkania niż te, które dotychczas posiadali i przeważnie w gorszej okolicy – nie mniej jednak, gdyby nie my – Ci ludzie wylądowaliby na ulicy!! Ew, przy odrobinie szczęścia, w zagrzybiałych suterynach w jakimś pijackim sąsiedztwie. Dzięki nam mają jednak możliwość zacząć wszystko na nowo – tak naprawdę dostają czystą, białą kartkę. Nowy start w życiu! I wiecie co? Wszyscy, absolutnie wszyscy – bez wyjątku – nas nienawidzą. Dlaczego? Bo nie potrafią kurwa wziąć jebanej odpowiedzialności za swoje życie!!

Ja przepraszam bardzo za te przekleństwa, ale aż mi się w dupie gotuje, jak dochodzą mnie takie słuchy (a dzisiaj właśnie znowu doszły…), że ktoś nam tyłek obrabia i od oszustów wyzywa. A prawda jest taka, że gdyby Ci ludzie nie uciekali od odpowiedzialności, to nigdy nie mieliby takich problemów. Ale nie, oni kurwa wolą obwiniać wszystko i wszystkich – rząd, za prawo do eksmisji, los, za swoje problemy i nas, bo to w nasze ręce przechodzą ich mieszkania… Ale nie widzą tego, że to oni sami nie płacili swoich rachunków, nie spłacali swoich pożyczek i chlali na umór, zamiast szukać rozwiązań. Zamiast dogadać się z komornikiem – woleli udawać, że nie ma ich w domu, a zamiast spłacać swoje długi – woleli palić polskie papieroski i pić najdroższą coca-colę. Do pracy też się chodzić nie chciało, bo przecież 500+ ciągnąć łatwiej… A jak już problemy narosły i spółdzielnie się za nich wzięły – to “skrzywdziło” ich państwo lub los. Ot, takiego “pecha mieli”…

I tu właśnie wkraczamy my – całkiem świadomie, bowiem z takiego dna społecznego sami się wywodzimy i doskonale rozumiemy mechanizmy tych ludzi. Nie jesteśmy winni za ich niepowodzenia, ale oferujemy im rozwiązanie – pomoc. Spłacamy długi, dajemy nowe mieszkanie, czystą kartkę – nowe życie. Mogliby zacząć wszystko od początku, ale… Zamiast to robić, wolą się skupiać na tym, jak my ich wykorzystaliśmy. Jak się na ich nieszczęściu dorobiliśmy. Wolą robić z nas oszustów i złodziei, byleby tylko zrzucić na kogoś winę i odpowiedzialność. Przecież, to, że mieszkają teraz w gorszych warunkach, że stracili, że tak powiem, cały dorobek swojego życia nie jest oczywiście ich winą. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że szczekać to oni zaczynają dopiero po przeprowadzce, dopiero wtedy jak wszystkie ich długi są spłacone. Nigdy nie zdarzyło się, by ktoś miał do nas jakieś pretensje jak potrzebował pomocy. Te wszystkie akcje zaczynają się dopiero po tym, jak wszystkie ich problemy zostaną rozwiązane. Jak kończą się pieniążki i znowu trzeba “powrócić do normalnego życia”…

I tu zaczynają się schody. Bowiem ktoś, kto nigdy nie brał odpowiedzialności za swoje życie nie weźmie go i teraz. Nie dlatego, że nie może – dlatego, że nie chce! Przecież to takie trudne przyznać się – “a tak, zjebałem”. Wolą całe życie się wypierać, tylko nie widzą, że sami marnują sobie tym życie. Tak długo, jak długo obwiniają otoczenie, rodzinę czy los. a przecież odmiana losu leży w ich rękach! Wystarczyłoby przyznać się do winy i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.

Odpowiedzialność czyli “moje życie zależy tylko ode mnie”. “To ja tworzę większość swoich problemów, a nawet, jeśli zdarzyło się jakieś nieszczęście niezależne ode mnie to ja mogę je rozwiązać. Nawet jeśli nie umiem – mogę poszukać pomocy. Mogę się przyczynić min. w 95% do tego, jak wyglądać będzie moje życie. Nie zmienię przeszłości, ale od dziś, od tej właśnie chwili mogę świadomie wziąć odpowiedzialność za swoje życie i… zmienić je”.

Powinniście wiedzieć, że żadna porażka ani żaden sukces nie są czymś, czego można doświadczyć z dnia na dzień. Porażka to tylko suma wielu zaniedbań tak samo jak sukces jest sumą wielu poświęceń, wyrzeczeń i ciężkiej pracy.

Kolejną rzeczą jest to, że ludzie nie patrzą długoterminowo – wolą tylko tu i teraz. Być. Mieć. Ale tu i teraz. Mają złudne przekonania, że kiedyś będzie kiedyś i “zobaczymy co przyniesie los”. A los przyniesie dokładnie to, do czego zmierzamy. Będzie wynikiem tego, co teraz sumujemy. Ty sam zdecyduj, czy będą to ucieczki i zaniedbania, czy poświęcenia i ciężka praca… Sukces czy porażka?

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

8 comments on ZACZNIJ BYĆ ODPOWIEDZIALNY!

  1. Branie na siebie odpowiedzialności jest bardzo niekomfortowe i nic dziwnego, że wielu ludzi przed tym ucieka. Ty bardziej, gdy chce się być postrzeganym za osobę nieomylną i niebłądzącą. Nigdy. Zero porażek, powinięć nogi, złych decyzji. A gdy coś się zdarzy, to faktycznie należy winą szybko obarczyć kogokolwiek. Byle nie ja. Bo to przecież nie ja, prawda? Lubimy uciekać od odpowiedzialności i być lekkoduchami. Oj, lubimy.

  2. kapi pisze:

    Wchodzę na Waszego bloga od kilku miesięcy i moim zdaniem to najlepszy wpis, jaki do tej pory tu przeczytałem. Mam wrażenie, że kwestia odpowiedzialności za własne życie jest w polskim społeczeństwie tematem tabu. Przykładów nie trzeba daleko szukać: frankowicze, oszukani w aferze Amber Gold czy biedaczki ze „Sprawy dla reportera”… Jakoś tak przypadkiem gdy sprawy te są nagłaśniane w mediach cytuje się wypowiedzi poszkodowanych, apeluje się do państwa o pomoc ale nie mówi się o tym, że ci ludzie przeważnie sami są winni swojemu położeniu. Zgadzam się z Tobą, że jest mała szansa że ktoś weźmie za siebie odpowiedzialność w przyszłości, jeśli przez całe życie nie miał odwagi tego zrobić. Tym bardziej, że żyjemy w państwie, które traktuje dorosłych jak dzieci, że wychowaliśmy się w mentalności gdzie publiczne przyznanie się do błędu nie jest aktem odwagi, lecz frajerstwem.
    Życzę dużo cierpliwości do ludzi i powodzenia :-)

    • Patrycja pisze:

      Dokładnie tak samo pomyślałam. Często ludzie litują się nad ludźmi z nagłośnionych spraw i mówią: „Zobacz jak go oszukali!” I nikt nie powie: „To nie widział co podpisuje?”. Moim zdaniem to czy jesteśmy odpowiedzialni za własne czyny wynika z obserwacji najbliższych, nawyków, społecznej akceptacji. Na szczęście odpowiedzialności można się nauczyć w prosty sposób – podejmując decyzję o tym, żeby żyć odpowiedzialnie.

  3. Kubak pisze:

    Macie racje, i jesteście niesamowici, jakże irytujące jest ciągłe narzekanie i obwinianie rządu, pracodawcy i wszystkich dookoła, przecież tak jest łatwiej, zamiast ruszyć swoje tłuste dupsko sprzed kanapy.

    Miezy innymi też powinienem wziąć życie w swoje ręce, i co zrobiłem? zacząłem rozwijać, oraz prowadzić swojego bloga ;)

    Tak, mam 20 lat, ale dzieciaka jeszcze nie!( aaa jeszcze nie zaliczyłem żadnej dziewczyny, to pewnie tych dziewczyn, ludzi, pogody, pieniędzy, na pewno :( :( życie nie ma sensu) hehe

    Pozdrowionka, jesteście wielcy, pamiętajcie o tym!

  4. Maryy pisze:

    Smutne, ale prawdziwe. Ludziom często zwyczajnie brakuje odwagi, by przyznać się przed sobą, że źle zrobili. Wolą pozostać w swoim bezpiecznym przekonaniu, że dobrze robią, bo w innym przypadku mogłaby ucierpieć ich wysoka samoocena.
    Wpis bardzo ciekawy i dający do myślenia :)

  5. Krystian pisze:

    ciężko z tym w dzisiejszych czasach, tylko słychać jak stare babki gadają, że emerytura mała i chcą by ktoś im ustąpił miejsca w autobusie, nie liczą na siebie tylko ględzą i widać ich nieszczęśliwe twarze w autobusach, wtedy wiem, że warto ciężko pracować by nie skończyć jak one. Raz pamiętam właśnie jak jakaś babka wysadziła się do mnie, że siedziałem w tramwaju i miałem troche wysadzone nogi na zewnątrz, a ona tak wolno człapała i miała problem by mnie ominąć, takie smutne i złe na wszystko, zapraszam do siebie http://www.krystianwojtowicz.pl

  6. Frezy pisze:

    Mocne słowa, ale prawdziwe i celne. Prawda jest taka że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie, a doszukiwanie się przyczyn własnych porażek u innych, jest drogą bez celu.

up