ŻEGLUGA, ŻEGLARSTWO CZY JACHTING? NASZE NOWE WYZWANIE!

24 maja 2018 20:02 3 1365
jak_wyrobic_patent_zeglarski_zeglarza_jachtowego_jachting_zeglarstwo (1)

Wizja jachto-tripowania po raz pierwszy przemknęła mi przez myśl 2 lata temu. Wydawała mi się – i zresztą wydaje do tej pory – ekscytującą alternatywą dla tradycyjnie już przez nas organizowanych road tripów. Zamiast dróg – woda, zamiast kół – żagle i ten wiatr kołyszący do snu… Swoboda i niezależność – choć w kompletnie nowym wydaniu… Już czuję ten zew przygody, a Wy Kurczaczki?  :-D

Niestety w życiu – jak to w życiu – to co nieznane, wydaje się nam trudniejsze, niż w rzeczywistości jest :-P I często przez takie głupie przekonania zwlekamy zbyt długo… Ale nad nami chyba naprawdę czuwa jakiś dobry Anioł Stróż i zniecierpliwiony naszym biernym czekaniem podesłał okazję wprost na tacy – podesłał YACHTICA :mrgreen: Nie musieliśmy się zastanawiać 2 razy… Okazje są okazjami dlatego, że trwają chwilę – i jeśli ich nie wykorzystamy – ktoś sprzątnie nam je sprzed nosa :-P Zgodziliśmy się od razu. W ciemno. Bez znajomości branży, nie wiedząc nawet dokładnie czym to będzie smakować… Hmm. Żyje się raz, czyż nie? I tak zostaliśmy ambasadorami YACHTIC :-P

Lekcja 1 – Żegluga? Żeglarstwo? Czy Jachting?

Wszystko zaczyna się od pytania – czym właściwie różni się żegluga, żeglarstwo i jachting? I co nas tak naprawdę interesuje?

ŻEGLUGA – to po prostu transport wodny

ŻEGLARSTWO – jest rodzajem sportu albo turystyki, choć takiej turystyki nastawionej na wyzwania i przygody raczej  ;-)

JACHTING – oznacza typowo wypoczynkową formę wyjazdów, w której unika się raczej trudnych wyzwań i niebezpieczeństw [takich jak np. pływanie nocą, czy znacznego oddalania się od portów] ;) I to właśnie ten rodzaj “pływania” interesuje nas najbardziej  :-P

jak_wyrobic_patent_zeglarski_zeglarza_jachtowego_jachting_zeglarstwo (3)

Lekcja 2 – Kurs żeglarza jachtowego

Naszym pierwszym krokiem – w ramach wspomnianego ambasadorstwa – jest uzyskanie patentu żeglarza jachtowego. To pierwszy stopień, takie prawo jazdy kategorii A. Oczywiście nie jest to w żaden sposób wymagane! Jeśli masz ochotę zorganizować taki rejs – nie musisz mieć żadnego patentu, ani umiejętności… Zawsze możesz wyczarterować jacht ze skipperem, ale przecież nas znacie… Miniomki nie odpuszczają takich okazji! Własne prawko na pojazdy wodne to nie tylko wielka satysfakcja – również wielkie możliwości  :mrgreen: [Tak, też już sobie wyobrażam nasze wspólne rejsy :mrgreen: ]

KURS ŻEGLASKI – bo innej formy nauki nie ma – ma zaledwie 3 etapy i pierwszy z nich – tak dokładnie ten, który teraz robimy – można zacząć już od 14 roku życia!! To nie jest żadna filozofia… Po prostu musisz nauczyć się podstawowych zwrotów, takiego żeglarskiego słownika… Poznasz czym jest sztag, achtersztag, szekle czy wanty. Poznasz rodzaje żagli, dowiesz się kiedy ich używać, jak zakładać, opanujesz też podstawowe manewry na żaglach – takie jak zwrot przez sztag czy zwrot przez rufę  ;-) Nauczysz się ostrzyć i odpadać, wybierać i luzować, odchodzić od koi, parkować, cumować a nawet wyławiać człowieka za burtą [i to w sumie jest cała najważniejsza podstawa]. Ach, no i jeszcze znaki! Na wodzie też istnieją przepisy  ;-) I trzeba się do nich stosować! [Całe szczęście, jest ich znacznie mniej :-P ]

jak_wyrobic_patent_zeglarski_zeglarza_jachtowego_jachting_zeglarstwo (4)

Ile to potrwa? Możliwości na zrobienie takiego kursu są dwie:

  1. Możesz tak jak my – wybrać intensywny kurs 6-dniowy,

  2. Albo standardowy kurs 14-18 dniowy, w cyklach weekendowych.

Wszystko zależy od Waszych możliwości… Bez wątpienia im więcej czasu tym lepiej, ale jeśli go nie masz – też nie ma się czego obawiać! Po 3 dniach zaczniesz kumać klocki, po 6 wejdzie Ci w nawyk! Wszystkie zawiłe słówka staną się jasne, a jacht zacznie się Ciebie słuchać! Serio! Możesz mi wierzyć! Skoro byłam to w stanie opanować – bojąc się prowadzić zwykłego auta na drodze  :-| – to z pewnością może zrobić to każdy!  :lol: A potem pozostaje już tylko ćwiczyć jak najwięcej… Tylko praktyka pozwoli wam nabrać doświadczenia, a to właśnie doświadczenie sprawia, że rzeczy “na pozór niemożliwe – okazują się po pewnym czasie możliwe – jeśli tylko nie ustajesz w wysiłkach :mrgreen: ” Im więcej godzin na to poświęcisz – tym prostsze się stanie!

Ile kosztuje taki kurs? Gdzie go można zrobić? My go robiliśmy w Katowicach, w 10 HDZ, ale możliwości są prawie nieograniczone! Oczywiście nie da się tego zrobić w górach  :-P ale przy każdym większym zbiorniku wodnym działa jakaś Drużyna albo Klub Żeglarski. Ceny się różnią. W zależności od czasu trwania, sezonu, dodatkowych udogodnień – jest to zazwyczaj między 800 a 1600zł. Egzamin i patent są dodatkowo płatne – ok. 300zł. Jak widać można zrobić to o połowę taniej niż kurs na prawo jazdy…

jak_wyrobic_patent_zeglarski_zeglarza_jachtowego_jachting_zeglarstwo (2)

Co o tym myślicie? Czy takie wodne przygody Was pociągają? Czy chcielibyście ruszyć na wspólny rejs? A może już macie takie przygody na koncie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!! [I trzymajcie mocno kciuki – bo już za 10 dni… EGZAMIN!! :O

PRZYGODA ZACZYNA SIĘ DZIŚ!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Odpowiedz na „Magda | Dobrze podróżowaćAnuluj pisanie odpowiedzi

3 comments on ŻEGLUGA, ŻEGLARSTWO CZY JACHTING? NASZE NOWE WYZWANIE!

  1. Fajna opcja podróżowania. Podoba mi się analogia do roadtripów. Na jachcie nigdy nie pływałam, ale byłam kiedyś na tygodniowej wycieczce tzw. housebotami po Żuławach Wiślanych. Naprawdę ciekawe doświadczenie.

  2. Alicja pisze:

    Hej! Niestety muszę powiedzieć, że ktoś Wam zrobił bardzo dużą „żeglarską krzywdę”. Nie ma możliwości nauczyć kogoś żeglowania w sześć dni – to zwykłe naciąganie, na którym traci się czas i pieniądze, a jeszcze stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa na wodzie, bo osoby po ukończeniu takiego kursu są przekonane, że potrafią prowadzić jacht. Mówię to jako instruktor z wieloletnim doświadczeniem, szkolący na wszystkie stopnie, oraz kapitan na rejsach po śródlądziu i morzach.

    To tak, jakby ktoś zrobił 10-cio godzinne szkolenie praktyczne na prawo jazdy dla tych, którzy chcą tylko dojeżdżać autem do pracy max 3 km i zawsze po tej samej trasie, więc wystarczy nauczyć się, jak się poruszać po drogach/skrzyżowaniach/rondach na niej się znajdujących. Czyli w praktyce umiałoby się ruszać i skręcać. A co, kiedy będzie remont, dzieciak wybiegnie za piłką na drogę, ulica się pokryje lodem lub zderzą się przed nami auta? Kierowca nie miałby pojęcia, jak zareagować, bo został przygotowany wyłącznie na robienie standardowych 2 x 3km dziennie i nic więcej. Nie potrafiłby podjąć działania, bo nie miałby nawyków. Nie można wyrobić dobrych nawyków w sześć dni, to niemożliwe.

    Przykładowo? Na każdym z Waszych zdjęć sternik siedzi w niewłaściwym miejscu. Ogranicza sobie pole manewrowe, uniemożliwiając natychmiastowe wychylenie steru, a tym samym w nagłej sytuacji (np. pływak wynurzy się Wam zaraz przed dziobem) będzie potrzebował dodatkowego czasu na reakcję, co pływaka może kosztować od solidnego guza, poprzez utratę przytomności po utonięcie. Można powiedzieć, że to przecież zdjęcia w sytuacji, kiedy w ogóle nie wieje i nikogo innego nie ma na akwenie… ale tak powiedzą tylko ignoranci nie doceniający znaczenia nawyków. Sternik powinien na każdym jachcie, w każdej sytuacji i manewrze tak sobie układać własne ciało i rozporządzać miejscem, żeby mógł natychmiast wykonać każdy manewr, i wszystko widzieć. To nic, że załodze jest niewygodnie gnieździć się pod masztem – jak nie pasuje, to niech zostaną na brzegu. Sternik odpowiada za bezpieczeństwo, nie za wygodę załogi.

    Nie piszę tego, żeby się czepiać, ale tragiczne jest to, co się wyprawia w szkoleniach żeglarskich, i co potem dzieje się na naszych jeziorach. Bardzo bym chciała, żeby ludzie tacy jak Wy promowali je od tej dobrej strony, a nie tej popularnej „na skróty”. Rozumiem, że czasami brak kasy i czasu, ale… Żeglarstwo jest niesamowite, w wietrze i wodzie można się zakochać. Nie neguję zupełnie Waszego szkolenia, nie było mnie na nim, nie wiem, czego Was nauczyli. Gdybyście mieli kiedyś ochotę „się sprawdzić” lub dowiedzieć czegoś więcej – dajcie mi znać. Absolutnie nie chcę Was naciągać na szkolenie i tym podobne, po prostu w myśl zasady, że żeglarze (a co dopiero żeglarze, którzy są podróżnikami!) sobie pomagają, może kiedyś zwyczajnie popływać razem:) Uwielbiam dzielić się tym, co wiem, w dodatku kiedy mam pewność, że ktoś zrobi z tego użytek, będzie dzięki temu realizował marzenia i spełniał pasje. Wszystkim tego życzę!

    • Vicky pisze:

      Generalnie zgodzę się co do tego, że to ryzykowne. My sami nie czujemy się ani trochę pewni na wodzie i sami byśmy jeszcze nie wypłyneli w rejs :P ale z jakiegoś powodu PZŻ dopuszcza taką formę egzaminów…

up