Życie nigdy nie będzie już takie samo…

19 grudnia 2017 17:42 0 4552
dzidek

Co czuje matka, która traci swoje dziecko? Jak dalej żyć, kiedy wszystko traci sens? Jak się pozbierać po tragedii, która zmienia wszystko? Życie nigdy nie będzie już takie samo… 

Kochany Dzidusiu!

Nie mogę uwierzyć, że już Cię z nami nie ma…

Jeszcze tak niedawno ganiałaś za patykami, kopałaś doły i bawiłaś się ze swoją siostrą. Czule nas przytulałaś, na łóżku się rozpychałaś i uszka nam wszystkim wylizywałaś… Chyba miałaś na ich punkcie obsesję, tak samo jak obsesyjnie kochałaś wszystkie piłeczki. Lubiłaś rozszarpywać misie, a od biedy poduszki, ale Twoje malutkie ząbki nigdy nie miały siły ich przebić… Za to aż nadto świetnie szło Ci niszczenie butów i wszystkiego co pozostawało w zasięgu Twojego jakże ograniczonego wzroku…

Nie potrafię sobie wyobrazić, jak to jest widzieć świat z Twojej perspektywy. Tak niskiej, nikłej, wątłej, narażonej na cały ten wielki, zewnętrzny świat! Ci wielcy, niebezpieczni ludzie, którzy nieraz Cię rozdeptywali… Te wielkie, niebezpieczne rowery, które omijałaś szerokim łukiem… Głośny i przerażający odkurzacz, od którego uciekałaś… I te najgorsze… Samochody. To właśnie ich najbardziej się bałaś… I przewrotność to losu, że za ich sprawą się ze światem rozstałaś…

Nie mogę uwierzyć, że już Cię z nami nie ma! Że gdy wrócę do domu, nie przywita mnie moja mała Torpeda! Nie wskoczysz mi w ramiona, nie obsypiesz pocałunkami… Nie wtulisz swojej maleńkiej główki w moje ciało, nie zaśniesz na moich kolanach… Nigdy już nie zobaczę jak bawisz się z Damianem ani jak ganiasz się z Sunią na dworze! Jak pogryzasz jej pięty, jak ciągniesz za ogon, jak prowokujesz ją do walki… Nie zobaczę Cie zazdrosnej, kiedy próbujesz przejąć uwagę ani tego  jak z anielską cierpliwością wszystko Ci ta Twoja siostra odpuszcza. Nie zobaczę jak latasz w powietrzu kiedy bawisz się z tatusiem ani jak rozwiązujesz mu ciągle sznurówki byleby tylko został w Tobą w domu… Nigdy już nie zobaczę Cię w akcji, jak tamtego dnia z Labladorem – pamiętasz? Był z 5x większy od Ciebie a Ty się na niego rzuciłaś jakbyś pewna była swojej wygranej… Nigdy już Cię nie zobaczę takiego dumnego i odważnego, nigdy nie rozbawi mnie już Twoje przerośnięte ego…

13249834_952773778124848_924261311_n-horz

Ten Twój charakterek… pokochałam od pierwszego dnia! Kiedy Cię tylko ujrzałam… od razu wiedziałam!! Od razu, że będziesz moja!! To był zimny, październikowy wieczór. Pojechaliśmy w interesach do znajomego, z którym nie widujemy się właściwie nigdy(!), ale coś wtedy sprawiło, jakieś przeznaczenie na pewno, że się tam zaleźliśmy tego dnia! I zobaczyliśmy Cię… Maleńką, włochatą i niesamowicie ruchliwą kulkę. Urzekłaś nas od pierwszego wejrzenia! Twoje drobniuteńkie ciałko… przesłodkie oczęta… i ten niesamowity upór, determinacja, byleby tylko być z człowiekiem!

Mieszkałaś na dworze. Byłaś mikrokruszyną na mrozie. Było mi Cie tak szkoda… Ale Ty nie wyłaś, nie skomlałaś, wcale się nad sobą nie użalałaś! Zamiast tego – walczyłaś! Dzielnie i za każdym razem, kiedy tylko uchylały się frontowe drzwi – przemykałaś szybko, niezauważona i już byłaś na moich rączkach taka rozanielona… Pokochałam Cię właśnie wtedy…

IMG_3086-horz

Na szczęście dla mnie nie tylko ja… Okazało się, że jesteś akurat zbędnym balastem i że ów rodzina chętnie Cię odda… Brutalne, ale mam nadzieję, że wyszło Ci na lepiej. Że znalazłaś u nas tę miłość, której tak potrzebowałaś… Ciepły dom, którego wcześniej nie miałaś…

Byłaś małą ruchliwą małpką i niespecjalnie urodziwym kaczątkiem. Śmialiśmy się, że wyrośnie z Ciebie jakiś paskudny wyżeł na nieproporcjonalnie wysokich łapach, ale okazałaś się tak pięknym łabędziem! Pełnym uroku osobistego i urzekającym pieskiem, o wielkim sercu i ogromnej empatii. Okazałaś się doskonała! Jak idealnie z marzeń wyrwana! Maleńka, drobna, piękna i kochana, a przy tym jurna i charakterna, i właśnie przez ten swój charakterek, imię męskie dostałaś! Podobna jak kropla wody do swojej starszej, niespokrewnionej siostry i nawet ta Twoja niedoskonała sierść była doskonała! Trochę jak podłogowa ściera, ale ja serio właśnie takiej chciałam!

12748391_581852528632828_1566506234_n-horz

W tej Twojej słodyczy dało się zatracić… godzinami, dniami, wpatrywać i chłonąć tę słodycz! Samo patrzenie na Ciebie sprawiało tyle przyjemności… a Twój dotyk.. uczucia… to jest nie do opisania! Tyle miłosci w tak małym psie! Boje się, że już nigdy nie zaznam takiej bliskości… Tak czułej, czystej miłości… 

Zawsze wiedziałaś co komu dolega i jak na tę dolegliwość szybko znaleźć sposób. Zawsze umiałaś skutecznie pocieszyć i zarazić pozytywną energią! Nigdy nie chodziłaś smutna, co najwyżej nieraz wkurzona. Ale to szczęście i radość były w Twojej naturze! Zamiast merdać ogonkiem – myrałaś całą dupką! Drżało całe Twoje ciało! Myślę, że Ty nigdy nie odczuwałaś zadowolenia. Raczej osiągałaś pełną ekscytację… I to za każdym razem, kiedy widziałaś człowieka, nawet jeśli to było ledwie po wyjściu kibelka… Wystarczyło zapytać: „Kto jest najsłodszym pieskiem na świecie?” i już cała trząsłaś się jak żelka!

Byłaś takim radosnym dzieckiem… Kochałaś wycieczki, eksplorację świata! Kochałaś przygody! Jak każdy pies zresztą! Pamiętasz jak biegaliśmy po lesie? Jak ganiałaś za patykami? Jak bałaś się wejść do wody? Boże! Nie zdążyliśmy Cię nawet nauczyć pływać! Dopiero 2 sezony zaliczyłaś! Dopiero ledwie łapki moczyłaś! A tak bardzo chcieliśmy Ci tę radość z kąpieli pokazać… Nie zdążyliśmy :( Miałaś z nami pojechać w Bieszczady i na Teneryfę się wyprowadzić… ale nie zdążyliśmy… Nawet się wspólnie domem nie nacieszyliśmy! Tak niewiele czasu nam dano… Tak niewiele życia Aniołku poznałeś… Chciałam Ci dać najlepsze, psie życie na świecie, bo zawsze na to zasługiwałeś… ale zbyt krótkie życie Aniołku dostałeś… 

13649403_1217561141639990_2022677817_n-horz

Byłaś darem od losu! Błogosławieństwem naszym! Od dawna już chcieliśmy mieć drugiego psa, który zapełnił by życie naszej Dei, ale tak naprawdę… tak naprawdę nigdy nie szukaliśmy! Nigdy tej decyzji nie podjęliśmy! Aż któregoś dnia los zesłał nam Cię w prezencie… I wszyscy Cię pokochaliśmy… Jesteśmy wdzięczni za każdy jeden dzień spędzony z Tobą! Z Twoją maleńką, niewinną osobą!

Czasem „Gdzie jest Dziduś?” wołałam i zawsze jak oczy otwierałam, to byłaś coraz bliżej, aż w końcu rzucałaś mi się z jęzorem na twarz! Mój mały, śmieszny szkrab! Taka pocieszna byłaś bardzo. Urocza. Rozczulająca. Miałaś dar do wyzwalania w ludziach dobroci… Do przekazywania radości… Byłaś niesamowita! Bardzo mi Cię będzie brakować! Czuje ze dzięki Tobie byłam bardziej empatycznym człowiekiem. Lepszym, radośniejszym, szczęśliwszym. Boje się, ze bez Ciebie nie będę już tak umiała… Nigdy już pewnie nie zaznam tego rodzaju miłości… Nigdy już pewnie nie zaznam tego stanu radości…. Nigdy już nie obudzę się tak szczęśliwa jak przedtem…

20213771_1892026527490930_1864758350474903552_n-horz

Mój maleńki Dzidusiu! Maleństwo moje ukochane! Moje psiowe dziecko! Miłości moja największa! Cukiereczeku! Cukierniuniu! Słodziedłko moje najsłodsze! Kruszyno! Aniołku! Mój mały, bezbronny Aniołku! Obiecałam chronić Cię przed światem i nie wywiązałam się z tej obietnicy!! Spierdoliłam, tę najważniejszą rzecz w życiu! Twoja maleńka istotka zaufała mi tak bezgranicznie, a ja ją zawiodłam! Zostawiłam w pogoni za marzeniami i nie było mnie przy Tobie, kiedy potrącił Cię samochód… Kiedy zmiażdżył Twoją maleńką miedniczkę i połamał ten mały kręgosłupik. Kiedy się wykrwawiałaś… Kiedy tak bardzo się bałaś… kiedy gasłaś… Kiedy Twoje maleńkie serduszko przestawało bić już w klinice. Umierałaś beze mnie… Zawiodłam Cię… Nie było mnie kiedy tak bardzo cierpiałaś! Kiedy tak bardzo mnie potrzebowałaś…

Nie mogę w to uwierzyć! W ogóle to do mnie nie dociera! Nie rozumiem jak? Nie rozumiem dlaczego? Mój świat runął. W ciągu jednej sekundy moje życie staciło sens…

Ten ból, ten nieustający ból jest nie do zniesienia! Widzę Cię kiedy się budzę i kiedy chodzę spać! Czuje Twoje ciepło… Obejmuję Cię rękoma… Czuję Twoja główkę na mojej szyi, łaskoczący języczek w uchu, nieustannie całuję Twą maleńką mordkę! Głaszczę zwinięte w kłębek ciało! Tulę mocno w swych ramionach! Płaczę…

majówka (1 of 1)-76

Te wspomnienia bolą! Ten ból jest nie do opisania! Ale ja wcale nie chcę zapominać… Wręcz panicznie boje się Ciebie zapomnieć! Tak bardzo mam do siebie żal, że tak niewiele Cie nagrywałam… Że tak mało wspomnień zarejestrowałam… Myślałam, że mam jeszcze sporo czasu, ale nam tego czasu zabrakło…

Nigdy nie podejrzewałam, że tak szybko mi Cię odbiorą! Zawsze tak panikowałam na samą myśl, że kiedyś Was stracę, ale to było takie odegłe, wręcz nierealne…Wciąż nie rozumem dlaczego? Dlaczego Ty? Dlaczego nie dom? Nie firma? Nie Teneryfa? Nie drowie? Dlaczego akurat Ty? Co Ty komu zrobiłeś taki mały i niewinny? Byleś jeszcze dzieckiem! Ledwie dwuletnim, maleńkim pieskiem, miałeś całe życie przed sobą!! Dlaczego życie odebrało nam właśnie Ciebie?!

Nigdy żaden cios w życiu mnie tak nie bolał. Ani wtedy, kiedy mój ojciec mnie porzucił na wiele lat dla alkoholu, ani wtedy, jak moja matka dostała udaru! Ani nawet jak moi bliscy odchodzili… Ostatecznie byli starzy i schorowani i ja na tę śmierć byłam zawsze mniej czy bardziej gotowa… Ale Ciebie… Ciebie odebrano mi tak nagle! tak bez uprzedzenia! tak bez pożegnania! Bez żadnej możliwości zobaczenia Cie ten ostatni raz…

zachod (1 of 1)-51

Ale ja wiem, zdaje sobie sprawę doskonale, że to jeszcze nic, w porównaniu z tym czym przyjdzie się zmierzyć po powrocie do domu… Kiedy już w samolocie zacznę jak zwykle krzyczeć „Do Dzidusia! Do Dzidusia!” i znowu do mnie dotrze, że przecież tam na mnie nie czekasz… Kiedy przed domem wpadnę w ten wielki dół który własnoręcznie wykopałeś… Kiedy przekręcę klucz w drzwiach i nie wskoczysz w moje ramiona… Schylę się i przytulę Twoją siostrę… I dopiero wtedy poznam czym jest ból…

Kiedy nałożę jedzenie do tylko jednej miski… Kiedy rzucę patyka tylko jednemu psu… Kiedy tylko jeden wzrok wyłudzać będzie słodkości… Kiedy zobaczę misia, którym się z Sunią siłowałaś i podusię, którą tak słodko i czule rozszarpywałaś… Twoją żółtą, maleńką miseczkę… Pomarańczową obróżkę… W nocy, kiedy nie będę Cię mogła znaleźć pod kołderką… I za dnia, kiedy nawet po wyjściu z głupiego kibla nie będziesz już czekać na półpiętrze… Kiedy wejdę do samochodu, a Ty nie wskoczysz na moje kolana. Nie podrapiesz mi ud, nie wybrudzisz ubrania. Nigdy już Cię nie wytulę takiego wystraszonego i nigdy też już nie wystraszymy Cię dla beczki… Jak wtedy, gdy Damian po raz pierwszy położył Cię na plecach, zaczął wydawać odgłos piły mechanicznej i udawać, że kroi Cię ręką… Pamiętam jak się wtedy obsrałaś i jak te Twoje wielkie ego calkiem z Ciebie uszło :P Ale potem się wycwaniłaś i od razu stawałaś do walki!

zachod (1 of 1)-49

Walczyłaś dzielnie i do samego końca, i ja szczerze wierzę, że nie poddałaś się tam, w klinice, w ten czwartkowy wieczór. Walczyłaś dzielnie, choć nie miałaś szans. Umarłaś, zostawiając pustkę w naszych sercach. Ból. Cierpienie. Ale i wielką wdzięczność, za każdy dzień spędzony z Tobą! Dałaś nam radość, byłaś światłem życia! Przy Tobie żaden problem nie był problemem, liczyłaś się przecież tylko Ty!

Gdzie ja znajdę takiego drugiego? Gdzie znajdę taką słodycz, która mnie tak pokocha i którą będę umiała tak pokochać ja? Nie mam już szans! Trafić na takiego drugiego jak Ty… Żaden pies nigdy mi Cię nie zastąpi! Damian mówi, że musimy wziąć, żeby Sunia nasza nie była sama, ale ja wcale nie chcę innego psa! Chcę Ciebie! Chcę mojego cudownego Dzidusia! Mojego Aniołka!!! Chcę czuć Twój zapach, widzieć radość, tulić w ramionach, całować i być całowaną! Tyle piękna i niewinności. Tyle radości… W jednym, maleńkim ciałku. W jednej małe osóbce. Było. I uleciało…

14278904_315965472087901_1240798270_n-horz

Nie potrafię się pogodzić… Cierpię… I nie będę ściemniać – odpalam blanta za blantem. Odurzam się, otumaniam. Nie chcę tego czuć… Nie wiem jak dalej żyć! Mój świat się zawalił! Wszystko straciło sens! Na niczym mi już nie zależy… nienawidzę życia za ten cios!

Każdy kąt… każde wspomnienie… Pustka. Nic mi Cie nigdy nie zastąpi Dzidusiu! Moja miłości życia! Mój darze od losu! Moje błogosławieństwo… Odebrano mi! Odebrano mi najcenniejszy skarb! Odebrano mi najważniejsze istnienie! Moje szczęście… Te Twoje małe, słodkie oczęta…

ŻYCIE NIGDY NIE BĘDZIE JUŻ TAKIE SAMO!

page

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

up