23 przemyślenia na 23 urodziny

3 marca 2016 19:23 4 7487

Jakieś trzy tygodnie temu stuknął mi 23 rok mojego życia. Świetny czas na podsumowanie tego jak się zmieniłem i docenić to co udało mi się zdobyć.

Pamiętam jak w gimnazjum mając 15 lat wydawało mi się, że 23 lata to już taki stary wiek i że to jest tak strasznie odległe. A już tyle mam i ten czas tak szybko mi zleciał. Nie chcę wstydzić się swojego wieku. Każdy etap ma w sobie coś pięknego. Nie chcę skupiać się na tym ile wiosen mi uciekło i przez to wprowadzać się w negatywny i smutny stan. Chcę docenić ten czas i go podsumować. A przez tak duży okres wydarzyło się naprawdę wiele.

1. Od ponad 7 lat tworzę szczęśliwy związek z piękną kobietą. Dalej chodzimy na randki, uprawiamy dobry seks i mamy w sobie szczerych przyjaciół. Zawsze możemy o wszystkim porozmawiać. Mając ją przy sobie jestem dużo silniejszy.

2. Od ponad 4 lat jestem właścicielem cudownego owczarka niemieckiego, a od niedawna do rodziny dołączył Dzidunio – terier niemiecki. Nasz kochany czworonog dostał siostrzyczkę i są teraz przeszczęśliwi. A ja uwielbiam patrzeć na tą ich beztroską i szczeniacką zabawę. Psie życie jest takie proste. Jedzenie, spanie i spacer. Posiadanie psów nauczyło mnie odpowiedzialności. Kilka razy dziennie musisz powtarzać tą samą czynność, codziennie.

3. Od ponad 8 lat jestem w biznesie. Handlowałem odzieżą na lokalnych bazarach i internecie. Miałem sklep internetowy z obuwiem damskim i bloga, którego dzisiaj możecie podziwiać. A od ponad 4 lat tworzę firmę DN Nieruchomości, która w roku 2013 – 2015 osiągnęła ponad 1 000 000 zł obrotu.

4. Mam własne 20 m mieszkanie i świadomość tego że zawsze mam do kąt wracać. Nie jestem już od nikogo zależny. Mogę żyć jak tylko chcę.

5. Odwiedziłem ponad 15 państw na świecie. Cudowne uczucie, niektórzy ludzie do 40 roku życia nie lecieli jeszcze samolotem, a ja średnio latam 8 razy rocznie.

6. Spłaciłem długi bankowe. Nie uciekłem od problemu i stanąłem na wysokości zadania. Zawsze piję piwo, które sobie naważę.

7. Przez 3 lata trenowałem piłkę nożną i przez kolejne 3 boks. Grałem w klubie, miałem koszulkę ze swoim nazwiskiem, mecze z widownią i obozy sportowe. Nauczyłem się tam pracy zespołowej. Boks nauczył mnie życia. Nie ważne ile ciosów wyprowadzisz, ważne jest to ile jesteś w stanie otrzymać i iść dalej do przodu. To nie jest sport dla mięczaków. Życie też nie jest dla mięczaków.

8. Stworzyłem relacje rodzinne o których zawsze marzyłem. Ostatnie święta spędziliśmy w 300 metrowym domu tuż nad brzegiem rzeki. To były najlepsze święta mojego życia.

9. Wyprowadziłem się z rodzinnego miasta na drugi koniec Polski. Wylot z gniazda i zmierzenie się z rzeczywistością. Pierwsza praca, pierwsze stancje i tyle dodatkowych obowiązków. Oficjalnie zacząłem dorosłe życie.

10. Po roku w Poznaniu stwierdziłem, że rzucam to wszystko i przeprowadzam się na ciepłą wyspę. Po jakimś czasie zrozumiałem, że nie o to mi chodziło. Pragnąłem przygód i doznawania. Zamknięcie się na małej wyspie jest całkiem fajną wizją życia, ale jeszcze nie teraz. Zbyt dużo świata i kultur jest do poznania, żeby osiadać w miejscu. Dzięki całej tej przeprowadzce nauczyłem się pokory i zrozumiałem, że każda decyzja i każdy czyn niesie za sobą konsekwencje w przyszłości. Dużo mnie to kosztowało i finansowo i moralnie. Ale było warto. Solidna lekcja od życia.

11. Opanowałem sztukę iluzji. Dzięki temu zrozumiałem, że nie ma takiej rzeczy której nie był bym w stanie opanować. Wystarczy poświęcenie i ciężka praca.

12. Miałem blog modowy. Odwiedziłem parę pokazów mody i poznałem celebrycki światek od środka. Odnalazłem się tam i nawiązałem świetne kontakty. Od jednego z gości usłyszałem, że mam zwycięztwo w oczach.

13. Zmieniłem środowisko i styl swojego życia. Z groźnego, łysego człopaka z dzielni zamieniłem się w przystojnego, eleganckiego gościa, który wie czego chce od życia i po to sięga. Nie topi wszystkiego w agresji i nie zieje nią na każdym kroku.

14. Poznałem rozwój osobisty i miałem zaszczyt być na szkoleniu Anthonego Robbinsa w Poznaniu. Nauczyłem się technik i narzędzi dzięki którym każdego dnia jestem najlepszą wersją samego siebie. A zobaczenie Tonego na żywo było spełnieniem moich marzeń. Jest on moim mentorem od samego początku. To jego książkę przeczytałem jako pierwszą i wtedy zajarałem się rozwojem.

15. Przez miesiąc mieszkałem w Tajlandii, w 36 piętrowym apartamentowcu z tarasem na dachu. Od zawsze ciągnęło mnie do tego świata, a ten czas spędzony w takim miejscu dał mi poczuć namacalnie to o czym zawsze marzyłem. Skoro spędziłem tam miesiąc, to musi być jakiś sposób żeby spędzić życie w takich warunkach. Luksus to jest to czego pragnę!

16. Wraz z moją kobietą przez ponad 5 tygodni jeździliśmy po Europie zachodniej. Odwiedziliśmy 8 państw i zrobiliśmy 8 000 km. A ja byłem jedynym kierowcą. Wtedy zakochałem się w podróżowaniu.

17. Zrozumiałem bardziej siebie. Im jestem starszy tym bardziej rozumiem to co jest w środku. Jestem człowiekiem petardą i najpierw działam, a później myślę. Coraz bardziej nad tym panuję i dzięki temu nie pakuję się już w tak duże kłopoty. Zaakceptowałem i pokochałem samego siebie. Przecież z samym sobą spędzam najwięcej czasu.

18. Pokonałem depresję. Przez kilka lat mojego życia nie chciałem żyć i się po prostu męczyłem. Ale to już jest za mną. Słowa depresja nie ma w moim słowniku.

19. Nauczyłem się wdzięczności. Bez tego nic mnie nie cieszyło. Teraz doceniam każdy swój oddech, każdy przeżyty dzień i każdą chwilę z moimi bliskimi. Przede wszystkim doceniam to, że żyję, bo jest wielu 23 latków, którzy leżą na cmentarzu.

20. Nie boję się już śmierci. Wiem, że ona nadejdzie i że pewnego dnia będę musiał zostawić to wszystko co zbudowałem, stworzyłem i czego się dorobiłem. Nie czuję lęku, tak po prostu jest. Zaakceptowałem to. Dlatego wykorzystuję każdą sekundę swojego życia i nie trwonię czasu. Bo nigdy nie wiem kiedy będę musiał stąd odejść.

21. Umiem cieszyć się tym co mam. Kiedyś będąc na wakacjach planowałem już następne. A teraz doceniam teraźniejszą chwilę i potrafię być w stanie obecności. Nie bujam ciągle w obłokach.

22. Dojrzałem i stałem się mężczyzną. Okres beztroskiego dzieciństwa mam już dawno za sobą. Teraz jestem dumny z tego, że dbam o rodzinę, płacę rachunki i jestem facetem a nie pizdusiem, który oddaje wypłatę żonie i później nie ma nawet za co zabrać jej na randkę. Przepraszam oni nie chodzą na randki. Siedzą wspólnie przed TV.

23. Do 30 zostało mi 7 lat. Dokładnie zaplanowałem ten czas. Stworzyłem scenariusz swojego życia i teraz odegram w nim główną rolę. Najbliższe 7 lat będzie emitowane na bieżąco na naszym blogu. Nie zmarnuję ani minuty!

Ciężko jest podsumować całe życie w 23 punktach. Wymieniłem te, które wywarły na mnie największy wpływ. Dzięki tym wydarzeniom jestem tym kim jestem w chwili obecnej. To wszystko mnie ukształtowało i zbudowało. Nie ważne ile mamy lat. Na zmiany nigdy nie jest za późno. Jeśli życie, które prowadzisz nie daje Ci żadnej satysfakcji, a każdy dzień jest nudną,smutną egzystencją to je zmień na takie w którym każdego dnia będziesz chodził z uśmiecham na twarzy i będziesz doceniał to co masz! Nie marnuj czasu, jest to twój bezcenny skarb!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

4 comments on 23 przemyślenia na 23 urodziny

  1. Nevena pisze:

    Świetny wpis. Cudownie czytać tak pozytywne rzeczy. Mam nadzieję, że jeszcze przyjmujesz życzenia: wszystkiego najlepszego:)

  2. weronika pisze:

    Mega motywacja. Podziwiam Wad. Ja mam tyle marzeń ale cos mnie blokuje

  3. Alicja pisze:

    Gdzie znaleźć takiego mężczyznę, oto jest pytanie!
    Trzeba szczerze przyznać, ze wiele spraw jest dla Was łatwiejszych ze względu na obustronne dopasowanie. Oboje nakręcacie się do działania, wspieracie i jesteście dla siebie nagrodą. Nie umniejszając oczywiście indywidualnym zmianom i sukcesom, tak po prostu jest.
    Samemu jest trochę ciężej…

    • Vicky pisze:

      Tak, masz rację mówiąc, że we dwójkę nam łatwiej. Ale tylko tak w połowie 😛 😉 Owo “dopasowanie” i znalezienie wspólnego języka zajęło nam jakieś 6 lat i to była naprawdę ciężka praca włożona w ten związek (eraz już jest trochę łatwiej, ale ten proces trwa nadal) 😛 Staramy się po prostu tworzyć go bardzo świadomie, w oparciu na szczerych rozmowach i jasno stawianych regułach. Na kompromisach. A to wcale łatwe nie jest. Wręcz przeciwnie – często musimy zwracać uwagę na potrzeby tej drugiej osoby,a bywa, że wchodzą sobie one w paradę. I co wtedy? Jedno z nas musi się poświęcić dla drugiego… A co do słów “Oboje nakręcacie się do działania, wspieracie” – to też tak 50/50, bo często namawiamy się nawzajem do złego. Np. do tego, żeby odpuścić sobie siłownię i pójść na sushi… Haha. Albo, żeby dłużej pospać… I generalnie na końcu i tak testowana jest nasza własna siła woli… 😉

up