Asian Trip + (podsumowanie)

17 listopada 2016 19:32 0 2961

Dawno tego nie robiłam… Nie pisałam w sensie. I nie bardzo wiem, jak teraz zacząć…

Od przeprosin może? Bo to nie ładnie tak, nie pisać, nie dzwonić 😛 Trochę popłynęliśmy na tym podróżniczym haju i nie chciało nam się nawet odpalać laptopów. Wszystko tak na szybko, łapczywie, staraliśmy się czerpać każdą chwilę, zwiedzać, smakować, błądzić, przypatrywać się i odpoczywać. Z daleka od Polski i względnie szarej rzeczywistości, która dzisiaj już niestety przypomniała nam, że mamy też obowiązki. Ale niektóre całkiem przyjemne 😉

A więc skoro koniec już, to i od końca zacznę (deja vu?), od podsumowania 🙂

qweversion2

Pamiętacie, jak blisko rok temu zapowiedzieliśmy, że wyruszymy w długą i daleką podróż? No cóż, nie wyszło to do końca tak, jak chcieliśmy, bowiem realizujemy na boku jeszcze jeden wielki cel (o którym niebawem nieco więcej :P), ale częściowo założenie zrealizowaliśmy -> dotarliśmy z Pekinu do Australii 😀 Przez Malezję, Indonezję, a przy okazji zaliczyliśmy Londyn przy powrocie. W sumie 5 państw na 3 kontynentach w 44 dni…

qwer

Każde z nas miało ze sobą tylko jeden plecak (śmiem twierdzić idealnie zapakowany :P), tak by ograniczyć koszta bagażu rejestrowanego i bardziej nawet po to, by zmaksymalizować swobodę poruszania się pomiędzy destynacjami…

Podróżowaliśmy samolotami, pociągami, autobusami, albo wynajętym skuterem. Przemierzyliśmy w tym czasie prawie 40.000km, podziwiając piękno tego świata i zwyczajem nim rządzące. Pokonując swoje mentalne ograniczenia i stawiając czoła wyzwaniom, ucząc się, radząc, poznając i smakując różnice kulturowe zmieniające się na różnych długościach i szerokościach geograficznych oraz zastanawiając się nad potęgą dzisiejszych Chin i szczęściem prostego życia na Bali. Próbując zrozumieć znaczenie kobiet w muzułmańskiej Malezji albo odpowiedź na pytanie, JAK Brytyjczycy zdominowali taki kawał świata?? Wszkaże w Australii nadal oddają hołd królowej Elżbiecie II…

qwert

Przy okazji były też fantastyczne doznania, piękne widoki i nowe, czasem zaskakujące smaki. Były też romantyczne randki, nowe, ciekawe znajomości i oczywiście spełnione marzenia – jak te selfie z kangurem 😉 Były też straty… W połowie pobytu na Bali fala zalała nam sprzęt i aparat niestety nie przetrwał próby… Także straciliśmy możliwość dalszego kręcenia i fotografowania… Całe szczęście mieliśmy w zapasie opcję GoPro + iPhone 😉 I jakoś poszło… A co dalej z życiem aparatu to się okaże w niedalekiej przyszłości…

Trzymajcie kciuki!

qwerty

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

up