Bilet w jedną stronę

12 lipca 2015 13:17 3 5686
bilet w jedną stronę

Bilet w jedną stronę czyli post o tym jak spakowaliśmy walizki i przeprowadziliśmy się na… Teneryfę! Gdzie, co, jak i dlaczego?

Nadszedł już ten czas. Czas, by zdradzić Wam nasz #TheBiggestDreamOfMiniomki 🙂 A więc… Moi Kochani, strzelaliście że pojedziemy do USA, albo w podróż dookoła świata. Ktoś nawet obstawiał Afrykę. I nawet ten ktoś miał trochę racji, bo do Afryki nam teraz bliżej niż do Europy 🙂 Tyle, że nikt z Was od początku nie miał możliwości odgadnąć celu tej podróży, bo tak naprawdę nie do końca jest to podróż. Trochę świadomie wprowadziliśmy Was w błąd (chcieliśmy zrobić Wam niespodziankę!). To nie podróż – to przeprowadzka. A dokładniej – bilet w jedną stronę.

Bilet w jedną stronę

Gdzie? Wybraliśmy Teneryfę, bo…

Zawsze marzyliśmy, by zamieszkać na gorącej wysepce (z naszej listy marzeń). Nie żadna Anglia czy Niemcy, bo tam podobno “jest kasa”. Dla nas od kasy ważniejsze są marzenia. A dokładniej gorące miasto nad morzem (w naszym przypadku oceanem), gdzie przez cały rok jest ciepło, świeci Słońce i nie ma zimy. Juuhu! Żadnych zimowych kurtek, czapek, szalików ani rękawiczek. Nigdy więcej! Do tego loty do Polski są dość dogodne, a hiszpański podobno bajecznie prosty 🙂

wyspy

Co planujemy dalej?

Sami do końca tego nie wiemy. Nigdy na Teneryfie nie byliśmy i nawet nie wiemy, czy nam się spodoba. Nie wiemy, czym będziemy się zajmować i jak zarabiać. Póki co mamy mieszkanie na miesiąc i żadnych perspektyw na przyszłość. Ale wiemy jedno – marzenia są po to, by je spełniać. Jeśli nam się spodoba to znajdziemy mieszkanie i ściągniemy pieska. A jeśli nam się nie spodoba – pojedziemy dalej. Może na inną gorącą wyspę a może wrócimy na kontynent, ale raczej nie wrócimy do Polski. To nie znaczy oczywiście, że z Polski rezygnujemy w 100%. Nadal kręci się tam biznes, nadal mamy tam rodzinę, przyjaciół i wiele ciekawych możliwości. Nadal przecież zamierzamy prowadzić bloga i udzielać się w blogosferze. Może trochę trudniej będzie żyć tak na dwa państwa, ale jeśli taką cenę mają marzenia to jesteśmy gotowi ją zapłacić.

Nadal zamierzamy też podróżować. Na początek spodziewajcie się Teneryfy i pozostałych Wysp Kanaryjskich. Może Afryki, bo tu mamy blisko, a może nawet podroży dookoła świata w niedalekiej przyszłości. Jeśli bowiem poradzimy sobie tutaj teraz, to poradzimy sobie zawsze i wszędzie.

Pierwsze chwile zwiątpienia

A łatwo na pewno nie będzie. Już nie jest! Już mamy pierwsze chwile zwątpienia – w końcu znowu wszystko zaczynamy od początku. Wszystko co mieliśmy, czego już się dorobiliśmy – musieliśmy pozostawić. Przylecieliśmy tu ledwie z jedną walizeczką, całkowicie w ciemno i całkowicie bez zaplecza. Nasze mieszkanie, w którym wynajęliśmy pokoik okazało się totalną ruiną (ale o tym napiszę w osobnym poście) i pierwszy odruch kazał nam wracać. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo… 

Dlatego Robaczki, dopiero teraz będziecie mieli okazję zobaczyć nas w akcji. Zobaczycie jak radzimy sobie z trudnymi początkami, z wyzwaniami, z gorszymi chwilami. Jak dzień po dniu będziemy zadomawiać się w nowym państwie, uczyć języka czy zarabiać pieniądze. Jak będziemy zmieniać nasze życie. I jak za parę lat wylądujemy w NY albo LA 😀 Ale przede wszystkim i jak zawsze będziemy ładować Was dużą dawką pozytywnych emocji 🙂

PS A teraz śmigamy na miasto, porobić w końcu jakieś zdjęcia!

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

3 comments on Bilet w jedną stronę

  1. Agol pisze:

    Powodzenia Miniomki! Trzymam kciuki i liczę na obszerne relacje 😀

  2. dominikalicious pisze:

    super! powodzenia 🙂 hiszpański rzeczywiście – łatwy 😀 mój chłopak się właśnie od niedawna uczy, bo od września zamierzamy mieszkać w Hiszpanii 😀

  3. Nieznajoma pisze:

    Gratuluję odwagi i trzymam kciuki!

up