Czego powinniśmy się uczyć od Kanaryjczyków?

17 lutego 2016 17:15 2 4830

Tak, Kanaryjczyków. Nie Hiszpanów. Bo Kanaryjczycy czują się w większości odrębną nacją i całkiem znacznie zresztą różnią się od Hiszpanów kontynentalnych. Chcesz wiedzieć jak i dlaczego?

Oczywiście nie powiem Ci dlaczego i nie dlatego, że nie wiem (bo tak się składa, że wiem), ale myślę, że to zbyt długi i obszerny temat jak na jednego posta. Zresztą nie jest ważne dlaczego. Ważne jest jacy są i czego możemy się od nich nauczyć!

Mentalność przeciętnego Kanaryjczyka opisałabym na raczej spokojną, otwartą i powiewającą optymizmem. Oczywiście nikt nie jest taki sam, ale jest kilka cech wspólnych chyba dla każdego i trzy z nich wydają mi się być na tyle znaczące, że chciałabym je Wam przybliżyć. A są to mianowicie:

_DSC5523

UMIEJĘTNOŚĆ CELEBRACJI KAŻDEJ(!) CHWILI

Życie to zlepek wielu „krótkich momentów, cudowych chwil czy przykryk incydentów” jak śpiewał ś.p. Magik. Ale wydaje mi się, że mało kto o tym w Polsce pamięta. Niestety. Ludzie jadą na autopilocie – praca – dom – dzieci – praca – dom – dzieci. I tak w kółko. Ciągle jest jakieś oby: „oby do piątku”, „oby do wakacji”, „oby to przetrwać”. Ciągle na coś czekamy, a więc przeczekujemy życie. Przeczekujemy czas w pracy, przeczekujemy pogodę (aż przestanie padać/ aż się rozjaśni / nawet upał), przeczekujemy kryzys i kto wie co jeszcze! A Kanaryjczycy?? Oni wiedzą, że praca czy pogoda jest częścią życia. Ok, może to drugie mają całkiem niezłe, ale nie zawsze – a mimo wszystko na ulicach zawsze jest ich pełno. Nikt nie zamyka się w domu, ludzi ciągnie do ludzi. Jeśli nie na świeżym powietrzu, to w kawiarni. I wiecie co? Ja naprawdę rzadko kiedy widziałam, żeby jakiś lokals tam coś jadł. Przeważnie, w 90% przypadków zamawiał tylko coś do picia i krzystał z okazji, by z kimś porozmawiać. I w ten oto sposób brak kasy nie był dla niech wymówką. Zresztą na pierwszy rzut oka widać, że oni wolą BYĆ nie MIEĆ. Oni po prostu postanowili nie rezygnować z życia! Skoro nie mogą czegoś zmienić – akceptują to. I dostosowują pod swoje życie.

_DSC5855

BRAK POJĘCIA STRESU

Wydaje mi się, że akceptacja codzienności życia pociągnęła za sobą zjawisko, jakim jest powszechnie widywany spokój i luz, z jakim podchodzą do życia. Pojęcie stresu właściwie tu nie istnieje. Przecież oni nie gonią za tym, żeby coś mieć jak już wspominałam. „Pośpiech zabija” mówią. To taka ich kanaryjska dewiza na życie. I objawia się wszędzie za pomocą jednego, magicznego słowa – maniana. Maniana słychać na ulicy, przez telefon a nawet w urzędach. Maniana posprzątasz, maniana załatwisz coś w banku. Dla Polaków może być to nieco irytujące, ale dla mnie to właśnie jest piękne. Przecież powinniśmy żyć! Żyć tu i teraz! I nie przejmować się głupotami! Czego nie zrobiłeś dzisiaj zrobisz maniana, bo świat się przecież nie zawali!

Innym zjawiskiem, utrwalającym mnie w przekonaniu, że stres tutaj nie istnieje była obserwacja ich podejścia do pracy. Widok szefa witającego się buziakami ze swoimi pracownikami czy pojęcie sjesty, której de facto na Kanarach nie potrzebują, bo wcale nie jest tam tak gorąco (no i kto teraz nie ma klimy?!). Ludzi wykradających się z pracy na momencik, bo muszą akurat odebrać dziecko ze szkoły albo nasza przygoda z ekspedientką, która do tej pory mnie zadziwia. Otóż chcieliśmy wynająć auto, ale okazało się na miejscu, że gotówki nie przyjmują a my nie byliśmy przygotowani na płatność kartą. Całe szczęście poratowała nas moja teściowa, ale na przelew i tak trzeba było poczekać kilka minut. Trochę się zdenerwowaliśmy, bo za nami niecierpliwiła się długa kolejka ludzi i byliśmy pewni, że (jak to w Polsce) będziemy musieli wrócić na jej koniec i czekać od nowa. A tu BAM! Ekspedientka zamyka okienko i wychodzi na fajka… “Ej no, o co Wam chodzi? Musimy przecież poczekać parę minut…”

_DSC5508

OTWARTOŚĆ

Tak. Ludzie na Kanarach są cudowni. Bezproblemowi, otwarci, uśmiechnięci. Z reguły nie mają uprzedzeń i nie poddają się zbędnym stereotypom. Ok, czasem są temperamentni, ale raczej nie konfliktowi. Nie raz nam się zdarzyło, że ktoś nas o coś upomniał, ale zawsze zaczynając od słów „mi amigo” co znaczy „mój przyjacielu”. Tak też zwrócił Damianowi uwagę pewien policjant, kiedy pracował on (w sumie nielegalnie) na środku deptaka. Grzecznie poprosił go o zmianę miejsca i nie robił mu z tego powodu żadnych problemów. A w Polsce? Podobno ostatnio jakiś człowiek, w dokładnie takiej samej masce, stał na jakimś wiecu i… dostał mandat za zakłócanie porządku!

_DSC5607

Ale Polska to nie Kanary i nie będzie tu takiej atmosfery dopóty, dopóki ludzie się nie zmienią. Żaden rząd nie zmieni prawa, ani żadna szkoła nie wprowadzi tego do systemu nauczania. Nie mamy co liczyć na zmiany tak długo, jak długo nie zaczniemy od zmiany samego siebie. Nie da się nie zauważyć, że kanaryjczycy są szczęśliwszym narodem. I jak widzicie, nie tylko słońce jest tego przyczyną… może by więc tak warto w ślad za nimi zacząć żyć każdą drobną chwilą, nie czekając do piątku i nie narzekając na codzienność, której i tak najprawdopodobniej nie zmienimy?? Może warto zacząć wydawać swoje pieniądze na doznania, które zapamiętamy do końca życia a niekoniecznie na kolejny remont i nowiutki telewizor, skoro i tak się popsuje? Może warto wyrzucić słowo stres ze słownika i nie marnować więcej zdrowia na to „uczucie”? Może warto szczerzyć wśród ludzi przyjazne nastawienie? Może zadziała efekt „podaj dalej”?

_DSC5962 _DSC5521 _DSC5769-2_DSC5970 _DSC5989 _DSC5991-4

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

2 comments on Czego powinniśmy się uczyć od Kanaryjczyków?

  1. rleta pisze:

    MEGA! Piękne te zdjęcia!

  2. Bardzo ciekawy wpis. Przedstawione mamy same ludzkie wartości, których czasami nam brakuje, tak jak by być otwartym, szczerym, cieszyć się obecną chwilą. Liczy się tu i teraz.

up