Czy biznes jest dla Ciebie?

2 grudnia 2015 19:21 3 4444
biznes

Tak wielu go pragnie, tak wiele jest o nim mitów i wymyślonych historii. Ale czy każdy się do tego nadaje?  Własny biznes!

Na samym początku wyjaśnijmy sobie co to jest biznes? Jest to robienie pieniędzy i koniec kropka! Nie ważne czy handlujesz zapałkami, majtkami czy jachtami za 10 000 0000$.

W biznesie siedzę jakieś 7 lat, a mam 22. A tak naprawdę to siedzę w nim od dziecka. Moja rodzina zawsze miała jakiś biznes. Ojciec prowadził usługi brukarskie. Wujek usługi wykończeniowe i remontowe. Ciotka handlowała na stadionie ciuchami. Babcia miała firmę ochroniarską z dziadkiem do spółki, a moja mama handlowała czym się tylko dało. Ciężko było pójść inną drogą jak miałem takie wzorce. U ojca pracowałem za pieniądze już w III klasie podstawówki. Jadąc na kolonie rodzice opłacali mi tylko pobyt i wyżywienie, a tzw. „do łapy”, na własne rozrywki musiałem zarobić sam. Rówieśnicy zazwyczaj mieli 100 – 150 zł, a ja miałem 200 – 300 zł. Mało kto miał więcej pieniędzy ode mnie. Oczywiście nikt mi nie wierzył, że sam na to zarobiłem. Mieli mnie za rozpieszczonego dzieciaka. A ja do domu później zawsze wracałem z pieniędzmi i jeszcze pożyczałem gotówkę kolegom.

Szacunek do pieniędzy

Niewątpliwie już wtedy miałem ogromny szacunek do pieniądza. Wiedziałem jaką ma siłę. Dzięki temu nauczyłem się pracy w młodym wieku, a potem uświadomiłem sobie, że biznes jest wszędzie. Rozkochał mnie w sobie. I wtedy podjąłem decyzję, że oddam mu się bezgranicznie. Będę robił go aż do śmierci. Obecnie zajmuję się nieruchomościami. Obrót firmy, którą rozwijam w I połowę roku 2016 wyniósł ponad pół miliona złotych. A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno handlowałem papierosami na sztuki w szkolnych korytarzach. Po za tym rozwijam bloga i jestem przecież iluzjonistą, który umie zarabiać na tym fachu w każdym miejscu na ziemi.  

Na samym początku ludzie drwili z moich pomysłów. Mówili żebym tego nie robił, bo na pewno mi się nie uda. A ja zawsze robiłem swoje i zarabiałem jakieś pieniądze. Aż kiedyś przyszedł taki dzień, że przestali drwić i chcieli się dołączyć. Byli też tacy co koniecznie chcieli otworzyć swój własny biznes. Widocznie skoro mi się udało, to im też się uda. Próbowałem im wytłumaczyć, że to nie zależy od losu czy szczęścia. To wymaga lat pracy i oddania. Nie da się wejść w biznes i już po tygodniu żyć na wysokim poziomie!

Specjalnie dla Ciebie przygotowałem serię 5 pytań, które pozwolą Ci otworzyć oczy i odpowiedzieć sobie na pytanie czy biznes jest tym czego pragniesz: 

Wiesz czego chcesz od życia i gdzie chcesz iść?

To jest najważniejsze pytanie. Życie masz tylko jedno i przeżyj je po swojemu. Po co otwierać sklep z drukarkami jak Twoim największym marzeniem jest mieć własny bar na plaży w Saint Tropez? Będziesz się dusił i to będzie Twoją męczarnią, a nie życiem którego pragniesz. Rób to co kochasz, a pieniądze przyjdą same.  

Czy biznes o którym myślisz jest Twoją pasją?

W biznesie najważniejsza jest pasja. Ciężko jest robić coś po 12 – 16 godzin dziennie i tego nie lubić. Jeśli biznes nie będzie Twoją pasją to bardzo szybko się wypalisz. Sam zysk w końcu przestanie dawać Ci frajdę. Gonitwa za pieniądzem jest krótko wzroczna. Wyobraź sobie, że możesz robić to co kochasz i jeszcze na tym zarabiać. Tyle ile sobie wymarzysz. Nie masz ograniczeń.

Lubisz wyzwania?

Biznes to jedno wielkie wyzwanie. Mnie osobiście motywuje to najbardziej do działania. Każdego dnia musisz rozwiązywać problemy, podejmować decyzję i brać odpowiedzialność za swoje czyny. Kiedyś zainwestowaliśmy w kamienicę, która była do rozbiórki. Płacz i nerwy tutaj nie pomogły. Trzeba było znaleźć rozwiązanie.  

Jesteś gotów dużo pracować i oddać się temu bezgranicznie?

W rzeczy samej. We własnym biznesie nie ma czegoś takiego jak dzienna ilość godzin do przepracowania. Nie przychodzisz odbędnić swojego i wrócić do domu. Ciągle o nim myślisz. Zastanawiasz się czy w tym miesiącu zarobisz na wszystkie wydatki. Pracy jest tyle co przy domu na wsi. Zawsze jest co robić.  

 Jesteś otwarty na rozwój?

Ja nigdy nie byłem. Wydawało mi się, że wiem wszystko najlepiej. I to właśnie ograniczało mnie przed rozwojem. Zaburzyło moją rzeczywistość i ciężko było wykonać świadome ruchy. Nauczyłem się pokory. To ona mi pokazała, że uczyć będę się do końca życia, choć i tak nigdy nie będę wiedział wystarczająco. Niby każdy to wie w teorii, ale w praktyce jest już zupełnie inaczej. Medal ma zawsze dwie strony. Jak się nie rozwijasz to giniesz. Rynek zmienia się tak błyskawicznie, pomimo tego Ty jako wódz swojej firmy musisz być zawsze na bieżąco w swojej branży.  

Wykorzystaj biznes jako świadome narzędzie do zarabiania pieniędzy, bez których przecież nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Naszym największym marzeniem jest otworzenie biura podróży i zwiedzanie świata razem z ludźmi. Będziemy na 86 piętrze pić tequile i bawić się z widokiem na ogromny Bangkok i to będzie naszą pracą. Musisz to poczuć na sobie i dopiero wtedy się za to weź. Otwieranie biznesu tylko dla tego, że sąsiad otworzył i mu się wiedzie jest totalnie bez sensu. I raczej nie wypali. Życie może być najpiękniejszym snem, albo męczącą egzystencją z miesiąć na miesiąc. Jaka jest różnica pomiędzy kasjerką w Biedronce a gościem w kiosku, który w nim siedzi po 14 godzin? Zwłaszcza, że razem są udupieni po uszy. Nieszczęśliwi. A niby ten gość powinien mieć lepiej, bo ma swój biznes.

ZOBACZ TEŻ: Nasz biznes na Teneryfie

 

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

3 comments on Czy biznes jest dla Ciebie?

  1. Ola pisze:

    Widzę, że z uporem maniaka komentuję praktycznie każdy Wasz post i po raz kolejny robię to jako pierwsza. Cóż, jesteście jak dla mnie praktycznie najlepszymi blogerami, może dlatego, że po części się z Wami identyfikuję 😉
    Co do posta: dobrze jest wzrastać w przedsiębiorczym środowisku, które uczy nas pewnych postaw. Pod pytaniami podpisuję się obiema rękoma, chociaż dodałabym jeszcze jedno: 6. Czy wiesz, jaki będzie Twój pierwszy krok i kiedy go wykonasz?
    Pozdrawiam 😉

  2. Michał pisze:

    Fajna notatka. Trochę brakuje mi mięsa, konkretów ale dobrze się to czyta. Mam dosyć podobne cele i przemyślenia. Po kilku latach w korporacji (z zaznaczeniem, że zawsze robiłem coś swojego “na boku”) dotarłem do sytuacji w której dodatkowa praca zaczęła przynosić więcej kasy niż podstawowa. Finalnie śmiało mogę powiedzieć, że jestem przedsiębiorcą.

    To balansowanie na krawędzie – rozwiązywanie problemów, szukanie klientów, jest z jednej strony najtrudniejsze, z drugiej strony właśnie najbardziej motywujące. A Twój blog trafia na listę do czytania i pewnie będą wpadał regularnie 🙂

  3. Edytka Kurek pisze:

    To co opisałeś to właśnie moje największe marzenie by nie być stłamszonym jak ten koleś w kiosku i wciąż się rozwijać ze swoim biznesem. Być niezależnym… Zazdroszczę wychowywania się w takim środowisku. 🙂

up