Pieprze ten etat! To nie jest dla mnie

5 marca 2015 18:35 3 8882

Poniedziałkowy poranek, dźwięk budzika, szybkie śniadanie i czym prędzej do pracy. Kilka godzin męczarni i powrót do domu. I tak codziennie przez tydzień, miesiąc, rok. Głodowa pensja ledwo wystarczająca na opłacenie rachunków, skromne życie i piwo przed TV raz na jakiś czas. Złudne poczucie bezpieczeństwa, które trzyma nas w tym piekle, którego tak często nienawidzimy.

Od dziecka nakręcałem samego siebie, że będę miał firmę i nigdy nie będę musiał pracować dla kogoś innego. Własny biznes był tym za co mógłbym skoczyć w ogień. I w końcu się udało, w wieku 19 lat ją założyłem i moje marzenie się spełniło. Okazało się, że nie jest tak bajkowo jak mi się wydawało. Zimny prysznic sprowadził mnie na ziemię, ale nie zniechęcił. Smak gorzkiego piwa, które musiałem wtedy wypić odbija mi się do dzisiaj, ale cóż początki zawsze są trudne.????k

Po tym wszystkim dopadł mnie chwilowy kryzys i postanowiłem się wycofać. Znalazłem etat i zacząłem życie z dnia na dzień. W pierwszej pracy usłyszałem, że brak mi pokory i będą ze mną same problemy. Mimo to i tak mnie przyjęli. Odszedłem z niej po 2 dniach. W następnej zagrzałem trochę dłużej, ale wizja spędzania każdego dnia na słuchawce w telemarketingu przyprawiała mnie o bóle brzucha. Składając wypowiedzenie szef zapytał mnie dlaczego to robię, przecież zarabiam 10 zł na godzinę. Owszem dla kogoś może to satysfakcjonująca kwota, ale dla mnie nie jest. Za godzinę pracy nie będę mógł zjeść steka na mieście, którego tak bardzo uwielbiam. Od najbliższych usłyszałem, że nie znam życia, przecież ludzie pracują za 1 200 zł i za to muszą utrzymywać całą rodzinę i żebym nie przesadzał. Wylewała się z nich ludzka zawiść, nie mogli znieść tego, że ja nie godzę się z takim życiem i nie będę go prowadził tylko dlatego, że robią to wszyscy. Każdy ma prawo do zmiany, każdy może zarabiać więcej i każdy powinien dążyć do podniesienia jakości swojego życia każdego dnia, a jeśli ktoś tego nie chce to niech nie jęczy, tylko ciuła sobie dalej z miesiąca na miesiąc.

Pracując dla kogoś umocniło się moje przekonanie, że jestem stworzony do pracy dla siebie. Typ indywidualisty, który nie lubi jak ktoś mu coś narzuca. Nie mogłem poświęcić się w 100% dla firmy, która nie jest moja. Włożonego serca i pracy, nikt by nie docenił, a ja musiałbym żyć z poczuciem, że jestem tylko maszyną, która ma zapieprzać. Dlatego wraz ze swoją partnerką otworzyłem biuro nieruchomości i każdego ranka wstaję z poczuciem, że to co robię, robię dla siebie. Oczywiście nie jest to sielanka. Na mojej głowie jest opłata składek, rachunków, podatków i wiele innych rzeczy, które trzeba codziennie ogarniać. Do tego nie ma stałej pensji i w każdym miesiącu zarabia się inaczej, czas pracy jest dłuższy, a obowiązków jest dużo, dużo więcej niż w pracy dla kogoś. Ale tak naprawdę nie chodzi tutaj o pieniądze tylko o wolność jaką posiadamy. Nie mamy nad sobą szefa i nikt nie truje nam dupy, a coś takiego jak 26 dni urlopu w ciągu roku dla nas nie istnieje i w kwietniu lecimy na cały miesiąc do Tajlandii.

www.freepix4all.comUwielbiam swoje życie i kocham to co robię. Nie wyobrażam sobie pracować dla kogoś i zachęcam Was do tego żebyście zaczęli robić w życiu to co kochacie. Jeśli męczy Was obecna praca to ją zmieńcie, nie tłumaczcie sobie tego tym, że dobrze w niej płacą i nie możecie odejść, bo takiej drugiej już nie znajdziecie. Nie ma nic bardziej mylnego, skoro potrafiliście znaleźć taką to możecie znaleźć i jeszcze lepszą. Być może tuż za rogiem czeka na Was szansa, która odmieni całe Wasze życie. Warto czasami zaryzykować i coś zmienić. Nie stójcie w miejscu i nie dajcie się schwytać w wir codziennej egzystencji.

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

3 comments on Pieprze ten etat! To nie jest dla mnie

  1. Też się ostatnio biłam z takimi myślami, ale wciąż przeraża mnie ten biurokratyczny mur, jaki stoi na drodze właścicielowi firmy. Najwidoczniej nie ten czas, albo to nie dla mnie. Pozdrawiam.

  2. podczytywka pisze:

    Gratuluję decyzji! Sama mam podobne podejście czy to do pracy, czy do tego “życia w luksusie”, o którym też pisałeś. Kiedy widzę kolegów, którzy urabiają się po łokcie za darmo (przecież są studentami) albo dostają zlecenia na wczoraj z zagrożeniem wyrzucenia jeśli nie zrobią na czas (przecież są studentami), aż mnie zwija w środku. Smutne jest to, że przez ludzi, którzy się na to godzą, koło się nakręca, bo zawsze będzie ktoś, kto zrobi coś za darmo albo pozwoli się traktować jak śmiecia, mimo że ma dużą wiedzę i umiejętności. Nie mówię, że sama nie pracowałam bez płacenia – ale robiłam i robię to m.in. w kole naukowym, gdzie formą zapłaty jest doświadczenie i wykorzystanie wiedzy w praktyce. Praca na etacie z podłą pensją albo i bez niej, jeśli firma zarabia, czasem nawet sporo, to kompletne nieporozumienie i wyzysk, nikt nie powinien się na to godzić. Ja akurat nie widzę siebie nigdzie indziej jak na etacie, ale nie umiem pracować za głodową stawkę i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała.

  3. XRd pisze:

    ja pracuję na pół etatu i mi to pasuje, chociaż też 7 godzin nie mogę znieść. Ale za to mam dużo dni wolnych. Szef coś mówił o możliwym pełnym etacie. Powiedziałem otwarcie swojemu pracodawcy że nie chcę pracować na więcej niż 6 godzin dzień i koniec.

up