Hongkong

30 listopada 2016 19:13 1 2681
Hongkong

Z Yangshuo do Hongkongu najlepiej się dostać szybkim pociągiem z Guilin, ale jako iż nie zarezerwowaliśmy go wcześniej, została nam tylko opcja nocnych kuszetek w 2 klasie. Ta sama cena, tylko jazda trwa 12h… Ale nie ma tego złego… Przynajmniej zaoszczędziliśmy na noclegu! A w tych pociągach naprawdę śpi się wybornie!

Wysiada się w Shenzen, na granicy z Hongkongiem – przekroczenie, formalności i w drogę. Nasi nowopoznani (jeszcze na dworcu w Guilin) koledzy z Kalifornii poszli z nami, do naszego hostelu, a wieczorem wspólnie ruszyliśmy w miasto. Od najtańszej, chińskiej ryżówki po piątaku, po 10-letnią whisky za 250zł od szklaneczki, od ławki w parku, po 118 piętro Ritz Carltona – HONGKONG BYŁ NASZ! Do teamu zgarnęliśmy gdzieś po drodze Wilmę ze Szwecji, z którą podbijaliśmy miasto jeszcze dnia następnego 🙂 Niestety już nie tak słonecznego, właściwie deszczowego, bo w Hong Kongu trafiło nam się tego deszczu dużo i nie bardzo chciało nam się spacerować. Bo wiecie, to nie był deszcz typu angielska mżawka, tylko tropikalna, gęsta ulewa, pod którą przemakało w ciągu 60s dosłownie wszystko! Z majtkami na tyłku włącznie.

Hongkong blog podróżniczy

W guest housie też nie było lepiej. Tego typu noclegi w Hongkongu wyglądają tak, że jedno piętro odpowiada mniej więcej 4 hostelom! Każdy jest inny, w zależności od segmentu budynku. Więc tak go szukasz, według wskazówek GPS, masz ulicę, numer, pisze, że to tu, a Ty nie widzisz nic prócz sklepów… Okazuje się, że musisz wejść do środka, bo tam, na parterze budynku jest jakby pasaż handlowy, tylko handlarzami są Hindusi, a pasaż ma do zaoferowania wszystko – od żarcia po pirackie dvd z pornusami. Handlarz to oczywiście stary dziadek, na oko po 60 ;D Chińskiego pochodzenia.

No dobra, kiedy już znajdziecie tę odpowiednią windę, po odpowiedniej stronie budynku, wjedziecie na właściwie piętro i zakwaterujecie w swoim 6m2 pokoiku, zauważycie, że jesteście pozbawieni okna na świeże powietrze (o ile w Hongkongu powietrze może być świeże), a jedyne co czujesz to obrzydzenie względem smrodu i strach przed klaustrofobią. Nie ukrywam, ta nora mocno wpłynęła na mój osąd Hongkongu…

Panorama miasta Hongkong

Miasto może ma wiele do zaoferowania, ale ścisk i tłok nie wpływają dobrze na komfort życia… I ja niestety takiego brudu, smrodu i szczurów to nie widziałam w Chinach kontynentalnych. Nie było takiego nieładu i nieporządku… Hongkong wypadł blado. Mimo, iż widoki są naprawdę imponujące!

Ostateczny osąd? Odroczony do następnej wizyty!

Co warto w Hongkongu?

Na pewno musicie odwiedzić VICTORIA PEAK z niesamowitym widokiem na zatokę (u nas niestety pogoda nie dopisała) oraz koniecznie, ale to koniecznie WYPIĆ DRINKA W SKY BARZE na którymś z pięknych tarasów z widokiem na nocne światła miasta. Nie obędzie się też bez spróbowania PIEROŻKÓW DIM-SUM i ulicznego, indyjskiego street foodu 😀 Warto także udać się na miejską plażę, odwiedzić dzielnicę biznesową oraz Chinatown.

Victoria Peak Hongkongsky bar Hongkong

A wy Kurczaczki, byliście kiedyś w Hongkongu? Jak Wasze wrażenia? 

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

One Response to Hongkong

  1. Fshoq pisze:

    Dzięki za ten rzeczowy artykuł! Wybieram się do Hong Kongu za 2 miesiące i szukam wszelkich możliwych informacji 🙂 NIgdzie nie wyczytałem, że tam tyle brudu,ale mam nadzieję, że widoki zrekompensują wszystko!

up