CEL PODRÓŻY

1 lutego 2015 19:50 8 7568

Nie daj sobie wmówić, że jak chcesz zwiedzić cały świat, to musisz rzucić wszystko i ruszyć przed siebie. Nie daj sobie wmówić, że podróże są tanie, a cel uświęca środki. To bzdura!

To brednie ludzi, którzy są za bardzo zapatrzeni w cel, by czerpać przyjemność z samej drogi doń prowadzącej. Brednie ludzi, którzy udają, że zdobywanie świata za kilkadziesiąt złotych jest fajne… Nie jest. Serio.

Kilka miesięcy temu byliśmy na Eurotripie. W założeniu trasa miała wyglądać tak, jak wiedzie niebieski szlak, a wyszła tak, jak wiedzie czerwony. Czyli jakieś 4000km mniej…

dsfdsdDlaczego? Bo ciągłe dziadowanie szybko zaczęło nas męczyć. Znudziło nam się „odhaczanie” Europy, oparte na batonikach zbożowych i sztywnych punktach w planie. Ten nieustanny pęd i dniówka wyliczona co do złotówki szybko zabiły naszą ideę, opartą przecież na wolności. A jaką wolność masz posiadając kilkanaście euro na dzień?! Taką co najwyżej, że możesz sobie kupić lepszą bułkę do pasztetu…

Czy żałujemy? Ani trochę. Bo podróżować trzeba umić. Nie sztuką jest zaliczać państwa raz za razem, tłumacząc sobie, że przecież chcę zobaczyć je wszystkie. Sztuką jest podróżować tak, by czuć się wolnym i szczęśliwym zarazem. Więc jeśli źle czujemy się w wersji takiej:

 SONY DSCa lepiej w takiej:

DSC03324to żaden cel podróży nie powinien uświęcać środków. Jest masa możliwości, więc wybierzmy te, które dadzą nam trochę radości i fanu. To Ty wybierasz, to co sprawia Ci przyjemność! Ja nie czuje się komfortowo, gdy mam brudne włosy i zalatuje ode mnie rybą. Nie czuje się komfortowo, gdy mam się myć pod prysznicem na autostradzie, gdzie wali kupą a pod stopami chodzą karaluchy. Dlatego nasza podróż tak się skróciła…

Oczywiście nie chodzi o to, by swoje cele odwlekać w nieskończoność, tłumacząc sobie, że teraz to ja nie mam pieniędzy / czasu / whatever. To wymówki ludzi bez wyobraźni. Oni mogą wymarzone miejsca podziwiać co najwyżej w telewizji, ale Ty tego nie chcesz, prawda? Ty chcesz to poczuć. Doświadczyć tego. Więc określ swój cel podróży i zrezygnuj z tego, bez czego się obędziesz. Zrezygnujesz z hotelu? Świetnie! Ja wolę olać te kilkanaście państw. Trudno. Coś kosztem czegoś.

Bo w sumie pieniądze, które wydaliśmy do tej pory na nasze podróże, moglibyśmy przeznaczyć na jakiegoś tripa dookoła świata, tylko czy wówczas, ten cel podróży, nie przyćmiłby całej idei podróżowania?

 

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

8 comments on CEL PODRÓŻY

  1. Klaudia pisze:

    ja na to patrzę zupełnie inaczej 🙂 właśnie w podróży czuję się bardziej wolna, kiedy wiem, że nie muszę mieć idealnego makijażu i mogę bez przypału pochodzić 2 dni w dresie albo kurtce przeciwdeszczowej, kiedy jadę gdzieś stopem. jak to napisał na swoim blogu Michał Maj – “w domu mam wygody, a w drodze przygody”. i ja skłaniam się ku takiemu podejściu. jeśli chodzi o podróżowanie, to jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym nie miała dachu nad głową, a wolę odkrywać ludzką życzliwość niż spać codziennie w takim samym hotelu 🙂 pozdrawiam

  2. Ventylacja pisze:

    Oj prawda. Od razu pomyślałam o tych wszystkich polaczkach jadących do Egiptu – przecież każdy był w Egipcie, w Hiszpanii, w Bułgarii. A co widzieli? Hotel, basen, plażę i ewentualnie jedną atrakcję lokalną lub symbol danego miejsca. Nie wiem, co jest fajnego w podróży do Egiptu i braku kasy na inne rozrywki, niż siedzenie w ładnym hotelu, ale gratuluję kreatywności. Liczy się jakość, a nie ilość. I wspomnienia, a nie chciałabym, żeby jakieś miejsce na świecie kojarzyło mi się z hotelem albo co gorsza stacją/dworcem, na której nocuję, bo nie mam hajsu, a zaraz przecież ruszam dalej.
    Swoją drogą – dobry blog, będę zaglądać. Pozdrawiam!

  3. Monia pisze:

    Niestety nie zgodzę się z Wami:) Gdy podróżuję staram się zawsze wydawać jak najmniej pieniędzy, by zobaczyć jak najwięcej, ale to nie znaczy, że nic nie jem cały dzień, albo śpię na autostradzie. Po prostu staram się znajdować miejsca, gdzie nie wydam dużo:) Zawsze uda się znaleźć knajpkę z tanią i pyszną kawką i taką gdzie serwują pyszny obiad. A i hotele można znaleźć w dobrej cenie;)
    Wszystko da się połączyć, a 5 gwiazdek to ja naprawdę nie potrzebuję. Bo po co? Tylko po to, żeby tam spać? Jak jadę zwiedzać, to nie siedzę cały dzień w hotelu. Co innego gdy chciałabym wyjechać do jakiegoś Spa, czy coś podobnego, wtedy wymagałąbym trochę lepszego standardu:)
    Pozdrawiam!

  4. ISA pisze:

    Ile zajmuje Wam zebranie pieniędzy na taką podróż udaje się zaoszczędzić w jeden rok?

    • Vicky pisze:

      Bardzo ciężko odpowiedzieć, na to pytanie, bo “oszczędzanie” to szerokie pojęcie. Nie wiem ile zarabiasz i czy możesz to odłożyć z własnej pensji. My raczej dużo kombinowaliśmy, łapaliśmy wszystkie dorywcze prace jakie się zdarzały, ale dużo mieliśmy też ze sprzedanej inwestycji. Poza tym wkalkulowaliśmy w cenę możliwość sprzedaży samochodu, jeśli coś nie pyknie. W sumie, to chyba napiszemy o tym niedługo posta, takiego bardziej na przykładach 🙂 Ale odpowiadając ogólnie – tak da się. Jeśli naprawdę tego chcesz to określ ile Ci potrzeba i gdzie możesz to zarobić. A może masz jakieś stare graty do sprzedania? Kombinuj 😉

      • Paul pisze:

        Hej, z tej strony Paul, poznaliśmy się na prezentacji Michała Szafrańskiego(a właściwie po niej). Czekam na wasz wpis odnośnie zarabiania na podróżach lub podczas podróży, taki artykuł z chęcią przeczytam. Jesteście z Damianem mega pozytywnymi ludźmi 🙂

  5. Klaudia pisze:

    Wzburzyl mnie nieco ten post. Podzielam to, ze odhaczanie kolejnych miast jak na liscie rzeczy do zrobienia zabija cala radosc podrozowania. Nie moge sie zgodzic natomiast ze pierwszym akapitem. Osobiscie podrozuje duzo jak najmniejszym kosztem, znajduje tanie bilety, korzystam z couchsurfingu, staram sie nie jadac “na miescie” a moje sniadanie i kolacja zwykle sklada sie z wczesniej zrobionych kanapek, czy bananow. Ani razu jednak nie odnioslam wrazenia ze jest to “dziadowanie” ktore powoduje, ze jestem mniej zadowolona z podrozy. To ludzie ktorych spotykam podczas niej oraz krajobraz dookola sprawia, ze jest ona niezapomniana. To ze w Paryzu nie zjem na sniadanie croissanta nie znaczy ze bede na niego patrzec gorszym okiem. Na pewno jest to kwestia priorytetow, dla niektorych podrozowanie malym kosztem to przygoda, a zaoszczedzone pieniadze mozna wykorzystac na kolejna wycieczke. Niektorzy wola nieco drozsza wersje gdzie nie przejmujesz sie wydanymi pieniedzmi w az takim stopniu, ale to nie znaczy ze jest lepsza od tej tanszej. Dlatego “brednie ludzi, ktorzy udaja, ze zdobywanie swiata za kilkadziesiat zlotych jest fajne” wydaje mi sie bardzo przesadzone i subiektywne. Pozdrawiam 🙂

  6. Rafał pisze:

    Nareszcie ktoś to napisał. Niedobrze mi się robi jak czytam wpisy jakichś różnych coachopodróżników ledwo wiążących koniec z końcem biadolących o tym jak to wcale nie trzeba mieć kapitału żeby zwiedzić cały świat, że wystarczą chęci. Pozdrawiam serdecznie 🙂

up