Mieszkając na La Rambla, Barcelona

18 maja 2014 20:41 0 1827
La Rambla Barcelona

Słabość – każdy ją ma. Jedni do czekolady, drudzy do hazardu, a ja upodobałem sobie hotele. Po prostu je uwielbiam. Im wyższy standard tym lepiej. Tym razem padło na 4* hotel na La Rambla, Barcelona

Dlaczego hotele?

W nich czuję się tak jak bym wchodził do innego świata. W bardziej prestiżowych hotelach jest lepsza obsługa, lepsi goście i całkiem inna kultura. Hoteli 4 gwiazdkowych nie odwiedza zwykły Kowalski czy zwykły szarak. Tam są ludzie którzy do czegoś doszli i żyją na lepszym standardzie. Ich podejście do życia, mentalność i tok myślenia – bardzo mi odpowiada. Odnajduję się tam. Być może dlatego, że jest to namiastka świata do którego dążę. W którym chciałbym żyć. Bardzo rzadko w nich bywam, ale jeśli jest tylko okazja to to robię. Jestem nakręcony i zmotywowany po takiej wizycie do działania. Przypominam sobie o swoich celach i marzeniach. Mam więcej mocy do samo dyscypliny i pracy nad sobą. Nie myślę o wydanych pieniądzach czy o tym, że mogłem spędzić gdzie indziej tydzień zamiast 3 dni. Liczy się dla mnie jakość, a nie ilość.

Jadąc w podróż miałem doświadczyć czegoś nowego, nieznanego. Żyjąc w namiocie i samochodzie chciałem osiągnąć cel – przejechać Europę, odwiedzić jak najwięcej. Ale w międzyczasie zaczęło mnie to męczyć. Zdałem sobie sprawę do czego dążę i gdzie są moje marzenia. Ja siedzę za sterami swojego życia i ja dopłynę tam gdzie zechcę. Poza tym reptanie z plecaczkiem, zaczęło doskwierać i przestało dawać radość.

La Rambla, Barcelona

W Barcelonie zatrzymaliśmy się w 4 gwiazdkowym hotelu Serhs Rivoli Rambla na jednej z głównych ulic La Rambla. Coś zajebistego, wychodzisz rano albo w środku nocy i jesteś już w centrum. Wracasz nad ranem z klubu i idziesz z dumą do swojego hotelu, który jest na najbardziej ruchliwej z ulic Barcelony. Rano idziesz po sok ze świeżych owoców na pobliski targ i wokół Ciebie są ludzie. Kręci się machina turystyczna i napawasz się tym zajebistym uczuciem, że tu jesteś i że mieszkasz w samym „ULU OS”. Nie na uboczu, nie z tyłu. W samym środku. Ty jesteś częścią tego miejsca bo w nim jesteś!

Nasz pobyt się skróci, ale to nie ważne. Najważniejsze w życiu jest szczęście. My dotarliśmy już do Madrytu, gdzie zatrzymaliśmy się u znajomych. Już niebawem relacja z Barcelony. Wybaczcie nam te opóźnienie, ale nie zawsze mamy jak i gdzie 🙂

SONY DSCSONY DSC

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

up