Nie taka fajna Barcelona

20 maja 2014 21:29 2 5325
Barcelona

Barcelona przywitała nas ozięble. Dosłownie. Z nieba nieustannie kropił deszcz, chmury spowijały niebo a znad morza powiewał zimny wiatr. Nie tak to sobie wyobrażałam. Tym bardziej nie tak wyobrażałam sobie piaszczyste plaże i „piękne” miasto. Nie sądziłam, że te piękno ukryte będzie w stercie śmieci i wszechobecnym smrodzie. I ludzie, Ci prawdziwi Hiszpanie, którzy z natury śmieci rzucą nie w kosz, a pod nogi. A tak niestety dzieje się w całej Hiszpanii…

SONY DSC

Gdzie te nocne życie?

Rozczarowani miejscem, po raz pierwszy zresztą od czasu tej podróży, postanowiliśmy umilić sobie czas tym, co wydawałoby się, że Barcelona ma do zaoferowania – dobrą imprezą. Niestety, i tu Katalończycy nas rozczarowali. Wydawało by się, że sława nocnego życia zobowiązuje, ale tak naprawdę to taki sam kurort jak tysiące innych. Niczym specjalnie się nie wyróżniający – żyjący ze swej przereklamowanej sławy jedynie w sezonie, całkowicie martwy poza. Potańcówki jak się już zapewne domyślacie nie znaleźliśmy.

SONY DSC

La Rambla

Postanowiliśmy więc zaszaleć na własną rękę. Zdecydowaliśmy się na luksusowy hotel Serhs Rivoli Rambla w samym sercu Barcy – La Rambli. Jedynym miejscu, gdzie życie tętni zarówno w jak i poza sezonem. Jednym jedynym, gdzie nigdy nie jest pusto. Miejscu, w którym czuliśmy się dobrze. Imprezy zamieniliśmy na życie towarzyskie i spacer po barach. Zarówno typowych pubach, jak i lokalnych tapas. Ale o tym, co jeść i gdzie w Hiszpanii przeczytacie w następnym poście.

SONY DSC

Zniechęceni Barceloną i ostatnimi, długimi wędrówkami postanowiliśmy po raz pierwszy nie zwiedzać. Ale to nie znaczy, że nic nie widzieliśmy. Na naszej liście pojawiło się oczywiście kilka punktów obowiązkowych, ale kolejny kościół, jak chociażby okazała Sagrada Familia nie robił już na nas większego wrażenia. Zwiedzanie stało się nudne.

SONY DSC

Park Guell

Lubię natomiast odwiedzać lokalne parki. Tak piękne właśnie jak Park Güell w Barcy. Tam, zamiast pieszych wędrówek czeka ławeczka w cieniu drzew, gdzie można usiąść z kartką, długopisem i napisać posta „po staremu”. A jak dochodzi do tego jeszcze widok na panoramę miasta to zdania układają się same…

SONY DSC

I tak zleciały nam te krótkie dni w Barcelonie. Okropione (Swoją drogą, zabawny jest fakt, że używam tego słowa całe swoje życie, a słownik twierdzi, że ono nie istnieje. Coś ktoś wie na ten temat?!) hiszpańskim winem i owocami morza. Zleciały wśród turystów, zleciały na zabawie i na długich rozmowach o życiu. Zleciały szybko i jak na złość dopiero ostatniego dnia pogoda zrobiła się przednia. Postanowiliśmy zaliczyć nasz pierwszy raz na plaży nudystów właśnie w ten piękny, ostatni dzień. Akurat w ten, który cały zleciał nam na szukaniu samochodu… Tak, tak, była chwila grozy. A wyglądało to mniej więcej tak…

SONY DSC

Nie taka fajna Barcelona

Koło południa wymeldowaliśmy się z hotelu i poszliśmy na parking po samochód. Kawałek to był, gdzieś na wzgórzu Montjuic, więc trochę nam się zeszło. Nie mogliśmy trafić, bo zapomnieliśmy spisać ulicy. A jak już trafiliśmy to w oczach pojawiła się pustka. Ani jednego auta na parkingu, który jak się okazało jest parkingiem tylko w weekendy. Całe szczęście nas nie obrabowali. To tylko nasza nieznajomość hiszpańskiego wpędziła nas w kłopoty, które kosztowały sporo zachodu. Pomijając cały dzień poszukiwań i nieanglojęzyczne urzędy to jeszcze kilkaset euro. O plaży szybko zapomnieliśmy, zapomnieliśmy o tej nie takiej fajnej Barcelonie i ruszyliśmy dalej. Przed siebie, do Madrytu, w poszukiwaniu prawdziwych, hiszpańskich fiest.

SONY DSC

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

2 comments on Nie taka fajna Barcelona

  1. mała-myśl pisze:

    Ale pierwsze zdjęcie – rewelacyjne 😉

  2. Klaudia pisze:

    Ja totalnie zakochałam się w Barcelonie! To chyba moje miejsce na ziemi 🙂 Ale to prawda, że Hiszpanie są strasznymi brudasami i rzucają śmieci prosto pod nogi, a nie do kosza…
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie 😉

    P.S. Świetny blog! Trafiłam do Was przypadkowo, ale z pewnością będę Was odwiedzać częściej 🙂

up