Wyspa Phi Phi – Raj utracony przez turystów

27 kwietnia 2015 18:35 6 10126
Wyspa Phi Phi

“Znana z hoolywoodzkiej produkcji Wyspa Phi Phi to prawdopodobnie najpiękniejsza wyspa w całej Tajlandii!”

Nie ma nic piękniejszego niż twory Matki Natury i nic bardziej podniecającego, jak myśl, że mogłoby to należeć tylko do mnie! Tylko do mojej dyspozycji. Schowane przed światem, nieznane nikomu i nie oczekujące przybycia nikogo. Moje. Tylko moje. I mój niezmącony spokój…

Nie wiem, czy idea ta słuszna jest, ale na pewno pociągająca. Któż z nas nie chciałby mieć raju tylko dla siebie i na swój własny tylko użytek? Jeśli bywałeś już w takich miejscach to zapewne wiesz doskonale, jak piękne potrafią być i jak zepsute jednocześnie, przez hordy tępych turystów. Takich to, co i owszem docenią ten lazur wód, bo ciepła jest, cieplejsza ze dwa razy niż Bałtyk. I miło się popluskać w upalne, niezmącone wiatrem dni. Docenią też mięciutki piasek, bo tak przyjemnie łaskocze im te przestrzenie pomiędzy palcami. I tak miło leży się na piasku, kiedy nic nie kłuje i nie wpija się w plecy. Docenią i widok ładny, ale bardziej niż ładny to sławny, bo liczy się przede wszystkim prestiż. 😛

Wyspa Phi Phi Tajlandia

Niebiańska Plaża

I oto właśnie chodziło A. Garlandowi, kiedy pisał powieść „Niebiańska plaża”. Pewnie jej nie kojarzysz, ale film na pewno oglądałeś! To ten z Leonado DiCaprio, o tym samym tytule, w którym to poszukiwał on raju, raju osobistego. Idea cudowna, ale bądźmy realistami. Świat daje wszystkim jednakowe prawo do korzystania ze swoich dóbr! Nie można ich przywłaszczyć tylko dla siebie i ukryć przed światem! Bo to świat właśnie odkrył je przed nami. I może świat nie powinien tego robić, bo człowiek go niszczy i zabija powoli, ale skąd świat miał wiedzieć, że człowiek to tak niewdzięczne stworzenie?!

Tajlandia Phi Phi

Żaden turysta się oczywiście do tego nie przyzna. Na pewno „docenia” on piękno natury i dba o nie, bo chodzi mu tylko o chill out na plaży. Ale bądźmy szczerzy – jak nie ma na niej baru z drinkami i jakiegoś fast fooda, to już się nie należy za długo, bo go skręcać będzie od środka. I znajdzie sobie inną, taką z zaopatrzeniem. I może się wtedy cisnąć nawet w kilkaset osób, na skrawku plaży, w ogromnym gwarze i ścisku! Może przepychać się i deptać nawzajem z innymi, ale szczęśliwy jest, bo oto i ona – Niebiańska Plaża! Sławna i z barem. A co tam, że ciasno. I że do wody wejść ciężko, bo dziesiątki łódek i statków, blokują całą linię brzegową. Co tam, że głośno, że brudno, że się śmieci walają… Oni przecież tę naturę doceniają i o nią dbają. Masowo…

Niestety, nie mamy zdjęć by Wam pokazać ten komiczny widok, bo kiedy tylko podpłynęliśmy kawałek, to tak bardzo w niesmak nam było, że plaża ta nie Niebiańską a Diabelską wydawać nam się poczęła i postanowiliśmy zawrócić…

Tajlandia wyspa Phi Phi

Wyspa Phi Phi – strona nieznana

Całe szczęście, mieliśmy ten komfort, bo łódkę wzięliśmy prywatnie, a nie grupowo. I popłynęliśmy w mniej znaną zatoczkę, gdzie zostaliśmy tylko w dwie łódki i 6 osób. 6 osób, podczas gdy 10 minut drogi stąd było ich z 600! I chociaż małą – to mieliśmy plażę tylko dla siebie! Chociaż brudno było – to brud ten był naturalny! Przez naturę stworzony z opadających liści i kawałków rozbitych muszli. I o głowy nasze bać się nie musieliśmy, kiedy to je pod wodę chowaliśmy i snurkowaliśmy! Że ich przypadkiem jakaś łódka nie zauważy i odetnie. 😛 Cóż… Byłam w raju, a raj był dookoła mnie. Miałam go na własność i choć trwało to krótko, to uczucie te było cudowne. Ciche, spokojne, ulotne.

Phi Phi Tajlandia

Matczyna Phi Phi Don i rajska Phi Phi Le

Rajska wyspa Phi Phi to tak naprawdę Phi Phi Le, podczas gdy obok znajduje się większa, matczyna wyspa Phi Phi Don. Powiedziałabym, że są nierozerwalnie ze sobą związane, bo ta pierwsza – prócz baru na plaży – nie ma żadnej infrastruktury. Turystów na co dzień obsługuje Wyspa Phi Phi Don i trzeba przyznać, że jest okrutnie skomercjalizowana… Czy warta jest zachodu?

Jeśli dobrze poszukacie, odnajdziecie tam spokój. My odnaleźliśmy go w cywilizowanej dżungli, pośród drzew i małpek. Tam, gdzie uciecha chwili spędzonej na hamaku nie mogła dorównać żadnej z atrakcji. Gdzie z dala nam było od głównego, tętniącego rozrywką centrum. Drogo i tak było, bo na wyspach drogo jest wszędzie, ale gdzie chill out brany był na dosłownie i płonęło zioło. Dużo, dużo zioła. Podobno nielegalne, ale częstowali nas tam całkiem za darmo i całkiem wprost pytaniem. Nie zważając na to jak zareagujemy, ani nawet na obsługę pensjonatu, która przyjmowała to bez najmniejszych krytycznych słów czy spojrzeń. I byli tam ludzie, po lat 20 i po lat 60 dobrych kilka. Europejczycy i Tajowie. I byli jak jedność, jak ta społeczność z tego filmu właśnie, gdzie chodziło tylko o to, by chłonąć raj…

Phi Phi Island

Gdzie spać?

PS. Viking Nature Resort – gdyby ktoś pytał o to, gdzie w raju można się delektować rajem. A obok Long Beach – chyba najładniejsza z plaż na mieszkalnej wyspie, i choć ludna, to spokojna. Co do rajskiej zatoczki na Phi Phi Le – takich w Tajlandii jest na pęczki, ale musicie poszukać… Wynajmijcie własną łódkę, zróbcie rundkę po okolicznych wysepkach i nie pakujcie się tam, gdzie pakują się wszyscy. Naprawdę nie warto.

.

ZOBACZ TEŻ: W sercu tropikalnej dżungli – Kanchanaburi.

Kanchanaburi

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

6 comments on Wyspa Phi Phi – Raj utracony przez turystów

  1. Michalina R. pisze:

    Aż z zazdrością patrzę na te zdjęcia! Ale coś w tym jest, że jak nie ma drinków na plaży to ludzie na niej długo nie posiedzą. Ja lubię czasami cisze i spokój 🙂

  2. Parasolka pisze:

    Piękne zdjęcia, tekst piękny i myśl piękna. Szkoda, że ludzi tak pięknych w tejże prostocie już nie tak wiele jak kiedyś…

  3. Kamka pisze:

    Wooooooow;o nie ma słów żeby to opisać:) Coś bajecznego:)

  4. Marta pisze:

    Hej, pisaliście coś wiecej apropo wynajęcia tej łódki? Bo jesli tak to mi umknęło a chciałabym zasięgnąć paru informacji

  5. Ola pisze:

    Cudo! Tajlandia od jakiegoś czasu czeka w kolejce na mojej podróżniczej liście marzeń 🙂 piękny wpis, najfajniej jednak zwiedzać, poznawać i czuć kraj w miejscach, które nie są oblężone przez turystów!

up