Zawód, którego szukałem

18 stycznia 2015 16:33 4 5871

Miałem kiedyś firmę – sklep internetowy, ale poczułem że prowadzenie jej nie daje mi radości, więc ją sprzedałem. Była całkiem nieźle rozwinięta i miała wielki potencjał. Dawała ogrom możliwości. Ale mając tylko jedno życie nie mogłem pozwolić sobie na stratę czasu. Robić coś i nie być przy tym szczęśliwym to tak jakby uprawiać sex z kobietą na którą nie ma się ochoty.

Po zakończeniu wszystkiego przyszedł czas na refleksję i obrania strategii na dalszy okres. Nie mogłem znaleźć na siebie żadnego pomysłu. Może pójdę do zakonu, znajdę pracę albo rzucę wszystko i pojadę w nieznane – tak to jest to! I nagle poczułem motyle w brzuchu jak przy pierwszym zakochaniu. Pozostały tylko przygotowania i w drogę – KU WOLNOŚCI! I tak po 5 tygodniowej tułaczce po Europie wróciłem do portu, zwanego rodzinnym domem. Odmieniony, szczęśliwy, pełen energii i wreszcie z pomysłem na siebie.

SONY DSC

W pierwszej kolejności zamieniłem miasto, Lublin na Poznań i zacząłem wszystko od nowa. Coś wewnętrznie podpowiadało mi że to musi być stolica Wielkopolski. Nie wiedziałem dlaczego. Aż do pewnego dnia…

Na mojej drodze pojawił się gość, który był wolny i cenił sobie to ponad wszystko. Nie musiał wstawać rano do pracy, nie miał nad sobą szefa, palił jointy i miał wszystko w dupie. Wiem, wiem pewnie zastanawiacie się z czego żył. No i tu przechodzimy do sedna – BYŁ ILUZJONISTĄ. Wychodził wieczorem na miasto i czarował. Pracował tam gdzie są ludzie. Jak mu się znudziło miasto to jechał do następnego, jak miał ochotę na inny kraj to po prostu do niego ruszał. Nie było żadnych ograniczeń. Zafascynowało mnie to. Ta beztroska i wolność mnie zauroczyła. Podobnego uczucia zasmakowałem podczas Eurotripu. Tęskniłem za nim. Poznałem go, później następnego i w końcu wszedłem w całe środowisko. Czegoś takiego szukałem od dawna. Móc podróżować po całym świecie i zarabiać na bieżąco każdego dnia. Nie mogę przestać o tym myśleć do dnia dzisiejszego. Wyobraźcie sobie, że zostaję iluzjonistą i wyruszam w podróż życia. Nie potrzebuję pieniędzy, a jedyne co mam to czary i samego siebie. Być może to zrobię, ale na dzień dzisiejszy skupiam się na swoich planach i marzeniach. Iluzję zostawiam na deser. Chodź nie jaram się nią tak mocno, to kręcą mnie możliwości jakie ona daje. Myślę, że ten człowiek pojawił się na mojej drodze, żeby uświadomić mi że w życiu nie ma żadnych ograniczeń. Jeśli masz marzenia i pragniesz je spełnić to pierdol wszystko i zacznij je spełniać!

ŻYCIE JEST TYLKO JEDNO!

Chętnie dowiem się co wy sądzicie na ten temat. Chcielibyście zobaczyć MINIOMKÓW jako iluzjonistów, którzy przemierzają świat z poczuciem beztroski i ogromnej wolności?

Kategorie
Tagi

Zobacz wpisy

Dodaj komentarz

4 comments on Zawód, którego szukałem

  1. Ania pisze:

    ja osobiscie wybralabym jednak skonczenie studiow, ale takich ktore pozwola ci na prace z kazdego miejsca na ziemi. 3 lata temu przerwalam college, kierunek: graphic design. Wymarzona praca dla podroznika – dobrze platna i mobilna. Wystarczy tylko laptop. Ale jak pisałam, niestety przerwalam i skonczylam inny program. Powrot na grafike jeszcze planuje 🙂

  2. dkstudio pisze:

    Eurotrip to świetny pomysł na rozpoczęcie zmian!

    Iluzjonista to zawód, który mało kto bierze pod uwagę 😉
    Nie obawiasz się, że po jakimś czasie również ta forma zarabiania mogłaby Ci się znudzić?

    Pozdrawiam,
    Jola

up